Zmarł Waldemar Marszałek. Wspaniały sportowiec, ikona sportów motorowodnych, wielokrotny mistrz świata i człowiek o wielkim sercu. O czym przekonałem się jako dzieciak gdy wracając z wyprawy na nieistniejące już lotnisko Gocław zlamał mi się na pół składak Wigry mojego ojca. Niosłem go Wałem Miedzeszyńskim w częściach, oczekując lania w domu. P. Waldemar zainteresował się zapłakanym bajtlem, zaprosił do pobliskiego hangaru-warsztatu, dał wsiąść i "pokierować" mistrzowską łódką, a w tym czasie zespawał nieszczesny rower. Którym potem wszyscy chcieli jeździć na podwórku, jako że p. Waldemar miał wtedy status Roberta Kubicy w czasach startów w F1. Po latach miałem możliwość podziękowania za to ze sceny Teatru Polskiego wręczając mu Superczempiona na Gali Mistrzów Sportu i przepraszając że z oszołomenia nie podziękowałem wtedy. Co skwitował w typowym dla siebie poczuciem humoru: "Lepiej późno niż wcale":)
Zaszczytem było znać Go osobiście. Bartku, kondolencje dla całej Rodziny! R.I.P.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz