W załodze parowca " Bałtyk"
Wyjście z portu Czerniakowskiego
I znów powtórka z rozrywki ,przymusowy postój i czekanie na wodę.w tej chwili jest na bulwarach 7 cm. a przy 20 cm jeszcze wychodziłem z portu, częściowo na silniku ,częściowo na pych .Jest jednak i dobra strona ,czas na odłożone pracę na statku o których się nie myślało w czasie pływania oraz na inne hobby- emerytura ,luz i bez parcia.
I jeszcze trochę historii o stanach wody na Wiśle ponad pół wieku temu. W czasie mojej pracy na parowcu " Bałtyk" na początku lat 70- tych zabieraliśmy pasażerów z Dworca Wodnego pod mostem Poniatowskim na rejsy do Gdańska lub Elbląga z postojami w większych miastach.
Jednak zdarzało się czasem że dowozili nam pasażerów do Płocka bo nie mogliśmy pokonać odcinka Płock -Warszawa w rejsach powrotnych lub jego pokonanie było możliwe ale zabierało zbyt dużo czasu ( praca na przemiałach ) a następny turnus już czekał
Szlak wtedy był lepiej oznaczony , pracowały pogłębiarki no i byli ludzie którzy znali się na wodzie ( nie mylić z tzw. obecnym " czytaniem rzeki " z pokładu pychówki lub innej jednostki o zanurzeniu do 20 cm)
Pamiętam kpt.Jankowskiego jak osobiście sondował wodę aby znaleźć przejście przez przemiał lub jak załoga " Żubra" rozpięła zestaw pchany pod Nieszawą i sama oznaczyła przejście przez piaski a nam " Bałtykiem" udało się tym wytyczonym szlakiem przepłynąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz