No i mnie rozłożyło. Jakiś poświąteczny/sylwestrowy
. Jednak bez obaw nie jest to ten jedynie słuszny w obecnych czasach, więc jakoś to być musi. 
Tymczasem odgrzewany więc kotlet z bloga, bo mnie głowa boli i samodzielnie myśleć ciężko.
------------
Miłej lektury drogi Czytelniku.
Amerykanie szybko zdali sobie sprawę, że zneutralizowanie niemieckiego przemysłu lotniczego jest kluczowe dla wygrania wojny powietrznej. Dlatego też amerykańskie siły powietrzne zaplanowały 17 sierpnia 1943 roku swój pierwszy czysto strategiczny atak bombowy na Niemcy, operacja nosiła kryptonim „Double Strike” (Podwójne uderzenie). Atak został skierowany w newralgiczne punkty niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, a zwłaszcza niemieckiego przemysłu lotniczego. Pierwszym celem była Ratyzbona (Regensburg). W tym mieście Messerschmitt produkował udane myśliwce Bf 109. Drugie zgrupowanie miało równolegle zaatakować Schweinfurt, gdzie znajdowało się około 80% przemysłu łożysk kulkowych. Oba te cele znajdowały się w głębi Niemiec, co oznaczało długi lot dolotowy i powrotny dla bombowców operujących z Anglii. Cele były również daleko poza zasięgiem amerykańskich myśliwców eskortujących, bombowce musiały więc operować na własną rękę.
Rankiem 17 sierpnia 146 bombowców obrało kurs na Regensburg. Do niemieckiej granicy zachodniej misja przebiega bez większych problemów. Jednak po tym, jak myśliwce eskortujące P-47 musiały zawrócić z powodu braku paliwa, bombowce były narażone na ataki Luftwaffe. Niemcy użyli nie tylko myśliwców z konwencjonalną bronią pokładową, ale także, po raz pierwszy na dużą skalę, pocisków powietrze-powietrze dużego kalibru BR 21, znanych jako Werfer-Granate 21-Raketenwerfer.
Amerykańskie bombowce dotarły do celu około południa. Bomby burzące i zapalające spadły na cel i zniszczyły lub poważnie uszkodziły około 70% powierzchni fabryki. Celność amerykańskich załóg okazała się bardzo dobra. Hale produkcyjne zostały mocno zdemolowane. Ostateczny montaż Me 109 został praktycznie zatrzymany. Jednak Niemcy szybko się pozbierali i produkcja mogła zostać wkrótce wznowiona. W grudniu 1943 roku ponownie osiągnięta została kwota produkcyjna z lipca 1943 roku. Łącznie 24 bombowce B-17 Zostało zniszczonych a ich załogi zginęły w trakcie ataku na Ratyzbonę. Drugie zgrupowanie lecące na Schweinfurt składało się z 230 bombowców B-17, maszyny miały startować dziesięć minut po pierwszej fali. Jednak gęsta mgła na lotniskach opóźniła start o trzy godziny, wystarczająco długo, aby niemieckie myśliwce zatankowały i uzupełniły amunicję. Myśliwce eskortujące musiały zawrócić nad Belgią. Na opuszczone maszyny rzuciły się niemieckie „drapieżniki”. W walce wzięło udział ponad 300 niemieckich myśliwców. Dwusilnikowe ciężkie myśliwce Me 110 przeprowadzały niszczycielskie ataki za pomocą pocisków BR 21. Już w drodze nad cel strąconych zostało 22 ciężko uzbrojonych B-17. 183 maszyny dotarł do Schweinfurtu i zrzuciły swój zabójczy ładunek, przemysł łożysk kulkowych został dotkliwie zbombardowany. Podczas lotu powrotnego Luftwaffe ponownie zaczęło atakować amerykańskie bombowce nad Niemcami Zachodnimi i Belgią. W sumie 60 B-17 i kilka alianckich samolotów myśliwskich zostało zestrzelonych przez Niemców w trakcie operacji „Double Strike”. W trakcie tej misji życie straciło około 600 Amerykanów. Z drugiej strony Luftwaffe straciło tylko 25 myśliwców i część pilotów.
Gdy dla Amerykanów stało się jasne, że sierpniowy nalot na Schweinfurt nie był decydującym ciosem przeciwko niemieckiej produkcji łożysk, postanowili przeprowadzić kolejny ciężki atak. Zaledwie dwa miesiące po operacji „Podwójne uderzenie”, 14 października 1943 roku, ich bombowce ponownie znalazły się nad Schweinfurtem.
Ten dzień skończył się jednak fiaskiem dla Amerykańskich Sił Powietrznych. 60 "latających fortec" zostało zestrzelonych. Atak ten przeszedł do historii amerykańskich sił powietrznych jako „czarny czwartek”. Duża część zestrzeleń i tym razem została spowodowana przez pociski BR 21. Efekt był demoralizujący dla Amerykanów. Ten sukces Luftwaffe doprowadził nawet do krótkotrwałego zaprzestania amerykańskich operacji powietrznych na niemieckie zaplecze. Luftwaffe dało radę zebrać nad III Rzeszą ponad 300 myśliwców, z czego tego dnia straciło zaledwie 38. Po ciężkich atakach na Schweinfurt gen. Arnold jako Naczelny Dowódca USAAF stwierdził, że ataki rakietowe Luftwaffe osiągnęły punkt, który stanowi poważne zagrożenie dla jego własnych operacji szturmowych. Domagał się natychmiastowego podjęcia środków zaradczych w celu ochrony bombowców. Morale amerykańskich załóg dramatycznie spadło, a zaufanie do możliwości własnych bombowców zostało zachwiane. Niemieckie sukcesy bezpośrednio doprowadziły do konsekwencji, jaką była decyzja sprzymierzonych, o jak najszybsze rozmieszczenie eskorty dalekiego zasięgu dla bombowców B-17.
USAAF widziało Mustanga jako samolot szturmowy. Ale w połączeniu z silnikiem Merlin i dwoma wewnętrznymi 320-litrowymi zbiornikami paliwa, wybór nowego myśliwca eskortującego mógł być tylko jeden. Złożono więc zamówienie na 2200 maszyn P-51B, wskutek tego produkcja nowego myśliwca musiała zostać nieuchronnie rozszerzona. Oprócz głównego zakładu w Kalifornii, w połowie 1943 roku produkcję rozpoczęto również w nowym zakładzie w Dallas w Teksasie. Z linii produkcyjnej zjechało 400 maszyn pierwszej wersji P-51 B-1, Dallas dostarczyło kolejnych 350 myśliwców oznaczonych jako P-51C. Wszystkie maszyny były wyposażone w silnik Packard V-1650-3. Aby zwiększyć zasięg, inżynierowie NAA zainstalowali również 322-litrowy zbiornik paliwa za fotelem pilota. Następnie pojawiło się kolejnych 800 sztuk P-51 B-5, z których ostatnie 550 otrzymało nowy zbiornik kadłubowy, co uczyniło z nich P-51 B-7. Zbiorniki w kadłubie zostały później zamontowane we wszystkich samolotach P-51 wersji B i C, które zostały już dostarczone do jednostek docelowych. Wraz z rozpoczęciem produkcji P-51 C-5 zaczęto instalować mocniejszy silnik V-1650-7. NAA dostarczyło łącznie około 2000 samolotów P-51B zbudowanych w Inglewood i 1750 P-51C z Dallas. W ramach umowy Lend-Lease RAF otrzymał 274 samolotów P-51B i 636 w wersji P-51C, które otrzymały nazwę Mustang III.
Oczywiście jak zwykle fragment całość na blogu.
*Na fotografii:
1. Formacja B-17, eskortowana przez P-51 Mustang w locie nad cele na terenie Niemiec.
2. P-51 B z odrzucanym zbiornikiem paliwa oraz z owiewką Malcolm Hood.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz