Wchodzę do garażu po wiertarkę a tam - pod stolikiem do majsterkowania - lisek. Warczy, syczy... Myślę - albo przestraszony albo wściekły. Wtulił się w kąt, nastroszył i nie ma zamiaru się ruszyć... Dzwonię więc do ochrony środowiska w mojej gminie Lewin Brzeski. Ochrona środowiska powiadamia Fundację zajmującą się dzikimi zwierzętami, przyjeżdża Pan i łapie liska. Lisek przy okazji łapie Pana i w sposób perfekcyjny wbija ząbki pomiędzy szwy w rękawicy raniąc jego kciuk. Niegroźnie ale Pan oczywiście po opanowaniu liska pojechał się zaszczepić.
Okazało się, że lisek wściekły ani chory nie był. Prawdopodobnie schował się w nocy do garażu przed psami, które wcześniej lekko go poraniły. Dobrze, że zostawiłem uchyloną bramę garażową, uchylona tak "w sam raz" - owczarki się nie prześlizgnęły ale lisek już tak
Wielkie dzięki za pomoc ochronie środowiska Lewin Brzeski oraz Fundacja Ośrodek Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Puchaczówka , która o dobro liska walczyła tocząc własną krew
Dobrego Dnia 




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz