Następnie przyjechali do położonego w centrum wsi młyna wodnego, który dzierżawiła rodzina Jachemków, składająca się z pięciu osób.
Kiedy podjechali pod mały domek, stojący w pobliżu młyna nad rzeczką, zastali w nim tylko Stasię Jachemkową lat 18, śliczną miłą dziewczynę.
Jak dzikie bestie rzucili się na nią i zaczęli ją po kolei gwałcić.
Na koniec, na wpół żywą wywlekli na podwórko, przywiązali sznurem za nogi do belki i głową w dół zanurzyli do wody w studni.
Po drodze w pobliżu cerkwi mieszkało dwoje staruszków o nazwisku Suk.
Załadowali ich na furmankę i pojechali na miejsce kaźni.
Po zamordowaniu staruszków i wrzuceniu wszystkich ciał do dołu, pojechali za rzekę do gospodarstwa Przewłockich.
Tu zastali całą rodzinę w komplecie, a mianowicie p. Przewłocką staruszkę lat 70, jej córkę Jadzię lat 30 oraz syna z żoną i córką Lucią lat 18.
Był tam również p. Dobrowolski, który mieszkał z żoną i dwojgiem dzieci w pobliżu.
Wszystkim sześciu osobom skrępowali ręce do tyłu i powieźli do lasu na miejsce zbrodni.
Kiedy tam zajechali, zaczęli potworną orgię z Jadzią i Lucią, gwałcąc je zbiorowo na oczach wszystkich.
Ten moment rozpasania banderowców wykorzystał p. Dobrowolski i uciekł.
Kiedy wbiegł na polną drogę, spotkał na niej staruszka Ukraińca, który ze łzami w oczach rozwiązał mu ręce i pożegnawszy go powiedział „Uciekaj bracie jak najdalej, gdzie oczy poniosą, bo tu dzieją się rzeczy bardzo straszne." - z zeznań pana Mieczysława Jankowskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz