Niewiele wiadomo o złapanym. Podobno pochodził spod Tomaszowa Mazowieckiego. W młynie Bulion pojawił się w końcu listopada, kiedy budynek odebrano polskiemu właścicielowi, Stanisławowi Krzyżanowskiemu. Z miejscowymi rozmawiał jedynie po niemiecku, próbując wyciągać od nich wiadomości o oddziale.
Kiedy Beer stanął przed Majorem, początkowo nie chciał się przyznać. Udawał, że nie rozumie po polsku. Dopiero rewizja ujawniła przy nim notes, w którym znalazły się dowody jego współpracy z władzami niemieckimi.. Podobno były w nim nazwiska Polaków przeznaczonych do aresztowania. Wówczas Beer przyznał się do winy i został rozstrzelany w jednym z szybów kopalnianych w pobliżu Huciska. Wyrok wykonał plut. Antoni Kisielewski („Kisiel”).
Zaledwie trzy dni później patrol sierżanta Dobrowolskiego pochwycił kolejnych konfidentów, Jana Walasika i Tadeusza Gruszczyńskiego. Nie były to zresztą jedyne przykłady szpiegowskiej działalności wymierzonej przeciwko Oddziałowi Wydzielonego WP. Już w Gałkach był wśród żołnierzy przynajmniej jeden agent, który w czasie późniejszej pacyfikacji wsi wskazywał Niemcom gospodarzy pomagających Hubalczykom. Co więcej, z kwietniowego raportu SS-Obergruppenführera Krugera wynika, że okupant doskonale orientował się o sile uzbrojenia maszynowego OWWP, poprawnie oceniając je na „około 15 lekkich karabinów maszynowych [w rzeczywistości 17-18 ręcznych karabinów maszynowych] oraz 3 ciężkie karabiny maszynowe”.
Stopień infiltracji oddziału Hubala przez Niemców wciąż wymaga dokładnego zbadania.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz