ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 9 marca 2022

W Przytyku miały miejsce starcia pomiędzy ludnością polską i żydowską

9 marca 1936 roku w Przytyku koło Radomia miały miejsce starcia pomiędzy ludnością polską i żydowską. Ich bezpośrednią przyczyną był incydent między polskimi i żydowskimi kupcami handlującymi na odbywającym się tego dnia na rynku w Przytyku jarmarku. W wyniku przepychanki żydowscy kupcy przewrócili kram należący do polskiego kupca, który rzekomo zajął miejsce ich kolegi. Zajście próbowała uspokoić policja, wyznaczając zwaśnionym stronom ś ciśle określone miejsca. Jednak nie był to koniec konfliktu, ponieważ wkrótce po godzinie 15 przed jednym z żydowskich straganów pojawił się Józef Strzałkowski, działacz Stronnictwa Narodowego, który zaczął głośno nawoływać do bojkotu żydowskich kupców. Poirytowany tym Żyd, przed którego stoiskiem krzyczał Polak, kopnął w laskę, na której ten się podpierał, a którą następnie Strzałkowski zdzielił Żyda po głowie. Żydowski handlarz udał się ze skargą na policję, która przybywszy na miejsce , wobec odmowy wylegitymowania się, aresztowała Strzałkowskiego. W jego obronie stanęła kilkudziesięcioosobowa grupa włościan , która zmusiła policjantów do wycofania się na posterunek, gdzie zostali zablokowani. Wezwano telefonicznie posiłki z Radomia. Po około 20 minutach nerwowa atmosfera uspokoiła się znacznie i ludzie zaczęli się rozchodzić. Resztę, zarówno okupujących komisariat chłopów, jak i zbierające się w różnych miejscach rynku grupki żydowskiej młodzieży, rozpędzili policjanci. Odsiecz odwołano. Jednak jeszcze tego samego dnia w innym rejonie miasta doszło do kolejnego incydentu, w którym samowolnie interwencję podjęły oddziały żydowskiej samoobrony. Prawdopodobnie – gdyż nie udało się ustalić szczegółowego przebiegu wypadków – była to interwencja w obronie kilku handlujących tam Żydów napadniętych przez trzech chłopów. Samoobrona zaczęła atakować również włościan uciekających ulicą. Wielu zostało dotkliwie pobitych i poranionych, w tym kobiety i dzieci. Jak ustalił Sąd Okręgowy w Radomiu do ataku przyłączyli się spontanicznie inni przedstawiciele żydowskiej części mieszkańców Przytyku, w tym miejscowa elita. Punktem kulminacyjnym, który już całkowicie zaognił zajscia było postrzelenie w plecy jednego z Polaków przez członka samoobrony. Chcący wziąć rewanż polscy chłopi, którzy mieli liczebną przewagę zaatakowali wkrótce żydowskie kramy, wywracając je i niszcząc towary. Do akcji wkroczyła również policja, która według relacji kontrowersyjnego dziennikarza Juliana Bruna "kierowała broń przeciwko gromionym Żydom".
Kiedy policja usuwała chłopów z miasteczka, powoli opanowując zamieszki, z wybitego okna jednego z domów padły strzały. Jeden z niebiorących w ogóle udziału w zamieszkach chłopów – Stanisław Wieśniak, został zastrzelony przez Żyda o nazwisku Szulim Chil Leska, członka nacjonalistyczno-religijnej partii Mizrachi , który strzelił z okna swojego mieszkania. Policjanci wymierzyli z karabinów w okno, lecz Leska oddał pistolet koledze i zbiegł. Strzały spowodowały natychmiastową ucieczkę chłopów z rynku na drugą stronę rzeki. Śmiertelnie rannego Wieśniaka zaniesiono do domu lekarza, znajdującego się w pobliżu kościoła, gdzie ponownie gromadzili się uciekający Polacy. W tym momencie policja straciła całkowicie kontrolę nad sytuacją. Rozwścieczony zabiciem kolegi tłum chłopów, liczący około 1000 osób, zaatakował i zdemolował kilkadziesiąt żydowskich domów, bijąc ich mieszkańców
kłonicami , drągami i kamieniami. W trakcie ataku zniszczono m.in. dom Sury Borensztajn, w którym schroniło się kilkanaście osób. Trzech napastników weszło do środka po wyłamaniu okna, pobiło właścicieli i zniszczyło wyposażenie domu. Zniszczono też kilka sklepów i warsztatów rzemieślniczych, m.in. sklep Fajgi Szuchowej, którą kilku napastników pobiło pałkami. Całkowicie zniszczono mieszkanie Altera Kozłowskiego, które, po wyłamaniu okien, obrzucone zostało kamieniami przez grupę około 30 osób. Część domów i warsztatów zniszczono pod nieobecność właścicieli. W następstwie tego ataku śmierć poniosły dwie osoby – małżeństwo Chaja i Josek Minkowscy mieszkający naprzeciw domu doktora. Szewc Josek zginął w sieni swojego mieszkania, z którego wybiegł w czasie ataku, zabity prawdopodobnie ciosem siekierą. Chaja została ciężko pobita na podwórzu domu i zmarła po przewiezieniu do szpitala w Radomiu. W wyniku ataku tłumu na żydowskie domy ranne zostały 24 osoby.
Wydarzenia w Przytyku były efektem rosnącego od kilku lat napięcia w stosunkach polsko-żydowskich.
Boguś
Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby

Brak komentarzy: