zamordowanych lub trwale okaleczonych...przez tych czwartych...którzy zawsze robią z siebie "Ofiarę".
Śp. Maria Hattowska - szyfrantka AK, szefowa Biura Informacji i Propagandy organizacji "Wolność i Niezawisłość" (WiN) :
"Różański ( prawdziwe nazwisko : Goldberg) zerwał się i kopnął mnie tak silnie, że się przewróciłam razem z krzesłem. Gdy się podniosłam, Różański kopał mnie w brzuch. Przy drugim kopnięciu zemdlałam i osłabłam, więc dwóch trzymało mnie pod ręce, a Różański kopał w brzuch i bił w głowę. Wtedy już po każdym kopnięciu mdlałam, ale prędko cucili, lejąc wodę na twarz. Kiedy Różański zmęczył się, a ja już leżałam na podłodze, wtedy Humer (prawdziwe nazwisko : Umer) zaczął bić mnie nahajką z metalowymi kulkami po całym ciele. Trwało to bardzo długo, ale ja przed aresztowaniem byłam bardzo zdrowa i silna, więc dużo mogłam wytrzymać. Co jakiś czas podnosili mnie z podłogi, bo o własnych siłach już nie mogłam i sadzali na fotelu. Humer podnosił mi głowę za włosy, a Różański pytał się: „Będziesz mówić, ty kurwo, czy nie ?". Odpowiedziałam, że nie, wówczas wyrzucili mnie z fotela na podłogę i dalej bili. Przy dalszych pytaniach, czy będę gadać, już nie mogłam mówić, więc tylko kręciłam głową, że nie. Gdzieś po godzinie bicia usłyszałam, jak Humer powiedział: „Teraz w nerki, więcej bić". Bił i liczył, a po 150 uderzeniach znowu powiedział: „Jeszcze 150, ale zmieńcie mnie, bo się zmęczyłem". Więc stał nade mną i liczył. Następnie dwóch z nich rozciągnęło mi nogi, a Humer bił nahajką między nogi. Kiedy przestali bić, wzięli mnie pod ręce, wyciągnęli do jakiegoś innego gabinetu, gdzie rzucili na kozetkę i wezwali lekarza. Wyglądałam potwornie. Ciało czarne, zakrwawione i tylko gdzieniegdzie jasne plamy. Miałam szalone bóle głowy, nerek i brzucha. Właściwie wszystko mnie bolało. Lekarz po zbadaniu powiedział, że nie ma dla mnie ratunku, bo to już agonia. Chciałam umrzeć. Ale udało im się mnie uratować. Po tym już nie mogłam mieć dzieci. Nie wyszłam za mąż, żeby nie być dla nikogo kłopotem". buycoffee.to/kasjopea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz