4 sierpnia 1914 r. wojska armii Cesarstwa Niemieckiego rozpoczęły systematyczny ostrzał Kalisza, mimo wycofania się sił rosyjskich. Bombardowania oraz podpalenia doprowadziły do zniszczenia miasta i exodusu jego mieszkańców. Kalisz stał się jednym z najbardziej zrujnowanych europejskich miast podczas I wojny światowej.
Co dokładnie wydarzyło się w leżącym na terenie imperium rosyjskiego Kaliszu?
Już 2 sierpnia 1914 r., a więc dzień po wypowiedzeniu przez Niemcy wojny Rosji, batalion dowodzony przez majora Hermanna Preuskera wszedł do opuszczonego miasta. Niespodziewanie w nocy doszło do przypadkowej strzelaniny między dwoma grupami żołnierzy okupujących miasto. Major Preusker uznał jednak, że ataku dokonali „polscy partyzanci”, choć nie miał na to żadnego przekonującego dowodu. W ramach represji zarządził zapłacenie przez miasto kontrybucji w wysokości 50 tys. rubli oraz nakazał zbombardowanie miasta. 7 sierpnia znowu w kierunku niemieckich żołnierzy oddano strzały. Niemcy po raz kolejny obwinili za to cywilów.
W kolejnych dwóch tygodniach Kalisz był systematycznie bombardowany i podpalany. W efekcie niemal całkowicie zrównano z ziemią śródmieście niebronionego miasta. Stopień zniszczenia zabudowy mieszkalnej oceniono na 95 proc., a los Kalisza porównywano z dramatem belgijskiego Louvain (Leuven), spalonego przez Niemców pod koniec sierpnia 1914 r.
Niemieccy okupanci dokonali też deportacji kilkuset kaliszan w głąb Rzeszy oraz egzekucję 80 osób. W sumie akcje represyjne przyniosły ponad 200 ofiar śmiertelnych i doprowadziły do strat w wysokości około 30 mln rubli.
Jesienią 1914 r. na zgliszczach Kalisza pozostało ok. 5 tys. osób – z 70 tys., które zamieszkiwały miasto przed wybuchem wojny. „Jedno z najbogatszych w Królestwie miasto, wyludniło się niemal zupełnie (...) Tłumy, nieprzeliczone zda się tłumy, w straszliwej panice szły, lub biegły, szosami, drogami lub wręcz przez pola i łęgi z tobołkami na plecach. Panie w domowych ubraniach bez kapeluszy, mężczyźni, ubrani byle jak, objuczeni pakunkami, chorzy, wlokący się i prowadzeni przez krewnych, dzieci płaczące i rozwrzeszczane wniebogłosy” – wspominał Józef Dąbrowski, działacz PPS w Kongresówce.
Los Kalisza wzbudził oburzenie nie tylko na ziemiach polskich. Rosyjska propaganda wykorzystała go jako dowód koronny niemieckiego barbarzyństwa i cywilizacyjnego charakteru starcia z państwami centralnymi, co podchwyciła ochoczo opinia publiczna w Europie Zachodniej i USA. W Rosji na odbudowę miasta ogłoszono narodową zbiórkę pieniędzy, którą zainaugurował car Mikołaj II. Szkodliwość zniszczenia Kalisza szybko zauważyli zresztą sami Niemcy, zauważając jak źle zadziałała ona na ich wizerunek wśród Polaków, co znacząco komplikowało plany ewentualnej współpracy polsko-niemieckiej. Próbą „odkupienia win” było podjęcie decyzji o odbudowie miasta, którą prowadzić mieli niemieccy inżynierowie.
Zburzenie Kalisza stanowiło ewidentne złamanie IV Konwencji Haskiej z 1907 r. Choć śledztwa w tej sprawie prowadziło po I wojnie światowej odrodzone państwo polskie – wcześniej także Rosjanie, a nawet... Niemcy (podtrzymali tezę o winie mieszkańców Kalisza) – winnych tej barbarzyńskiej zbrodni nigdy nie ukarano.
Tragiczne wydarzenia sprzed 107 lat opisała Maria Dąbrowska w ostatnich fragmentach swojej wielotomowej epickiej powieści „Noce i Dnie”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz