ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 1 sierpnia 2026

Rok 1944 był naszym Rubikonem.

 Historia rodziny Hübnerów w cieniu Powstania Warszawskiego 🇵🇱

Rok 1944 w historii Polski jest symbolem jednej z największych tragedii XX wieku. Dla Warszawy oznaczał Powstanie Warszawskie – zryw, który stał się jednocześnie świadectwem niezwykłej odwagi i dramatycznego doświadczenia zagłady miasta. Dla wielu rodzin był to jednak nie tylko wielki moment historii narodowej, lecz także osobista katastrofa, która na zawsze zmieniła ich losy.

Tak było w przypadku mojej rodziny – Hübnerów. Wśród uczestników Powstania Warszawskiego i jego ofiar znalazło się wielu moich krewnych. Ich historie pokazują, że wielka historia nie rozgrywa się wyłącznie w podręcznikach. Przechodzi przez konkretne domy, przyjmuje nazwiska, dysponuje rodzinnymi wspomnieniami i miejscami na mapie Warszawy...

Moja rodzina związała się z Polską na długo przed 1944 rokiem. W latach dwudziestych XIX wieku Hübnerowie przybyli z Heinersdorfu (obecnie Jindřichovice pod Smrkem w Czechach, wówczas część Cesarstwa Austrii) do Turku w Królestwie Polskim. Ulegli szybkiej polonizacji i stali się jednymi z pionierów rozwijającego się tam przemysłu włókienniczego. Prowadzili tkalnie wyrobów bawełnianych i współtworzyli lokalny ośrodek produkcji tekstylnej.

Mój pradziadek Franciszek Józef Hübner (1853–1933) wybrał jednak inną drogę. Został nauczycielem w Zduńskiej Woli. Jego żoną była Wanda Stanisława z Podczaskich (1861–1927), również nauczycielka, wywodząca się z polskiej rodziny szlacheckiej. Mieli siedmioro dzieci – cztery córki i trzech synów: Witolda (1890–1944), Aleksandra (1891–1955) oraz Antoniego (1902–1944). Antoni był moim dziadkiem.

Rodzina przeniosła się do Warszawy w 1920 roku, już po upadku włókienniczej prosperity Turku. Stolica odrodzonej Rzeczypospolitej dawała nowe możliwości zawodowe i społeczne. Witold został buchalterem, Aleksander zrobił imponującą karierę jako farmaceuta i przedsiębiorca – należał do najbardziej znaczących przedstawicieli polskiego przemysłu farmaceutycznego w II RP – a Antoni jako ochotnik wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W Warszawie bracia założyli rodziny i doczekali się licznego potomstwa, w tym przyszłych powstańców. Długo ich główną lokalizacją była ulica Chłodna na warszawskiej Woli. 

Po wybuchu II wojny światowej niemal wszyscy Hübnerowie zaangażowali się w działalność niepodległościowej konspiracji. Aleksander był jednym z organizatorów środowiska farmaceutów współpracujących z Armią Krajową. Tzw. „Rodzina Aptekarska” stanowiła legalną przykrywkę dla zakonspirowanej działalności. Jego synowie – Wiesław Stanisław (1920–1942), Zygmunt Harry (1922–1944) i Bartłomiej (1924–2017) – związali się z AK. Najstarszy z nich, Wiesław, zmarł jeszcze w 1942 roku na gruźlicę.

Najbardziej dramatyczne były losy mojego dziadka Antoniego Hübnera, ps. „Zadra”, „Marek”, „Klin”, „Jaxa”. Był szefem kontrwywiadu Oddziału II Podokręgu Północnego Armii Krajowej. Poruszał się pod przykryciem kolejarza, prowadził działalność wywiadowczą i wykonywał wyroki śmierci na kolaborantach. Przed Powstaniem prowadził perfumerię przy ulicy Senatorskiej, która była jednocześnie punktem konspiracyjnym. W 1941 roku Gestapo próbowało dokonać tam jego aresztowania. Dziadka jednak nie zastali, a dzięki walce znajdujących się na miejscu konspiratorów część osób zdołała uciec. Nie udało się to jednak pierwszej żonie Dziadka Antoniego – Zofii Stanisławie Hübner, ps. „Masia”, która działała w strukturach kolportażowych AK. Aresztowana przez Gestapo, była brutalnie przesłuchiwana na alei Szucha i na Pawiaku. Według archiwalnej relacji, którą dysponuję, już po pierwszym przesłuchaniu prosiła o truciznę. Finalnie przeszła całe „śledztwo”, nikogo nie wydająć. Zginęła w 1943 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym Ravensbrück.

Po jej aresztowaniu Antoni ukrywał się pod fałszywą tożsamością Włodzimierza Szymańskiego we Włochach pod Warszawą. Tam związał się z łączniczką AK Wandą Danutą Badzian (1917–1990), która została jego drugą żoną. Z tego związku 27 maja 1944 roku urodził się mój ojciec Piotr (1944–2023), później profesor. Rodzinna anegdota głosi, że moja babcia przewoziła materiały konspiracyjne ukryte w jego pieluchach.

Z okupacją związane były także tragiczne losy innych członków rodziny. Syn Witolda, Jerzy Hübner (1915–1944), był dziennikarzem, wydawcą i działaczem środowiska młodej inteligencji, związanym z organizacją „Miecz i Pług”. Jego siostra Barbara Halina została sanitariuszką Armii Krajowej. Już przed Powstaniem wojna odcisnęła na rodzinie piętno – córka dziadka Antoniego, Bożenna Anna (1925–1944), zmarła miesiąc przed wybuchem Powstania wraz z mężem w wyniku zatrucia jadem kiełbasianym.

⏳ 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17.00 do Powstania Warszawskiego przystąpili synowie Aleksandra – Zygmunt Harry i Bartłomiej – oraz Barbara Halina Hübner. Prawdopodobnie w walkach uczestniczył także Jerzy.

Zygmunt Harry Hübner poległ już pierwszego dnia Powstania podczas ataku na siedzibę Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Gestapo przy alei Szucha. Barbara Halina „Bożena”, sanitariuszka, zginęła 2 października 1944 roku, w ostatnim dniu walk. W pewnym sensie rodzinna tragedia zamknęła klamrę całego Powstania – Hübnerowie ginęli zarówno pierwszego, jak i ostatniego dnia czynnych walk. 

Bartłomiej Hübner walczył w rejonie Politechnika Warszawska. Przeżył Powstanie, a następnie kontynuował służbę w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.

Witold Hübner prawdopodobnie nie walczył z bronią w ręku. Według wspomnień jego brata Aleksandra został 1 września 1944 roku wywieziony z Warszawy do KZ-Gedenkstätte Flossenbürg / Flossenbürg Concentration Camp Memorial, gdzie zginął 13 listopada 1944 roku.

Mój dziadek Antoni działał na zapleczu Powstania we Włochach, które graniczyły z powstańczą Wolą. Podczas niemieckich łapanek został aresztowany jako rzekomy kolejarz Włodzimierz Szymański. Niemcy nie wiedzieli, że zatrzymali wysokiego rangą oficera kontrwywiadu AK. Trafił najpierw do obozu przejściowego w Pruszkowie, następnie 17 września 1944 roku do Auschwitz Memorial / Muzeum Auschwitz, skąd po kilku dniach przewieziono go do Mauthausen Memorial / KZ-Gedenkstätte. Zmarł tam 23 grudnia 1944 roku. W ubiegłym roku udało mi się doprowadzić do tego, że na stronach muzeów Auschwitz-Birkenau i Mauthausen-Gusen został oznaczony pod swoją prawdziwą tożsamością.

Jerzy Hübner uniknął niewoli po Powstaniu. Kierownictwo „Miecza i Pługa” odnosiło się sceptycznie do decyzji o rozpoczęciu walk, obawiając się ogromnych strat i braku szans militarnych, dlatego udział poszczególnych członków miał charakter indywidualny. Wiadomo, że Jerzy został zastrzelony przez Gestapo 27 listopada 1944 roku w okolicach Gołąbek pod Warszawą, gdzie spoczywa do dziś.

Rok 1944 był dla Hübnerów naszym Rubikonem – granicą, po której nic nie było już takie samo. W tym samym roku zginęli Bożenna, Zygmunt, Barbara, Jerzy, Witold i Antoni. Odeszło całe pokolenie ludzi zaangażowanych w walkę o niepodległą Polskę.

A jednak w tym samym roku urodził się mój ojciec – dziecko wojennej Warszawy, które przeżyło Powstanie we Włochach pod Warszawą.

Powstanie Warszawskie można oceniać z różnych perspektyw: wojskowej, politycznej i historycznej. Historyk ma obowiązek analizować decyzje, ich konsekwencje i alternatywy. Ale pamięć rodzinna pokazuje jeszcze jeden wymiar historii – ludzki. Dla wielu warszawskich rodzin sierpień i jesień 1944 roku nie były jedynie datami w kalendarzu. Były granicą między światem, który istniał wcześniej, a światem, który powstał po wojnie. Jaki to był ten świat powojenny? Najlepiej świadczą o tym losy Aleksandra Hübnera, który padł ofiarą represji komunistycznych. Jego działalność na rzecz samorządu farmaceutycznego została uznana przez władze stalinowskie za przejaw „wrogiej inicjatywy”. W 1949 roku został aresztowany. Był więziony na Rakowieckiej i we Wronkach. Zwolniono go dopiero w 1953 roku, ciężko chorego. Zmarł dwa lata później i został pochowany na Starych Powązkach.

Los Hübnerów jest jednym z wielu przykładów tego, jak wielka historia splata się z historią pojedynczych ludzi. W ich biografiach widać całą tragedię polskiego XX wieku: walkę o niepodległość, okupacyjny terror, ofiarę Powstania, niemieckie obozy, a później represje komunistyczne.

Ale widać także coś jeszcze – niezwykłą siłę przetrwania.

Historia nie jest tylko opowieścią o tych, którzy zginęli. Jest także historią tych, którzy mimo wszystko przetrwali i przekazali pamięć dalej. 
Jest dla mnie zaszczytem, ale i powinnością, zachować tę pamięć i przekazać ją dalej – szczególnie mojej córce, której narodziny przypadną niemal w rocznicę zakończenia Powstania Warszawskiego.

Więcej o rodzinie Hübnerów: https://mateuszhistoryk.pl/rodzina-hubnerow-inicjatorzy-i-wspoltworcy-przemyslu-wlokienniczego-w-krolestwie-polskim/

Zdjęcia: Metro Warszawa oraz WielkaHistoria.pl. Zdjęcia Hübnerów do odnalezienia na stronie https://mateuszhistoryk.pl/