ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 1 czerwca 2025

Krótka historia o warszawskim cmentarzu.

 

W Warszawie, na Powązkach, istnieje sobie kwatera „Ł”, zwana popularnie „Łączką”. Jest to miejsce pod cmentarnym murem na Powązkach Wojskowych. To właśnie tutaj chowano zamordowanych w mokotowskim więzieniu strzałem w tył głowy żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Spoczął tu istny panteon bohaterów. Rotmistrz Witold Pilecki. Generał August Emil Fieldorf. Porucznik Jan Rodowicz. Major Bolesław Kontrym. Major Zygmunt Szendzielarz. Major Hieronim Dekutowski. I setki innych. Wrzucano ich do anonimowych dołów, jak śmieci. Bez trumien. Niektórych upokarzano do ostatnich chwil życia, poza torturami i biciem. I tak, mjr Dekutowski „Zapora”, Cichociemny, niekwestionowany bohater walk z niemieckim okupantem, został zamordowany w niemieckim mundurze. Upadlano ich, przebierając w hitlerowskie mundury i zamykając w celach z niemieckimi zbrodniarzami wojennymi. Dając im do zrozumienia, że są tacy, jak oni. Odmawiając im wszelkich praw. Ale komunistom było mało, więc postanowili ich upodlić jeszcze po śmierci. Walczyć z nieżyjącymi. W miejscu pochówku zrobiono śmietnik. Przez dziesiątki lat wszystkie odpadki i nieczystości cmentarne składowano nad szczątkami zamordowanych polskich bohaterów. W tym samym czasie autentycznych zbrodniarzy, komunistycznych morderców w mundurach, ich katów, psychopatów, wyrywających paznokcie i tłukących ofiary metalowymi pałami, chowano z honorami, nierzadko w asyście salw honorowych i z apelami pamięci, na Alei Zasłużonych, w pysznych grobowcach, obkładanych dziesiątkami wieńców. Ale i to było mało. W 1982 roku, w czasie stanu wojennego, prawie 40 lat po wojnie, rozkazem Jaruzelskiego, na Powązki wjechały koparki. Te zmieliły gąsienicami szczątki ofiar, część ziemi wybrały i wywiozły. Zmieszane, połamane kości polskich bohaterów wrzucono do dołu obok. Właśnie po to by nie można było tak łatwo zidentyfikować leżących tam ofiar. Przypomnę, że Sowieci w 1971 roku zrównali z ziemią czołgami i koparkami Cmentarz Orląt Lwowskich we Lwowie. Bolszewicy walczący z nieżyjącymi wszędzie są tacy sami. Na miejscu dawnego śmietnika zaczęto chować kolejnych „zasłużonych” dla Polski „ludowej”. Pozostałe szczątki bohaterów wepchnięto w głąb ziemi, pod nowe nagrobki. Gdy w 2015 roku (!) Instytut Pamięci Narodowej zaapelował o przeniesienie grobów „patriotów ludowych”, w polskojęzycznych mediach podniosło się oburzenie, że to zakłócanie spokoju zmarłym, że po co grzebać w ziemi, że koszty. Pierwsze pogrzeby polskich bohaterów, zamordowanych przez komunistów, odbyły się dopiero w 2016 roku. „Inka”, „Zagończyk”, „Łupaszka” i inni musieli czekać na cywilizowany pochówek siedemdziesiąt lat. Trzeba było ogromnej determinacji, by badania kontynuować. A i tak wielu ofiar do dziś nie odnaleziono. Nadal się ich poszukuje, rozpaczliwie, pod błagalnym wzrokiem staruszków - ich wówczas małoletnich dzieci. Wypytujących, czy i kiedy badacze odnajdą ich tatusiów, czy wujków... Pomyślcie sobie, jak ci ludzie się czują, mijając na Powązkach wyszukane, kosztowne nagrobki katów ich rodziców… Nie mam słów na tę trwającą dekady podłość, wieloletnią bierność władz Warszawy i zaczadzonych hunwejbinów, którzy dzisiaj szukają bandytów - tylko nie tam, gdzie trzeba. I którzy przez lata nie interesowali się tą kwestią, ani nigdy nie chcieli pomóc. Warto o tym pamiętać.
Zdjęcie

Brak komentarzy: