W trakcie pacyfikacji Woli była w 9 miesiącu ciąży. Szla w grupie na rozstrzelanie. Ukraiński morderca nie miał litości dla jej trójki dzieci. Wszystkie zamordował.
Następnie strzelił do Wandy. Przewróciła się na lewy bok.
Kula przeszła przez kark, czaszkę i wybił kilka zębów. W trakcie dobicia trafiona w obie nogi trzema kulami.
Przewalona stertą trupów. Pod wieczór niemiecki morderca okradał ciała ofiar. Stanął na jej ciele, łamiąc jej kostkę. Po dwóch dniach, dotarła wraz z innymi rannymi przez obóz w Pruszkowie do szpitala w Leśnej Podkowie.
20 sierpnia urodziła syna Mścislawa, który dożyje aż do 2018 roku.
Sama Wanda umrze w 1989 roku i do końca swoich dni będzie świadkiem historii, pomnikiem niezłomności.
#NaszaPolska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz