Mówiono o nim, że był pomnikiem polskiej poezji. On o sobie mówić nie lubił - dlatego spalił wszystkie swoje prywatne listy. W 1950 roku nominowano go do Nagrody Nobla (przyznano ją Bertrandowi Russellowi). Widział poezję tam, gdzie nikt inny jej nie dostrzegał, nawet w codzienności prac wiejskich (sonet "Gnój", zaczynający się od słów: "Czcigodny gnoju, dobroczynne łajno, / Tchnące, jak znojna najmity pazucha, / I nowa skóra chłopskiego kożucha, / Ostrej tężyzny siłą życiodajną", opiewał na przykład wywóz rzeczonego gnoju). To on stał się inspiracją dla Skamandrytów. Dzięki niemu w języku polskim można czytać m.in. "Cierpienia młodego Wertera" czy "Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego samego". Mowa oczywiście o Leopoldzie Staffie, jednym z największych polskich poetów! Dziś Staff jest z lekka zapomniany, ale w wielu miejscowościach wciąż ją jego ulice. Pochwalcie się, czy u Was też jest ulica Staffa 
-----------
zdjęcie: Leopold Staff. Fotografia portretowa. Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji,
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz