Z urodzenia był Austriakiem, z wyboru zaś – Polakiem. Wynaleziona przez Rudolfa Weigla szczepionka przeciwko tyfusowi uratowała życie milionom ludzi, a jego laboratorium stało się w czasie wojny schronieniem dla lwowskich intelektualistów i członków AK.
Weigl urodził się na Morawach, w austriackiej rodzinie. Polakiem stał się dzięki swojemu ojczymowi, profesorowi Józefowi Trojnarowi, który wychowywał pasierba w polskiej tradycji. Rudolf studiował przyrodoznawstwo i medycynę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Dał się poznać jako utalentowany biolog, ale jego karierę naukową – przynajmniej pozornie – przerwał wybuch I wojny światowej. Weigl został powołany do wojska, jednak nie walczył na froncie; cztery burzliwe lata (1914-1918) spędził w austriackim obozie jenieckim, gdzie pełnił funkcję parazytologa (specjalisty od chorób pasożytniczych) i prowadził laboratorium.
Szacuje się, że w tym okresie na tyfus zmarło ok. 3 000 000 Europejczyków. Weigl zainteresował się tą chorobą, jak również roznoszącymi ją wszami. Pozyskiwał je od osób zarażonych durem plamistym (tyfusem), co z oczywistych przyczyn było bardzo ryzykowne. Zaczął badać owady i stopniowo wciągać wnioski z obserwacji. Swoje eksperymenty kontynuował po zakończeniu wojny, gdy w 1919 roku powierzono mu funkcję szefa Pracowni Badań nad Tyfusem Plamistym, zlokalizowanej w Przemyślu. Tam opracował pierwszą na świecie, skuteczną szczepionkę przeciwko chorobie. Niedługo później mianowano go profesorem biologii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie zorganizował kolejne laboratorium. Naukowiec musiał jeszcze opracować metodę masowej produkcji preparatu, pozyskiwanego z jelit zakażonych wszy. Wydatnie pomógł mu w tym Zbigniew Struchly, jeden z asystentów.
Szczepienia przeciwko tyfusowi początkowo prowadzono w małopolskich wsiach, potem także innych regionach Polski. Wszędzie za znakomitymi wynikami. W latach 30. szczepionkę Weigla stosowano już w europejskich koloniach w Afryce, Australii, a nawet w Chinach, gdzie uratowała wielu misjonarzy i rdzennych mieszkańców. Weigl zyskał międzynarodową sławę, przyznano mu szereg prestiżowych odznaczeń (m.in. belgijski Order Leopolda III klasy), a w 1936 roku nominowano do nagrody Nobla. Pasmo sukcesów przerwał wybuch kolejnej wojny; wówczas naukowiec ostatecznie dowiódł, jak odważnym jest człowiekiem i oddanym patriotą.
Weigl nie ewakuował się do Rumunii, choć otrzymał taką szansę. Po zajęciu Lwowa Rosjanie zaproponowali, że oddadzą mu do dyspozycji doskonale wyposażone laboratorium… w Moskwie. Ofertę złożył Nikita Chruszczow, ówczesny przywódca sowieckiej Ukrainy. Weigl odmówił. Okupanci pozwolili mu prowadzić badania nad chorobami zakaźnymi we Lwowie, m.in. dlatego, że obawiali się epidemii tyfusu.
Wkrótce Rosjan wyparli Niemcy, którzy nakłaniali Weigla – rodowitego Austriaka – do podpisania volkslisty. I tym razem się sprzeciwił, ponoć mówiąc: „Człowiek wybiera sobie narodowość raz na całe życie. Ja już wybrałem”. W odpowiedzi generał SS Fritz Katzmann zasugerował Weiglowi, że może podzielić los polskich profesorów, rozstrzelanych przez Niemców na Wzgórzach Wuleckich. Bakteriolog nie dał się zastraszyć. W swoim laboratorium zatrudniał lwowskich uczonych, intelektualistów (m.in. Zbigniewa Herberta) i ludzi z AK, niejednokrotnie ratując ich przed śmiercią (szacuje się, że zapewnił schronienie aż 5000. osób). Weigl potrzebował aż tylu pracowników, by karmić ich krwią wszy, z których pozyskiwano szczepionkę (w czasie wojny podano ją profilaktycznie 8. milionom osób). Preparat przemycano za mury lwowskiego i warszawskiego getta. Naukowiec nie zgodził się w 1942 roku kandydować do Nagrody Nobla z rekomendacji III Rzeszy.
Po wojnie Weigl kierował Katedrą Bakteriologii Ogólnej na uniwersytecie w Krakowie, a potem Poznaniu. Nowe władze były wobec niego podejrzliwe, posądzały bakteriologa o kolaborację z Niemcami. W 1946 roku wycofały poparcie dla jego kandydatury do Nagrody Nobla. Rudolf Weigl nie został więc uhonorowany najbardziej prestiżową nagrodą naukową. Zmarł w Zakopanem, w 1957 roku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz