ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 5 września 2025

5 września 1812 roku rozpoczęła się bitwa pod Borodino.

 

Było to pyrrusowe zwycięstwo Napoleona Bonaparte, które otworzyło drogę do Moskwy. „La Bataille de la Moskova” „Po bitwie nie ma już wrogów - są jeno ludzie!” Zapraszam do lektury!
Powód jest dość prozaiczny. Mianowicie warunki terenowe. Francuzi dowodzeni przez Compansa nacierali od strony lekko pofałdowanego terenu, natomiast Polacy zaatakowali przez las. Polacy byli notorycznie ostrzeliwani przez rosyjskich jegrów i doborowe rosyjskie pułki piechoty. Jednakże Polacy mimo wszystko mieli swój wkład w ten sukces, gdyż odciągnęli znaczne rosyjskie siły. Ponadto zdobyli kluczowe wzgórze na południe od reduty, które zagrażało rosyjskiej flance. Co ciekawe, reduta ta nie została zdobyta przez Francuzów tylko raz. Przechodziła ona z rąk do rąk co najmniej 3 razy czego efektem było wybicie prawie w całości 61. pułku piechoty, który walczył w tej reducie.
Walka w tym dniu zakończyła się około 22:30, kiedy to Kutuzow kazał pozostałym przy życiu oddziałom wycofać się i oddać te pozycje Francuzom. Wpływ na to miały przede wszystkim francuskie posiłki a także Polacy, którzy zagrażali lewej flance o czym pisałem wcześniej. Faktyczny odwrót rozpoczął się około godziny 23:00 kiedy to rozkaz ten otrzymał Bagration i polecił natychmiast wycofać wszystkie oddziały.
Francuzi oczekujący na bitwę nazywali ją „La Bataille de la Moskova” bądź też „sous les murs de Moscou”. W dniu tym Napoleon oprócz spraw administracyjnych, przeprowadził także rekonensans pozycji nieprzyjaciela. Wtedy też Cesarz razem ze swoimi towarzyszami, którymi mieli być Berthier, Eugeniusz i oficerowie sztabu, natknęli się przypadkiem na patrol Kozaków, lecz na szczęście uniknęli schwytania.
Przeciwko sobie mieli rosyjską armię liczącą blisko 155 tysięcy żołnierzy wspieranych przez 636 dział. Inne źródła mówią o 133 tysiącach żołnierzy. W każdym razie, Rosjanie posiadali przewagę liczebną nad Francuzami. Warto tutaj jednak podkreślić dwie rzeczy. W przypadku Wielkiej Armii, w liczbie 128 tysięcy żołnierzy zawiera się 19 tysięcy żołnierzy Gwardii Cesarskiej, która ostatecznie nie wzięła udziału w bitwie. W kontekście rosyjskiej armii, w ramach tych 155 lub 133 tysięcy żołnierzy do walki stanęło blisko 31 tysięcy milicjantów w ramach formacji zwanej „opołczenije”. Jakość, uzbrojenie i wyszkolenie tej formacji pozostawiała wiele do życzenia, jednak mimo wszystko na polu bitwy pod Borodino okazali duży hart ducha i odwagę.
„Śliczny lud, żołnierska prawdziwie postawa, doskonałe konie” – tak opisywano Polaków. Ruszyli oni przez las Utica i starą drogą smoleńską, by zagrozić lewej rosyjskiej flance. Tam starli się między innymi z rosyjskimi tyralierami. Wkrótce też 16. dywizja V Korpusu zajęła wioskę Utica i przegoniła wroga aż za nią. Dopiero tam, polscy żołnierze zostali zatrzymani przez silny, rosyjski ogień a sami Rosjanie wycofali się na silniejsze pozycje zwane kurhanem utickim. Polska pozycja była jednak niepewna wobec czego do pomocy Polakom Cesarz kazał skierować VIII Korpus złożony między innymi z Wirtemberczyków. Ponadto Książe Józef przygotował się do ataku na wspomniany kurhan. Do ataku oprócz piechoty zaangażował od 22 do 40 dział. Polska artyleria w niezwykle skuteczny sposób stopniowo eliminowała rosyjską baterię. Polacy na krótko zdobyli kurhan, by następnie oddać go po kontrataku Rosjan. Polacy jednak utrzymali pozycje w zaroślach w okolicach tego wzgórza już do końca bitwy.

W końcu doszło do kontrataku rosyjskiego, który miał na celu odbicie Reduty Rajewskiego, co zakończyło się sukcesem Rosjan przed godziną 12:00. Walka była tak zażarta, że żadna ze stron prawie wcale nie pojmała żadnych jeńców. Z większych sukcesów Rosjan w tej kwestii było schwytanie francuskiego generała Bonnamy’ego, który się miał ponoć podać za króla Murata by ocalić życie. Oczywiście blef ten szybko wyszedł na jaw, choć Ci którzy z twarzy Joachima Murata nie kojarzyli, faktycznie wzięli generała za króla.
Rosjanie byli w rozsypce i wycofywali się z wioski w nieładzie. Jako, że Siemionowskoje stanowiło obok Reduty Rajewskiego centralny punkt rosyjskich sił, to marszałkowie Ney, Davout czy Murat błagali Napoleona by do decydującego ataku ruszyła Gwardia Cesarska, która nie walczyła jeszcze tego dnia a liczyła blisko 19 tysięcy żołnierzy. Cesarz był jednak temu przeciwny, do końca bitwy pod Borodino wahał się z jej użyciem, choć przez chwilę zastanawiał się nad użyciem Młodej Gwardii. Ostatecznie Cesarz jednak zrezygnował z tego, co było po bitwie szeroko krytykowane. Prawda jest jednak taka, że Napoleon znajdował się tysiące kilometrów od Francji i Gwardia Cesarska to były jego jedyne rezerwy. Miał zresztą powiedzieć:
„A czym wojować będę, jeśli wypadnie jutro stoczyć drugą bitwę?”. W ramach ciekawostki dodam, że w skład Gwardii Cesarskiej wchodził między innymi polski 1. pułk szwoleżerów – lansjerów oraz bodajże (jak dobrze pamiętam, choć mogę się mylić) Legia Nadwiślańska. Cesarz miał po bitwie mówić: „Ludzie będą się dziwić, że nie zaangażowałem swoich rezerw, w celu uzyskania większych rezultatów, lecz musiałem je zachować, aby zadać decydujący cios w wielkiej bitwie, którą nieprzyjaciel stoczy przed Moskwą. Zwycięstwo tego dnia było pewne i musiałem wziąć pod uwagę zwycięstwo w całej kampanii. Dlatego trzymałem rezerwy pod ręką”.

W czasie walk o Redutę Rajewskiego, śmierć poniósł generał Caulaincourt. Napoleon oczywiście podawał, że byli to Francuzi, choć wiele źródeł wskazuje także na Sasów bądź Wirtemberczyków. Francuzi na samej Reducie nie poprzestali i tak jak rano po zdobyciu Borodino, tak teraz rzucili się dalej za Rosjanami. Musieli się jednak wycofać ze względu na olbrzymi ostrzał artyleryjski ze strony Rosjan. Jednakże Barclay de Tolly zrozumiał, że Reduta jest stracona i kazał się wycofać na kolejną linię obrony tj. około 1500 metrów do tyłu. Do godziny 18-19:00 walki ustały na całej linii. Sporadyczne potyczki i wymiana ognia trwały do późnych godzin nocnych. Straty po oby stronach były olbrzymie choć dowódcy obu stron nie zdawali sobie z tego sprawy. Michaił Kutuzow był zdecydowany toczyć bitwę na drugi dzień tj. 8 września. Był wręcz przekonany, że jest w stanie dokonać skutecznego kontrataku i pokonać Francuzów. Gdy jednak stopniowo docierały do niego kolejne raporty o liczbie zabitych i rannych, zdecydował się na odwrót. Musiał to jednak usprawiedliwić przed Carem Aleksandrem, więc ogłosił, że odniósł pod Borodino wspaniałe zwycięstwo, kazał odprawić Te Deum w cerkwiach, ale ze względu na straty musiał się wycofać. Najpierw w kierunku Możajska a następnie Moskwy. Cesarz Napoleon Bonaparte był wstrząśnięty stratami. Gdy przechadzając się wśród trupów przez przypadek jego koń trącił jednego z rannych rosyjskich żołnierzy. Napoleon kazał bezzwłocznie się nim zająć.
Gdy jego świta powiedziała mu, że to Rosjanin a nie Francuz, Cesarz ich zbeształ mówiąc: „Po bitwie nie ma już wrogów – jeno są ludzie!”. Kazał swojemu służącemu mamelukowi - Rustanowi, podać wodę Rosjaninowi ze swojej osobistej manierki. Co ciekawe. Ani Francuzi, ani Rosjanie nie wzięli dużej ilości jeńców. Francuzi mieli wziąć do niewoli zaledwie kilkuset Rosjan. Rosjanie podobnie jeśli chodzi o Francuzów. I to nie dlatego, że obie strony dobijały rannych. Walka toczyła się do ostatniej kropli krwi i prawie nikt się nie poddawał.

Brak komentarzy: