Michiel de RuyterdoHistoria na każdy dzień
05.05.1794 r.
Insurekcja kościuszkowska: przeważające siły rosyjskie pod dowództwem gen. mjr. Fiodora Denisowa osaczyły pod Połańcem armię powstańczą maszerującą na Warszawę. Oddziały Naczelnika Siły Zbrojnej Tadeusza Kościuszki zamknęły się w obozie warownym, w którym przebywały do 16 maja, gdy idąca z odsieczą dywizja gen. mjr Jana Grochowskiego zmusiła Rosjan do zwinięcia blokady i wycofania się na zachód.
Po zwycięskiej bitwie pod Racławicami Kościuszko podążając ku Warszawie, w dniu 5 maja, przybył z wojskiem pod Połaniec. Tu napotkał 11 tysięczną armię generała Denisowa, która zamknęła mu drogę w kierunku stolicy. Wojsko kościuszkowskie liczące wtedy 7 tys. żołnierzy (były to oddziały złożone z kawalerii, piechoty i 20 dział) zajęła pozycje obronne w miasteczku, a na czele sztabu generalnego stanęli A. Madaliński, Ludwik Magnet, Józef Wielhorski i Józef Zajączek. Oceniając swoje siły na zbyt małe, aby przełamać wojska rosyjskie, Kościuszko zamierzał czekać na połączenie swojego oddziału z wojskiem generała Grochowskiego, którego formacje znajdowały się w lubelskim i miały forsować Wisłę. Aby przyspieszyć scalenie owych jednostek wysłane zostały odpowiednie rozkazy, a w międzyczasie w Połańcu rozpoczęto przygotowania do stworzenia obozu obronnego.
Julian Ursyn Niemcewicz, późniejszy sekretarz Tadeusza Kościuszki, w swoich pamiętnikach pisał, iż wybór Połańca na obóz warowny nie był przypadkowy. Połaniec i jego okolice miały bowiem dogodne położenie strategiczne dla polskich działań wojennych, ponieważ z jednej strony obóz osłonięty był przez Wisłę, zaś z drugiej strony przez las. Dodatkowymi atutami były części dawnych umocnień obronnych, które odnowiono, umocniono ostrokołami i trzema rzędami baterii. Z obozu położonego na wzgórzu, jak wnika z relacji Niemcewicza, rozciągał się widok na pozycje rosyjskie. Wojska generała Denisowa stanęły naprzeciw oddziałów kościuszkowskich już 6 maja i rozpoczęły blokadę wojsk powstańczych. Ich pozycje rozciągały się od Wisły aż po lewe skrzydło wojsk polskich. Generał Zajączek podaje w swoim pamiętniku, iż w tym czasie, gdy Denisow rozmieścił swoją armię, prace zabezpieczające obóz Kościuszki były już zakończone i wojsko polskie było gotowe dla obrony. Fortyfikacje, które stworzyli powstańcy były skuteczną osłonną przed atakami rosyjskimi i wytrzymywały szturmy oddziałów nieprzyjaciela. Do utarczek dochodziło często, ale jak ocenia sam Kościuszko w jednym ze swoich raportów, straty w tych zmaganiach były dużo większe po stronie rosyjskiej. W listach i dokumentach wysyłanych z obozu pod Połańcem Naczelnik nadmienia, iż główne ataki Denisowa na jego obóz miały miejsce w dniach 12 i 17 maja. Próby zdobycia umocnień kościuszkowskich podejmowane przez Rosjan nie powiodły się.
Sytuacja wojsk polskich w obozie pomiędzy 5, a 19 maja, pomimo skutecznego odpierania szturmów nie była jednak dobra. Nastąpiły trudności związane z brakiem żywności, gdyż blokada wojsk rosyjskich uniemożliwiała regularne zaopatrzenie oddziałów. Brakowało Kościuszce także środków finansowych. Jak pisał Kazimierz Warchałowski, potrzebnych funduszy Kościuszko szukał w pobliskich dobrach klasztornych: w Klasztorze Reformatorów w Pińczowie (chociaż nie udało się w nim nic uzyskać), w Klasztorze Kamedułów w Szańcu koło Pińczowa (skąd przywieziono 1100 dukatów) oraz klasztorze Kamedułów w Rytwianach (tego zamierzenia nie zdołano już zrealizować). Pieniądze Kościuszko pożyczał w imieniu państwa, w zamian za wydawane skrypty na dobra Rzeczypospolitej. Nie odmawiano raczej pomocy finansowej, ale narzucane ofiary były ciężkie i wysłani posłańcy kościuszkowscy spotykali się często z niechęcią. Nieprzychylne stanowisko wobec kierowanych próśb , wykazał między innymi ksiądz połaniecki, który odmówił kapelanom obozowym wina mszalnego i komunikantów potrzebnych podczas odprawiania mszy. Prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną tego stanu rzeczy, co podkreśla jeden z historyków Adam Skałkowski, był fakt „(…) że insurekcja w swoich początkach musiała ciężarem potrzeb przygniatać kler katolicki”, stąd wielu duchownych na obszarach objętych powstaniem z trudem znosiło te obciążenia. Należy jednak podkreślić, że w maju 1794 roku duchowni przebywali w obozie połanieckim, gdzie czuwali nad morale polskiego żołnierza, odprawiając mszę, spowiadając i pouczając lud. Powszechnie jest wiadomym, że jednym z nich był Hugo Kołłątaj, z którego listów możemy również odtworzyć sytuację w obozie Kościuszki pod Połańcem.
Okres pobytu Naczelnika w Połańcu wiąże się nie tylko ze zmaganiami wojennymi z wojskami nieprzyjaciela, ale także z wydaniem wielu dokumentów dotyczących istotnych kwestii powstańczych. Ze względu na sprawy, których owe dokumenty dotyczą, można podzielić je na trzy zasadnicze grupy: dokumenty kierowane do duchowieństwa różnych obrządków w sprawie powstania, dokumenty dotyczące organizacji władz powstania i rekrutacji żołnierzy oraz dokumenty w sprawie włościan. Analiza tej dokumentacji pozwala określić z jakimi problemami musiał uporać się Kościuszko w ciągu paru dni pobytu w Połańcu, kiedy to trzeba było jednocześnie odpierać ataki wroga, dbać zaopatrzenie, broń, chorych. Pomimo tych niesprzyjających okoliczności, część spośród wydanych dokumentów miała niezmiernie istotne znaczenie dla rozwoju powstania. To właśnie tu w Połańcu dnia 10 maja powołano Radę Najwyższą Narodową, będącą rządem powstania. Stąd też Kościuszko pisał w odezwie do duchownych: „wy, którym oświecenie ludu jest powierzone, otwórzcie im oczy pamiętając o jego dobru i swoim własnym”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz