Adam Wielomski
Wiele osób pyta mnie dlaczego politycy PO, na czele z Trzaskowskim, brną w LGBT, minimalizując w ten sposób swoje szanse na zwycięstwo wyborcze? Racjonalnie rzecz biorąc partia walcząca o większość, o władzę, powinna szukać haseł skierowanych do szerokich mas, a nie do dwuprocentowego elektoratu, w którym dodatkowo buszuje R. Biedroń. Odnoszę wrażenie, że elity PO tego problemu nie rozumieją, na czele z Trzaskowskim. Zapewne wynika to ze zjawiska zwanego alienacją. Elity PO buszują sobie po salonach warszawsko-berlińsko-brukselskich i utraciły kontakt z realną rzeczywistością i z masami swoich własnych wyborców. Stworzyły sobie swój własny świat, ich własne media upewniają tych ludzi, że idą w dobrym kierunku. Może zresztą i idą w dobrym, rzecz tylko w tym, że Polacy idą w innym. Problemy LGBT i "wolnych sądów" kompletnie nie interesują przeciętnego wyborcy, nie podniecają go, nie są skutecznym paliwem wyborczym. Problemy takie na swoje sztandary może przyjąć partia aspirująca do 4% społecznego poparcia, a nie taka, która aspiruje do 40%. Słowem, proponuję Koleżankom i Kolegom wyjść z salonu, wyjechać z warszawki na 2 tygodnie, zajechać do polskiego typowego miasteczka, wysiąść z luksusowego auta, zajrzeć do Biedronki i pogadać z ludźmi robiącymi tam zakupy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz