Ostap Steca
Niezwykła historia ukraińskiego wojskowego,generała Wojska Polskiego który postanowił zniszczyć banderowski nazizm raz na zawsze i to on wymyślił słynną "Akcje wisła" która zakończyła terror ukraińskich nazistów
Przeprowadzona wiosną i latem 1947 roku ,, Akcja Wisła,, do dziś wywołuje skrajne emocje. Jedni widzą w niej wyłącznie akt represji wobec mniejszości ukraińskiej, inni – konieczną operację wojskową, która zakończyła krwawą wojnę toczącą się przez lata na południowo-wschodnich krańcach Polski. Rzeczywistość była jednak bardziej złożona.
Przesiedlenie ludności bojkowskiej, łemkowskiej i mieszanej z terenów objętych działalnością UPA na tzw. Ziemie Odzyskane było bolesne. Wielu z tych ludzi nigdy nie wróciło już w rodzinne strony. Ale przesiedlenia te miały swój konkretny cel: zlikwidowanie zaplecza dla Ukraińskiej Powstańczej Armii. I były skuteczne. Przerwały spiralę mordów, odwetów i pacyfikacji, które pustoszyły wsie i miasteczka, w których sąsiad mordował sąsiada.
W cieniu tej historii pozostaje postać Ostapa Stecy – generała Wojska Polskiego, Ukraińca z krwi i kości, urodzonego w 1899 roku w Komańczy. Niewielu dziś pamięta to nazwisko. A jeszcze mniej osób wie, że to właśnie on był jednym z głównych współtwórców ,,Operacji Wisła” – jednej z najbardziej kontrowersyjnych, ale i najskuteczniejszych odpowiedzi państwa polskiego na terror UPA.
Nie był człowiekiem z zewnątrz. Znał doskonale ukraiński etos, język, historię i mentalność. Zaczynał jako żołnierz Ukraińskich Strzelców Siczowych, walczył przeciwko Polsce w latach 1918–1919 w szeregach Ukraińskiej Armii Halickiej. Potem dołączył do Czerwonej Armii, a w 1944 roku został oddelegowany do Ludowego Wojska Polskiego jako szef sztabu 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
W 1944 roku UPA zamordowała jego siostrę.
Steca wiedział, że z UPA nie da się wygrać wyłącznie militarnie. Doskonale rozumiał, jak funkcjonuje teren. W każdej wsi działały SKW – Samoobronni Kuszczowi Widdiły – oddziały samoobrony podporządkowane UPA. To one tworzyły strukturę, która była kręgosłupem podziemia: zbierały informacje, ukrywały ludzi, dostarczały broń i żywność, pomagały w ucieczkach i mordach. Wieś po wsi, zagroda po zagrodzie – tkanka cywilna była spleciona z siatką podziemia. UPA nie mogłaby przetrwać bez tego zaplecza.
To właśnie Ostap Steca – jako autor analiz i raportów w Sztabie Generalnym WP – wskazywał, że tylko radykalne odcięcie tej sieci może zakończyć terror. Jako Ukrainiec wiedział też, że ,,Operacja Wisła” uratuje życie wielu jego rodakom – chłopom, którzy nie oddali kontyngentów, przez co byli skazywani na śmierć, albo których UPA chciała siłą wcielić w swoje szeregi . Tysiące z nich ocalały właśnie dlatego, że zostali przesiedleni. Przesiedleni – ale żywi.
Po wojnie Steca pracował jako szef Oddziału Operacyjnego Sztabu Generalnego, a następnie jako zastępca komendanta Akademii Sztabu Generalnego WP. W 1956 roku wyjechał do ZSRR, gdzie zmarł jako generał major w stanie spoczynku. Nazwiska Ostapa Stecy próżno dziś szukać we współczesnej literaturze czy publikacjach dotyczących wysiedleń. Przemilczany, zapomniany – jakby jego ukraińskie pochodzenie i rola w ,,Operacji Wisła” nie pasowały do żadnej z obowiązujących narracji.
Przesiedleni mogli – mimo bólu i rozłąki – dalej żyć, zakładać rodziny, budować nowe domy. Tego przywileju nie miały tysiące pomordowanych – spalonych żywcem, rozstrzelanych, porąbanych siekierami. To ich milczenie powinno dziś najgłośniej wybrzmieć w każdej debacie o tamtych czasach. Pamięć nie może być wybiórcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz