„Ja mam sekcję zwłok dziecka. Ono było zdrowe. Moja córka do końca wierzyła, że dziecko jest zdrowe. Nie wiem, dlaczego w telewizji nikt o tym nie mówi, że dziecko było zdrowe.
Oni mieli ratować to dziecko. Co oni wymyślają o tej aborcji? Czy Iza poszła po aborcję do szpitala? To dziecko miało 55 deka, tak wyszło po sekcji zwłok. Takie dzieci żyją.” - powiedziała „Super Expressowi” Barbara Zientek, mama tragicznie zmarłej pani Izy z Pszczyny i babcia tragicznie zmarłego Leosia.
Po druzgocącej dla szpitala w Pszczynie i tamtejszych lekarzy kontroli NFZ, która wykazała szereg rażących nieprawidłowości w postępowaniu medycznym, to kolejna informacja, która pokazuje fałsz w narracji środowisk aborcyjnych. Wiele razy słyszałam, że gdyby nie wyrok TK, pani Iza dokonałaby aborcji znacznie wcześniej z powodu wad dziecka. Ale nie dość, że nie ma związku między wadami genetycznymi a odpłynięciem wód płodowych i nie można łączyć tych spraw, to jeszcze Leoś był zdrowy, a pani Iza nie chciała aborcji.
W wypowiedzi pani Barbary wybrzmiewa też druga ważna kwestia – trzeba było ratować Izę, ale należało też ratować dziecko. Uzasadnianie bierności oczekiwaniem aż płód obumrze świadczy o kompletnie wypaczonym rozumieniu sensu prawa chroniącego nienarodzonego dzieci. Gdy spodziewamy się, że dziecko prawdopodobnie wkrótce umrze, a osiągnęło już wiek, w którym ma szansę przeżyć poród, to lekarze tym bardziej powinni jak najszybciej do niego doprowadzić. W Pszczynie, nawet jeśli dla dziecka szanse na przeżycie porodu były niewielkie, to były.
Pani Barbara w wypowiedzi dla gazety zwróciła też uwagę na fakty, o których mówiła też kontrola NFZ: „Zostawili ją, mogła sobie pogadać do ściany. Miała nawet własny termometr. Nawet jej gorączki nie zmierzyli. Nie wiem, jak oni się nią opiekowali.”. Wcześniej mówiła też: „Trafiła na oddział, coraz gorzej się czuła ale nikt się nią nie zajmował.” (...) „Nikt nie zauważył rozwijającej się u córki sepsy.”.
Łączenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z tą tragedią to absurd. Trybunał nie zabronił i nie mógłby zabronić ratowania kobiet. Trybunał nie odpowiada też za błędy i zaniechania personelu medycznego, czyli za to, że przez wiele godzin lekarze nic nie robili, nie mierzyli nawet temperatury pani Izy, nie rozpoznali na czas objawów wstrząsu septycznego.
Niestety, fałszywa narracja poszła na cały świat (dosłownie) i będzie jeszcze wiele razy wykorzystywana w walce o zabijanie nienarodzonych dzieci. Warto pokazywać fakty i odkłamywać te manipulacje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz