ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 4 sierpnia 2021

Rzeź Woli – wspomnienia oprawcy - rzeź dzieci i kobiet...



Zapomniany grób znajdujący się na Wolskim Cmentarzu Prawosławnym zaraz po prawej stronie bramy przy ul. Wolskiej. Grób wg. wspomnień Mathiasa Schenka (żołnierza Wermachtu z pochodzenia Belga) upamiętniający kilkaset dzieci zamordowanych kolbami karabinów przez niemców w pierwszych dniach powstania. Epitafium na nim to więcej niż tysiąc słów. Zapalmy tam znicz dziś, jutro czy pojutrze. One tam wszystkie są.
Fragment wspomnień Mathiasa Schenka:
„- Wysadziliśmy drzwi, chyba do szkoły. Dzieci stały w holu i na schodach. Dużo dzieci. Rączki w górze. Patrzyliśmy na nie kilka chwil, zanim wpadł Dirlewanger. Kazał zabić. Rozstrzelali je, a potem po nich chodzili i rozbijali główki kolbami. Krew ciekła po tych schodach. Tam w pobliżu jest teraz tablica, że zginęło 350 dzieci. Myślę, że było ich więcej, z 500 [...]”
Domy otwierało się łomem, trotylem albo wiązką trzech granatów. Jeżeli ładunek miał być założony z prawej strony, najpierw skrobało się w drzwi po lewej. Za drzwiami Polacy nasłuchiwali i strzelali. Na Starym Mieście Mathi Schenk „otworzył” tak drzwi powstańczego szpitala. Na podłogach leżeli Polacy i ranni Niemcy, SS-mani Dirlewangera, rozstrzelali wszystkich rannych. Potem gwałcili pielęgniarki. Nagie kobiety popędzili na plac Piłsudskiego i tam powiesili. Takich obrazów Schenk widział więcej. Szpitale, piwnice, poddających się powstańców, rozstrzeliwanych przez bandytów Dirlewangera. W nocy budził się z krzykiem. Majaczył. Niemcy nazywali to: Warschaukoller, czyli warszawski szał.
Za Warszawę dostał potem Żelazny Krzyż II klasy. Z oddziału, z którym przyjechał do Warszawy zostało 3 żołnierzy.
Ciąg dalszy wspomnień zbrodniarza:
"Za każdym razem, kiedy szturmowaliśmy piwnicę, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili. Często kilku tą samą, szybko, nie wypuszczając broni z rąk. Wtedy, po jakiejś walce wręcz, trząsłem się pod ścianą, nie mogłem się uspokoić; wpadli ludzie Dirlewangera. Jeden wziął kobietę. Była ładna, młoda. Nie krzyczała. Gwałcił ją, przyciskając mocno jej głowę do stołu. W drugiej ręce miał bagnet. Najpierw rozciął jej bluzkę. Potem jedno cięcie, od brzucha po szyję. Krew chlusnęła. Czy wiecie, jak szybko zastyga krew w sierpniu...?
Jest też to małe dziecko w rękach Dirlewangera. Wyrwał je kobiecie, która stała w tłumie na ulicy. Podniósł wysoko i wrzucił do ognia. Potem zastrzelił matkę.
A tamta dziewuszka, która wyszła nagle z piwnicy, była chuda i niewysoka, jakieś 12 lat. Ubranko podarte, włosy rozczochrane. Z jednej strony my, z drugiej Polacy. Stała pod ścianą, nie wiedziała, gdzie uciec. Podniosła rączki, powiedziała: "Niś partizani". Machnąłem do niej, żeby się nie bała, żeby podeszła. Szła z rączkami do góry. W jednej coś ściskała. Była już blisko, nagle wybuchła jej głowa. Z ręki wypadł kawałek chleba. Wieczorem podszedł do mnie plutonowy, był z Berlina. "Czyż to nie był mistrzowski strzał?" - uśmiechnął się z dumą.
Wysadzaliśmy tylne drzwi do klasztoru. Wskoczyliśmy we dwóch do środka. Przed nami stał ksiądz. Trzymał opłatek i kielich. Może to był odruch, nie wiem, uklękliśmy, dał opłatek. Wlecieli esesmani, jak zwykle strzały, krzyki, jęki. Kilka godzin później zobaczyłem tego księdza w rękach dirlewangerowców. Pili wino z kielicha, hostia leżała połamana. Obsikiwali krzyż oparty o mur. Dręczyli księdza; miał zakrwawioną twarz, rozerwaną sutannę.
Naszą maskotką był kaleki chłopiec, też ze 12 lat. Stracił nogę, ale potrafił bardzo szybko skakać na drugiej. Był z tego bardzo dumny. Zawsze skakał wokół żołnierzy, w tą i z powrotem. Mówiliśmy, że to na szczęście. Trochę pomagał. Któregoś dnia zawołali go esesmani. Skoczył do nich chętnie. Śmiali się, kazali mu skakać w stronę drzew. Widziałem z daleka, jak wsuwają mu dwa granaty do torby. Nie zauważył. Skakał, a oni się śmiali: "Schneller, schneller!" (szybciej, szybciej). Wyleciał w powietrze."
"Mój warszawski szał" relacja Matthiasa Schenka. (niemieckiego sapera szturmowego)

Brak komentarzy: