Może to głupia satysfakcja, czy duma, już sam nie wiem, ale odczuwam coś takiego na myśl, że mu kiedyś postawiłem wódkę w Harendzie. I siedziałem z nim przy jednym stoliku, i ... nic nie powiedział i nic się nie wydarzyło. Nie padła żadna złota myśl, żadna obserwacja, ale wspomnienie pozostało!
A dziś młodzi nawet nie wiedzą kto to...
Za to widziałem go w akcji, w Harendzie, ale na dole, gdzie był bar i można było zjeść coś. Siedziałem tam z kumplami jak byłem studentem.
Była kolejka, kilkanaście osób czekało na obsłużenie przez panią bufetową.
Wszedł Himilsbach i wali do lady, bez kolejki. Ludzie czekający się wkurzyli:
- Jasiu, jest kolejka, idź i stań na końcu kolejki!
A Himilsbach tym swoich przepitym barytonem odpowiedział:
- Nie mogę. Tam już ktoś stoi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz