03.05.1815 r.
Na kongresie wiedeńskim Rosja podpisała z Prusami i z Austrią konwencje bilateralne o podziale Księstwa Warszawskiego i trójstronną konwencję o utworzeniu Wolnego Miasta Krakowa. Zadecydowano, że Księstwo zostanie podzielone na 4 części:
Cesarstwo Austrii zagarnęło okręg Wieliczki
Królestwo Prus zachodnią część księstwa: Wielkie
Księstwo Poznańskie i ziemię chełmińską
Imperium Rosyjskie środkową i wschodnią część księstwa: Królestwo Polskie
Wolne Miasto Kraków.
Kongres Wiedeński poprzedzało spotkanie na szczycie w Londynie, w czerwcu 1814 r., z udziałem brytyjskiego następcy tronu króla Jerzego IV, cara Aleksandra I, króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III i ministra spraw zagranicznych Austrii Metternicha. Miało ono charakter konsultacyjno-przeglądowy, przygotowujący rozstrzygnięcia, które miały zapaść dopiero w Wiedniu.
Anglia, jako gospodarz spotkania, główną wagę przywiązywała do uzyskania poparcia dla swojej koncepcji stworzenia silnego państwa niderlandzkiego, złożonego z Holandii i Belgii, które od północnego wschodu miało ograniczać Francję i przeciwstawiać się jej ekspansywnym dążeniom. Ponieważ w Londynie Austria zadeklarowała, iż gotowa jest zrezygnować z Belgii, plan Castlereagha mógł liczyć na powodzenie. 20 czerwca 1814 r. w Londynie mocarstwa przyjęły dokument, tzw. 8 artykułów, które przesądzały o utworzeniu zjednoczonego państwa holendersko-belgijskiego. Późniejszy kongres europejski miał tylko przyjąć decyzje co do struktury i granic nowego państwa. Natomiast w sprawie Saksonii i Polski różnice zdań między koalicjantami były na razie nie do usunięcia.
Charakterystyka ogólna:
Konsultacje londyńskie wykazały, że kongres wiedeński nie zapowiada się na krótkie i łatwe spotkanie, które potwierdzi tylko sojusz czterech mocarstw jako strażników ładu europejskiego i rozwiąże zarysowane już, ale nie ustalone kwestie terytorialne. Tak się też stało. Aż niemal dziesięć miesięcy zabrało przedstawicielom państw zgromadzonych w Wiedniu uzgodnienie podstawowych decyzji i dokumentów.
Krytycy wskazują, że dużą część tego czasu przeznaczono na bale, zabawy, przyjęcia towarzyskie i intrygi. Było to zgodne z prawdą, ale o niczym jeszcze nie świadczyło. Do kongresu wiedeńskiego nie można bowiem stosować dwudziestowiecznych reguł konferencji dyplomatycznych. Kongres "tańczył, ale posuwał się do przodu", a brytyjski historyk Harold Nicolson uważa, iż było to jedno z najpracowitszych zgromadzeń europejskich. W. Zajewski, który przypomniał opinię Nicolsona, pisze, iż od września do końca stycznia 1815 r. ministrowie spraw zagranicznych wielkich mocarstw spotykali się na obradach niemal codziennie. "Jeszcze tego samego dnia po południu ich sprawozdania sumujące rozwój wydarzeń w komisjach wędrowały do monarchów, którzy opatrywali je swoimi uwagami i spostrzeżeniami oraz formułowali zalecenia. Konferencji prywatnych, poufnych z ministrami państw mniejszych nikt nie zliczył"
Także P.W. Schroeder sądzi, iż politycy w Wiedniu pracowali wydajnie, a problemy Polski, Saksonii, Niemiec czy sto dni Napoleona wcale nie były największymi zagrożeniami dla powodzenia kongresu. Najtrudniejsza, według niego, była konieczność zmiany sposobu myślenia i postępowania wielkich mocarstw we wzajemnych stosunkach. "Rzeczywistym niebezpieczeństwem stojącym przed kongresem nie była więc możliwość nowej wielkiej wojny czy niezdolność uchwalenia jakiegoś dokumentu, ale powrót do starej polityki rywalizacji" (P.W. Schroeder, s. 517).
Rzeczywiście, nieufność i kreowanie jawnych lub tajnych konfiguracji politycznych wśród uczestników stale zagrażały kongresowi. Ostatecznie jednak zdołano osiągnąć porozumienie nie tylko w sprawach granic ponapoleońskiej Europy, ale i generalnych zasad, na których miał się opierać kontynentalny, a w gruncie rzeczy i światowy porządek.
Podróż cara Aleksandra I do Londynu, a później powrót do Rosji oraz trudne konsultacje między kancelariami dyplomatycznymi spowodowały, że nie na początku sierpnia, jak planowano, ale dopiero we wrześniu zaczęli zjeżdżać do Wiednia przywódcy państw, dyplomaci i goście. W sumie w Wiedniu zgromadziło się 150 monarchów i książąt panujących oraz ok. 500 dyplomatów i ok. 100 tys. gości.
Dyskusje merytoryczne rozpoczęte już w połowie września trwały przez cały październik. Oficjalne otwarcie kongresu miało się odbyć 1 listopada, ale do tego nie doszło i nadal obradowano według dotychczasowego zwyczaju. Nie było więc inauguracji kongresu i oficjalnego posiedzenia końcowego. Nigdy też nie odbyło się plenarne zebranie wszystkich uczestników. Znamy jedynie dokładny dzień podpisania Aktu końcowego kongresu wiedeńskiego, co nastąpiło 9 czerwca 1815 r.
Kongres Wiedeński wypracował jednak określoną procedurę i sposób podejmowania decyzji. Początkowo spotykali się tylko ministrowie spraw zagranicznych czterech głównych mocarstw: Rosji, Anglii, Austrii i Prus. To wyłącznie oni mieli decydować o sprawach terytorialnych, natomiast przedstawiciele Francji i Hiszpanii otrzymali prawo ich opiniowania. Zasadę tę pierwszy zakwestionował książę Talleyrand, wskazując, że nowa Francja pod rządami Burbonów jest partnerem zwycięskich mocarstw. W efekcie postanowiono zaprosić do dyskusji merytorycznych te państwa, które podpisały pierwszy pokój paryski, a więc poza czterema mocarstwami Francję, Hiszpanię, Portugalię i Szwecję. W ten sposób powstał tzw. Komitet Ośmiu, który do rozwiązywania konkretnych zagadnień wyłonił dziesięć komisji roboczych: prawną, statystyczną, do rang i stopni dyplomatycznych, do spraw handlu niewolnikami, do spraw żeglugi śródlądowej, do spraw niemieckich, do spraw Włoch, do spraw Polski, do spraw Saksonii i do spraw Szwajcarii (W. Zajewski, s. 27). Po powołaniu Komitetu Ośmiu nadal jednak najistotniejsze decyzje spoczywały w ręku Komitetu Czterech, zwanego też Dyrektoriatem. Dopiero po intrydze styczniowej, o czym później, Talleyrand został dopuszczony do konfidencji z ministrami wielkich mocarstw i Komitet Czterech zmienił się w Komitet Pięciu.
Wśród monarchów zgromadzonych w Wiedniu najsilniejszą pozycję miał car Aleksander I z uwagi na osobiste walory i potęgę militarną Rosji (która posiadała wówczas 800-tysięczną armię, podczas gdy armie austriacka i brytyjska liczyły po ok. 250 tys. żołnierzy). Był on postacią tyleż popularną, co kontrowersyjną. W Europie uchodził za liberała czy zgoła jakobina, choć w swoim państwie nie kwapił się do wprowadzania reform liberalizujących system. Uważano go za wizjonera, trochę mistyka i fantastę, ale w sprawach interesów Rosji zachowywał się jak zimny i zręczny realista. W Wiedniu car otaczał się niemal wyłącznie cudzoziemcami. Głównymi osobistościami delegacji rosyjskiej byli więc: Niemiec z Nadrenii Karl Robert Nesselrode, Polak ks. Adam Czartoryski, Grek hrabia Joanis Kapodistrias, Korsykanin gen. Charles Andre Pozzo di Borgo; ponadto - zniemczony książę Andriej Razumowski i nieoficjalny doradca w sprawach pruskich, baron Heinrich Friedrich Karol vom Stein.
Do głównych architektów ładu wiedeńskiego należeli jednak przede wszystkim: kanclerz austriacki, książę Metternich, brytyjski minister spraw zagranicznych Castlereagh oraz francuski minister spraw zagranicznych, książę Talleyrand.
Uogólniając całość obrad, można powiedzieć, iż w trakcie kongresu wiedeńskiego mocarstwa kierowały się trzema generalnymi zasadami: 1. kompensaty terytorialnej dla zwycięzców; 2. legitymizmu; 3. równowagi europejskiej (równowagi sił).
O korzyściach terytorialnych, jakie w wyniku kongresu odniosły zwycięskie mocarstwa, powiemy nieco później. Pozostałym dwom zasadom warto poświęcić nieco uwagi już teraz.
Głównym rzecznikiem zasady legitymizmu był w Wiedniu przede wszystkim Talleyrand. Sformułował ją przy okazji dyskutowania sprawy Saksonii, broniąc prawa Wettinów do tronu. Talleyrand wskazywał, iż władza monarchów nie tylko dlatego jest nienaruszalna, że pochodzi z woli bożej. Prawa monarchów stanowią wedle niego jedyny, naturalny i stały punkt odniesienia, organizujący porządek wewnętrzny i międzynarodowy. Mówiąc o tronie saskim, Talleyrand myślał o Francji i o umocnieniu w ten sposób pozycji Burbonów wśród wielkich monarchii europejskich.
Uznanie zasady równowagi sił wiąże się z działalnością na kongresie brytyjskiego przedstawiciela, Castlereagha. Tak jak Talleyrand, wychodził on również z oceny konkretnych problemów, które kongres miał rozwiązać. Dostrzegł, że zrealizowanie wszystkich planów Aleksandra I oznaczałoby dominację Rosji w Europie i zastąpienie hegemonizmu napoleońskiego - carskim. Kluczowe znaczenie przywiązywał do sytuacji w Niemczech, gdzie najlepiej byłoby doprowadzić do równowagi wpływów Prus i Austrii. Dla równowagi europejskiej konieczne jest też, głosił Castlereagh, uniemożliwienie odrodzenia się imperialnych ambicji Francji. Taki program, nawiązujący do testamentu politycznego Williama Pitta z 1805 r., Castlereagh starał się konsekwentnie realizować na kongresie. Mimo wielkich sukcesów, jakie odniósł w Wiedniu, nie ustrzegł się jednak i błędów, które dzielił zresztą częściowo z Austrią. Nietrafne kalkulacje spowodowały bowiem, iż oba mocarstwa przyzwoliły na rozciągnięcie panowania pruskiego aż do Renu. Castlereagh nie widział w tym żadnego niebezpieczeństwa dla równowagi sił w Niemczech, a tylko element utrzymania Francji w ryzach. Natomiast Metternich miał nadzieję, że Prusy zostaną wręcz osłabione, gdyż tak odległe i odmienne kulturowo terytoria zdezintegrują i osłabią spoistość państwa pruskiego.
Problem Saksonii i Polski:
W praktyce wszystkie te zasady zostały skonfrontowane z rzeczywistością, kiedy doszło do rozpatrywania sprawy Saksonii i Polski - najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych problemów kongresu.
W wielkiej grze dyplomatycznej, jaka rozegrała się w Wiedniu wokół kwestii Saksonii i Polski, wyraźnie zarysowały się odmienne interesy mocarstw.
Car Rosji przyjechał na kongres z niezłomną wolą uzyskania całego Księstwa Warszawskiego i utworzenia Królestwa Polskiego pod swoim berłem. Było to jednak sprzeczne przede wszystkim z dążeniami Prus, które chciały odzyskać ziemie zabrane im przez Napoleona, a więc większą część Księstwa Warszawskiego. Dla Austrii i Wielkiej Brytanii tak znaczne rozciągnięcie panowania Aleksandra I oznaczało dominację Rosji w Europie, co było równoznaczne z przekreśleniem równowagi między mocarstwami.
Prusy były sojusznikiem Rosji, z tego względu car zaproponował Fryderykowi Wilhelmowi III całą Saksonię, jako rekompensatę za straty w Polsce. Związało to mocno oba państwa, ale jeszcze bardziej przeciwstawiło je Austrii i Wielkiej Brytanii. Cała Saksonia w rękach pruskich byłaby katastrofą dla Austrii i naruszeniem równowagi na terenie Niemiec, czego nie mogła zaakceptować także Anglia.
W ramach Czwórprzymierza zarysowało się więc powstanie dwóch bloków: Rosji i Prus oraz Austrii i Anglii. W sprawie Saksonii blok austriacko-angielski wspierał Talleyrand, uważając, iż w interesie Francji nie leży zbytnie wzmocnienie Prus. Przez pewien czas Metternich i Castlereagh mieli nadzieję, iż uda im się poróżnić Rosję i Prusy. Dlatego też uporczywie przypominali, że Rosja w traktatach podpisanych w Kaliszu, Reichenbach i Cieplicach zobowiązała się do podziału Księstwa Warszawskiego. Sprawę tę poruszało memorandum rządu brytyjskiego do cara Aleksandra I z 12 października 1814 r., zaś na kongresie dyskutowano ją m.in. 24 października oraz 29 i 30 grudnia 1814 r.
Metternich, przeciwstawiając się rosyjskiej koncepcji dotyczącej Polski, kierował się dwiema racjami. Po pierwsze, dążył do odzyskania ziem, które Austria straciła w Polsce w wyniku wojny 1809 r. Drugi powód był jeszcze ważniejszy. Kanclerz austriacki nie mógł dopuścić do tego, aby Aleksander nadał Polsce zbyt duże swobody konstytucyjne, gdyż mogłoby to wzmóc narodowe czy wręcz rewolucyjne tendencje w tej części Europy.
Castlereagh natomiast chciał zmusić cara do rezygnacji ze swych polskich planów poprzez wysunięcie jeszcze bardziej radykalnego pomysłu. Oto w trakcie kongresu brytyjski minister wystąpił kilkakrotnie z planem wskrzeszenia Polski w granicach sprzed 1772 lub 1791 r. Wszystko wskazuje jednak na to, że była to jedynie gra dyplomatyczna i argument przetargowy. Anglia gotowa była wycofać swój projekt, jeśli car zrezygnuje z maksymalistycznych żądań terytorialnych w Polsce.
Zamiar skłócenia Rosji i Prus na tle podziału Księstwa Warszawskiego nie powiódł się. Zbyt dużo było elementów łączących oba mocarstwa. Prusy wiedziały, iż poparcie Rosji jest niezbędne dla zwiększenia ich pozycji w Niemczech; nie miały też powodu, aby sprzeciwiać się rosyjskim dążeniom do osłabienia Imperium Osmańskiego. W tej sytuacji Austria i Anglia skoncentrowały się na uniemożliwieniu przejęcia całej Saksonii przez Prusy. Wskutek propozycji Castlereagha doszło nawet do zawarcia tajnego sojuszu wymierzonego przeciw Prusom i Rosji. Projekt brytyjski wsparł Talleyrand, wysuwając argument legitymizmu, a więc praw króla Saksonii do tronu. Talleyrand od razu dostrzegł, iż możliwość bezpośredniego włączenia się do akcji mocarstw może być pierwszym krokiem do wyprowadzenia Francji burbońskiej z izolacji. Kalkulacje Talleyranda okazały się trafne. Anglia i Austria dopuściły go do tajnego układu, zawartego w Wiedniu 3 stycznia 1815 r. przeciw Prusom i Rosji. Układ zobowiązywał każdego z sygnatariuszy, a więc Austrię, Anglię i Francję, do wystawienia 150-tysięcznej armii i udzielenia sobie wzajemnej pomocy, "gdyby jedna ze stron narażona była na niebezpieczeństwo ze strony jednego lub kilku mocarstw". Od tej pory Wielka Czwórka przekształcona została w Wielką Piątkę, a Francja uzyskała istotny wpływ na podejmowane decyzje.
Układu z 3 stycznia, który mógł doprowadzić do fiaska kongresu, nie można jednak traktować w pełni poważnie. Zawiązany sojusz był konstrukcją sztuczną, gdyż, jak się wydaje, zmierzał głównie do przełamania impasu w rozmowach między mocarstwami koalicji antynapoleońskiej.
Mimo "tajności" układu styczniowego car Aleksander szybko dowiedział się o jego istnieniu, choć nie znał szczegółów. Wiadomość ta zbulwersowała cara, ale nastawiła go raczej koncyliacyjnie, co podchwycili inni przywódcy. Przesilenie, jakie nastąpiło na kongresie jeszcze w styczniu, w wyniku wzajemnych ustępstw doprowadziło więc nie do wojny, a do zgody.
Anglia łatwo zrezygnowała ze swego planu odbudowy Polski w przedrozbiorowych granicach i zadowoliła się obietnicą przyznania Polsce instytucji dających jej pewną autonomię. Car zrezygnował z dążenia do zachowania dla siebie całego Księstwa Warszawskiego. W nocie z 19 stycznia 1815 r. w pełni poparł sugestie brytyjskie i zapowiedział nadanie Królestwu Polskiemu konstytucji. Jej projekt w nocie "sformułowany został tak enigmatycznie, że Metternich uznał go za możliwy do przyjęcia" (M. Wawrykowa, s. 151).
Rezultat osiągniętego kompromisu w sprawie Polski i Saksonii zapisany został w Akcie końcowym kongresu. Artykuł pierwszy głosił że "Księstwo Warszawskie, z wyjątkiem prowincji i okręgów, którymi w następnych artykułach inaczej rozporządzono, połączone zostaje z Cesarstwem Rosyjskim". Car, przybierając tytuł Króla Polski, miał "nadać temu krajowi, korzystającemu z administracji oddzielnej, rozciągłość wewnętrzną, jaką uzna za stosowną".
Zachodnia część Księstwa Warszawskiego - z Poznaniem i Toruniem - pod nazwą Wielkiego Księstwa Poznańskiego, przechodziła pod panowanie króla Prus.
Austria odzyskiwała saliny wielickie oraz "powiaty, które były oddzielone od Galicji Wschodniej na mocy traktatu wiedeńskiego 1809 roku". Kraków wraz z przylegającymi ziemiami ogłoszono wolnym miastem pod opieką Rosji, Austrii i Prus. Okręg Wolnego Miasta Krakowa miał być "po wszelkie czasy" neutralny, co oznaczało, że żadna siła zbrojna "nie będzie mogła nigdy być tam wprowadzona pod żadnym pozorem".
Decyzje te, zwane później czwartym rozbiorem Polski, związane były z ugodą w sprawie Saksonii. Na kongresie postanowiono utrzymać istnienie i niezależność Królestwa Saksonii, chociaż podzielono je na dwie części. Prusy otrzymały około połowy terytorium Saksonii, ale słabiej zaludnione (dwie piąte ogółu ludności) i bez dwóch głównych miast: Lipska i Drezna. Prusy nie były więc w pełni zadowolone z rozstrzygnięć, co miało wpływ na przyszłe stosunki z Austrią.
Decyzje kongresowe w sprawie Saksonii i Polski największe korzyści terytorialne przyniosły Rosji i Prusom, a wszystkim mocarstwom - uratowanie ich sojuszu. Zapłaciła za to tylko Polska i Saksonia.
Kwestia Niemiec:
Problem Niemiec był jedną z kluczowych kwestii kongresu wiedeńskiego. Jeszcze przed jego otwarciem powstało wiele projektów proponujących, na przykład, przywrócenie przednapoleońskiego status quo na obszarze Niemiec; utworzenie federacji czy też zjednoczonego państwa narodowego. Prowadzone w końcu 1813 r. i początku 1814 r. negocjacje wykazały jednak, iż ich realność zależy przede wszystkim od układu sił i interesów Austrii i Prus.
Na kongresie wiedeńskim dyskusja nad problemem niemieckim koncentrowała się na dwóch głównych aspektach: terytorialnym (granic Niemiec, granic państw niemieckich, posiadłości innych państw w Niemczech) i strukturalnym (konstytucji i ustroju Niemiec).
Początkowo Austria i Prusy blisko współpracowały z sobą w przygotowaniu rozwiązań kongresowych. 16 października, na inauguracyjnym posiedzeniu komisji do spraw Niemiec, do której wchodziły Prusy, Austria, Bawaria, Wirtembergia i Hanower, przedstawiono plan dwóch mocarstw utworzenia Konfederacji Niemieckiej. Miała ona być kierowana przez radę złożoną z pięciu członków, w tym dwóch mocarstw - Austrii i Prus - oraz trzech królestw - Bawarii, Saksonii i Wirtembergii. Przewidywano, iż Prusy i Austria będą w niej miały po dwa głosy, a pozostali członkowie po jednym. Zgodna współpraca dwu mocarstw dawała im więc przewagę w radzie, ale istniała też możliwość rywalizacji o przeciągnięcie na swoją stronę pozostałych członków.
Koncepcja konfederacji nie zyskała uznania państw niemieckich, gdyż przewidywała poważne ograniczenie ich suwerenności (m.in. prawa samodzielnego zawierania sojuszy czy prowadzenia wojen).
16 listopada baron Stein, w imieniu 29 małych i średnich państw niemieckich, złożył w komisji petycję domagającą się równych praw dla wszystkich i nadania lub przywrócenia konstytucji dla każdego z państw niemieckich.
Szeroki sprzeciw wobec październikowego projektu, a także narastające w trakcie kongresu sprzeczności austriacko-pruskie w kwestii Saksonii i Polski, doprowadziły do zawieszenia prac komisji. Od tej pory Austria zaczęła koncentrować się na forsowaniu koncepcji luźnej, znacznie mniej scentralizowanej niż pierwszy projekt konfederacji. Równocześnie Austria zacieśniała swe więzy z państwami południowoniemieckimi, natomiast Prusy zwróciły większą uwagę na słabe państwa północnoniemieckie, podatniejsze na uzależnienie.
Sto dni i drugi pokój paryski:
Dyskusje nad kwestią niemiecką i pozostałymi sprawami zostały w Wiedniu przerwane, kiedy 7 marca nadeszła wiadomość o ucieczce Napoleona z Elby i triumfalnym pochodzie na Paryż. Był to moment krytyczny, który wbrew nadziejom cesarza nie tylko nie spowodował pogłębienia różnic między koalicją, a przeciwnie, jej konsolidację.
Nową sytuację wykorzystały małe i średnie państwa niemieckie, ogłaszając przystąpienie do walki z Napoleonem, jeśli zostaną uwzględnione ich prawa. Zmusiło to Prusy i Austrię do szeregu koncesji na ich rzecz.
13 marca przywódcy mocarstw ogłosili w Wiedniu deklarację o wyjęciu Napoleona spod prawa, a 25 marca formalnie odnowili sojusz oparty na zasadach traktatu z Chaumont. Wielka Brytania zobowiązała się udzielić dotacji w wysokości 9 min funtów na wspomożenie wysiłku wojennego swych kontynentalnych partnerów. Zasoby finansowe i wielki udział wojsk Arthura Wellesleya Wellingtona w pokonaniu Napoleona zwiększyły prestiż i pozycję Wielkiej Brytanii wśród koalicjantów. To właśnie zdanie Brytyjczyków zadecydowało o tym, że pozwolono nieudolnym Burbonom na powrót w lipcu do Paryża, okupowanego wówczas przez armie angielską i pruską.
W wyniku ostatecznej klęski Napoleona alianci przedstawili Francji 20 września tekst traktatu pokojowego. Był on bardziej surowy niż pierwszy pokój paryski. Książę Louis-Franpois-Armand du Plessis Richelieu, który w imieniu Francji negocjował ze zwycięzcami, okazał się równie zręczny jak Talleyrand i zdołał wytargować wiele korzystnych ustępstw.
Drugi pokój paryski podpisano 20 listopada 1815 r. Straty terytorialne, jakie poniosła teraz Francja, nie były zbyt duże, chociaż kilka silnych twierdz na północnym wschodzie przeszło do Holandii (Philippeville, Marienbourg, Bouillon); Prusy uzyskały Saarę, a Sardynia odebrała Sabaudię. Na Francję nałożono kontrybucję wojenną w wysokości 700 min franków oraz obowiązek utrzymywania przez pięć lat armii okupacyjnej liczącej ok. 150 tys. ludzi. Francja miała też zwrócić zagrabione przez Napoleona w Europie skarby kultury.
Tego samego dnia, 20 listopada 1815 r., podpisano w Paryżu traktat sojuszniczy między dworami Austrii, Wielkiej Brytanii, Rosji i Prus. Intencją umawiających się stron, które reprezentowali: Metternich i Johann Philip Wessenberg (Austria), Castlereagh i Wellington (Anglia); Razumowski i Kapodistrias (Rosja) oraz Har- denberg i Karl Wilhelm Humboldt (Prusy), było "zapewnienie pokoju w Europie i niedopuszczenie do kolejnej wojny". Potwierdzono więc w "imię Trójcy Świętej" ważność traktatu z Chaumont oraz postanowienia wiedeńskie o "wykluczeniu Napoleona Bonaparte i jego rodziny z grona pretendentów do tronu Francji". Artykuł trzeci traktatu zobowiązywał sygnatariuszy do wystawienia sześćdziesięciotysięcznych korpusów okupacyjnych. Gdyby zaś wojska okupacyjne zostały zaatakowane, cztery umawiające się państwa miały niezwłocznie wypowiedzieć Francji wojnę. Nowe postanowienie wprowadzał także artykuł szósty, głosząc, że "pod auspicjami monarchów będą odbywały się w określonych terminach spotkania właściwych ministrów" dla oceny problemów pokoju i współpracy międzynarodowej (L.J.B. Chodźko, s. 1636-1638).
Rozstrzygnięcia dotyczące Niemiec:
Sto dni Napoleona tylko na krótko zakłóciły pracę kongresu wiedeńskiego. Już bowiem w kwietniu nastąpiło w Wiedniu przyspieszenie w rozpatrywaniu nie tylko problemu niemieckiego, ale i wielu innych, jak np. sprawy nawigacji na rzekach międzynarodowych, sprawy Włoch i Szwajcarii.
W końcu maja ministrowie spraw zagranicznych uzgodnili najważniejsze dokumenty dotyczące Niemiec, a 8 czerwca podpisano w Wiedniu Akt Zasadniczy Związku Niemieckiego. Całość decyzji w sprawie Niemiec zawiera natomiast Akt końcowy kongresu.
Postanowienia kongresu dawały Prusom zdecydowaną przewagę w północnych Niemczech. Otrzymały one od Szwecji Rugię i część Pomorza oraz część Nadrenii, m.in. okręgi Trewiru, Kolonii, Akwizgranu. Granice Prus rozciągały się teraz od Kłajpedy po Saarę, co stało się w nieodległej przyszłości podstawą ich gospodarczo-militarnej potęgi.
Hanower przekształcono zaś w królestwo podporządkowane Wielkiej Brytanii; Lauenburg i Holsztyn stały się posiadłościami króla Danii, a Wielkie Księstwo Luksemburga oddano królowi Niderlandów.
Celem utworzonego aktem kongresowym Związku Niemieckiego było "utrzymanie bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego Niemiec, niepodległości i nietykalności państw skonfederowanych". W 1815 r. do Związku weszły 34 państwa i 4 wolne miasta. Kompozycja Związku Niemieckiego była bardzo różnorodna. Znalazły się w nim: "jedno cesarstwo Austria (ale tylko z ziemiami niemieckimi w Austrii właściwej i czeskimi), pięć królestw - Prusy (ale bez Poznańskiego oraz Prus Zachodnich i Wschodnich). Bawaria, Hanower, Saksonia i Wirtembergia (...) - dalej wielkie księstwa i księstwa, jedno hrabstwo i cztery wolne miasta, mianowicie: Frankfurt, Hamburg, Brema i Lubeka. Członkami Związku byli monarchowie Holandii, z racji posiadania Luksemburga, Danii, ze względu na Holsztyn i Lauenburg, oraz Anglia wobec posiadania Hanoweru (do 1837 r., gdy rozwiązana została unia hanowersko-angielska)" (W. Czapliński, A. Galos, W. Korta, 443). O najważniejszych sprawach całości konfederacji miał rozstrzygać sejm związkowy (Bundestag) z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Artykuł 5 Konstytucji Związku Niemieckiego głosił: "Przewodnictwo w Zgromadzeniu Związku należy do Austrii". W rzeczywistości jednak przewodnictwo Austrii było często nominalne, a decydujący głos w Związku miały obydwa największe państwa: Austria i Prusy. Ostra rywalizacja między nimi nie sprzyjała tendencjom integracyjnym, a przeciwnie, utrwalała nadal istniejące rozbicie Niemiec.
Problemy Holandii, Szwajcarii i Włoch:
Kongres wiedeński rozpatrywał również problem Włoch. W pierwszej dekadzie XIX w. nasilił się tam ruch zmierzający do zjednoczenia kraju. Reprezentowały go tajne organizacje karbonariuszy szczególnie liczne na południu Włoch oraz stowarzyszenia patriotyczne w środkowej i północnej części półwyspu. Ambicje Włoch dobrze odczytał narzucony przez Napoleona w 1808 r. na króla Neapolu marszałek Joachim Murat. W swym królestwie zaczął sprzyjać narodowym dążeniom swych poddanych i popierać tendencje zjednoczeniowe Italii. Wszystko się jednak zmieniło w wyniku klęski Napoleona. Murat, chcąc za wszelką cenę utrzymać koronę neapolitańską, porzucił cesarza. 14 stycznia 1814 r. przeszedł na stronę Austrii, podpisując z nią tego dnia sojusz wojskowo-polityczny. Na początku marca 1815 r.
Murat zdradził z kolei Austriaków i opowiedział się za Napoleonem zmierzającym do Paryża. 15 marca Murat wypowiedział wojnę Austrii i ogłosił manifest wzywający do zjednoczenia Włoch. Działalność Murata trwała krótko, gdyż w bitwie pod Tolentino został pobity przez Austriaków i zmuszony w maju do ucieczki na Korsykę.
Sukcesy oręża wzmacniały rolę Austrii w wypracowaniu decyzji kongresowych dotyczących Włoch. Mocarstwa uznały, że Austria ma pełne prawo do rekompensaty terytorialnej na półwyspie, zwłaszcza że ustąpiła z Belgii, a w Polsce i Niemczech uzyskała niewiele. Należało także nagrodzić prawowitą dynastię burbońską, z którą tak bezceremonialnie postępował Napoleon.
Decyzje kongresu wiedeńskiego przyznawały Austrii Lombardię z Mediolanem oraz Wenecję z jej posiadłościami nad Adriatykiem (Dalmacja i Istria). Austria, otrzymując najbogatsze ziemie na północy i eliminując wpływy francuskie, stawała się mocarstwem dominującym we Włoszech.
Władca Sardynii, Wiktor Emanuel, uzyskał Genuę, Niceę i Sabaudię. Przywrócono Państwo Kościelne na czele z papieżem Piusem VII. Na tron powrócił Ferdynand IV Burbon, który otrzymał połączone teraz Królestwo Sycylii i Królestwo Neapolu. Połączone państwo nazywało się Królestwem Obojga Sycylii, a Ferdynand IV od tej pory zwał się Ferdynandem I.
Tendencję do umacniania Holandii reprezentowała na kongresie Anglia. Holandia miała być ważnym partnerem Wielkiej Brytanii na kontynencie i sojusznikiem w wypadku ponownego pojawienia się ekspansjonizmu francuskiego. Także Metternich traktował Holandię jako ważne ogniwo pośrednio łączące Austrię z Wielką Brytanią. Nie licząc się zupełnie z antagonizmem holendersko-belgijskim na kongresie postanowiono oba te kraje połączyć. W ten sposób utworzono Królestwo Niderlandów pod berłem Wilhelma I z dynastii orańskiej. Królestwu Niderlandów przywrócono kolonię Indie Wschodnie z wyspą Jawą oraz podporządkowano Wielkie Księstwo Luksemburg.
Podstawowe decyzje dotyczące Szwajcarii zapadły na kongresie już 20 marca 1815 r., kiedy to 8 państw - sygnatariuszy pierwszego pokoju paryskiego - ogłosiło deklarację o uznaniu szwajcarskiej neutralności. Szwajcaria przystąpiła do niej uchwałą swego parlamentu z 27 maja. W Akcie końcowym ustalono, że Szwajcaria będzie niepodległym państwem, złożonym z 19 dawnych i 3 nowych kantonów: Valois, Ziemi Genewskiej oraz Księstwa Neuchatel.
Osobny Akt uznania i gwarancji wieczystej neutralności Szwajcarii i części Sabaudii ogłoszony został w Paryżu 20 listopada 1815 r., w dniu podpisania drugiego pokoju paryskiego. Głosił on m.in., iż "mocarstwa, które podpisały deklarację wiedeńską z dn. 20 marca, stwierdzają aktem niniejszym formalne i autentyczne uznanie wieczystej neutralności Szwajcarii oraz gwarantują całość i nienaruszalność jej terytorium w nowych granicach". Mocarstwa podkreśliły też, że neutralność Szwajcarii leży "w prawdziwym interesie polityki całej Europy".
Inne decyzje podjęte na Kongresie Wiedeńskim:
Aż 10 artykułów w Akcie końcowym poświęcono sprawie wolności żeglugi na rzekach międzynarodowych, a więc Renie, Nekarze, Menie, Mozeli, Mozie i Skaldzie.
Dokumentem, który okazać się miał najtrwalszym dziełem kongresu, był Regulamin w sprawie stopni pierwszeństwa agentów dyplomatycznych przyjęty 19 marca 1815 r. jako ostatni, 17 załącznik do Aktu końcowego. Regulamin, uchwalony z inicjatywy Talleyranda, miał "zapobiegać kłopotom, jakie często się pojawiały i jakie mogą jeszcze wyniknąć z powodu pretensji do pierwszeństwa pomiędzy poszczególnymi przedstawicielami dyplomatycznymi". Do tego czasu kwestia precedencji nie była uregulowana, co rodziło ciągłe spory prestiżowe na dworach europejskich. Regulamin, który podpisali sygnatariusze pierwszego traktatu paryskiego, a więc osiem państw, miał charakter otwarty. Do jego przyjęcia zaproszono jednakże tylko "przedstawicieli innych głów koronowanych".
Regulamin podzielił przedstawicieli dyplomatycznych na trzy klasy: 1. ambasadorów, legatów lub nuncjuszy; 2. posłów, ministrów i innych uwierzytelnionych przy monarchach; 3. charge d'affaires uwierzytelnionych przy ministrach spraw zagranicznych.
"Charakter reprezentacyjny" przyznano jednak tylko pierwszej klasie dyplomatów, uważając ich właśnie za bezpośrednich przedstawicieli swych mocodawców, którym przysługują z tego tytułu specjalne uprawnienia.
Nowatorskie znaczenie miał artykuł 4 Regulaminu, który głosił: "W każdej klasie funkcjonariusze dyplomatyczni zajmą między sobą miejsce według daty urzędowej notyfikacji ich przybycia". Od tej pory o pierwszeństwie wśród dyplomatów nie decydowało już znaczenie reprezentowanych władców i potęga państw, ale wyłącznie data objęcia funkcji. Stwierdzono dalej, iż jeśli chodzi o "przedstawicieli papieża", nie wprowadza się żadnych zmian, a więc zgodnie z tradycją, nuncjusz miał zawsze zajmować pierwsze miejsce.
Zrobiono też pierwszy krok w kierunku demokratyzacji służby dyplomatycznej, zapisując w artykule 6: "Związki pokrewieństwa lub małżeństwa między dworami nie dają ich funkcjonariuszom dyplomatycznym wyróżnienia w stopniu".
Tylko ostatni zapis (art. 7) nie bardzo się przyjął w praktyce dyplomatycznej: "Przy aktach i traktatach zawieranych przez kilka państw, które uznają zasadę alternatu, losowanie określi porządek, w jakim należy składać podpisy pełnomocników". Już w Wiedniu sam Regulamin został podpisany nie według tej zasady, a zgodnie z porządkiem alfabetycznym francuskich nazw państw. Generalnie jednak, znaczenie Regulaminu było ogromne. S.E. Nahlik uważa, iż Regulamin "jest epoką w rozwoju prawa dyplomatycznego" (S.E. Nahlik, s. 237). Kiedy po stu pięćdziesięciu latach, w kwietniu 1961 r. dokonywano w Wiedniu kodyfikacji całości prawa dyplomatycznego, powtórzono zapisy Regulaminu z 1815 r. - poza dwoma artykułami, mówiącymi o wyłączności reprezentacyjnego charakteru ambasadorów i zasady alternatu.
Chcąc właściwie ocenić kongres wiedeński, należy wziąć pod uwagę różne jego aspekty. Z jednej strony, był on próbą ostatecznego rozprawienia się z epoką rewolucji i Francji napoleońskiej. Cała konstrukcja systemu wiedeńskiego podyktowana była obawą przed odrodzeniem się tendencji, które mogłyby znów zburzyć legitymistyczno-monarchistyczny ład europejski. Stąd też uporczywe próby odnawiania sojuszu tylko czterech mocarstw, bez Francji, którą ciągle uważano za potencjalną nosicielkę idei wywrotowych.
Nie należy jednak pominąć drugiego aspektu kongresu wiedeńskiego, który polegał na promowaniu norm prawnomiędzynarodowych i tworzeniu nowych możliwości współpracy międzynarodowej. Deklaracja w sprawie zniesienia handlu niewolnikami, zasada wolności żeglugi na rzekach międzynarodowych, dwukrotnie sformułowana zasada wieczystej neutralności (w związku z W.M. Krakowem i Szwajcarią), położenie podwalin pod rozwój prawa dyplomatycznego - oto przykłady dzieła kongresowego o trwałej wartości, nie uwikłanego w doraźne interesy polityczno-ideologiczne. Francis Stewart Leland Lyons na przykład uważa, iż kongres wiedeński stanowił punkt wyjścia w procesie tworzenia instytucji międzynarodowych. "Widocznym rezultatem była bezprecedensowa liczba międzynarodowych spotkań, blisko 3 tysiące między 1840 a 1914 rokiem, oraz utworzenie w tymże stuleciu po Waterloo ponad 450 prywatnych albo nierządowych organizacji międzynarodowych i ponad 30 organizacji rządowych..."


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz