Kiedyś to było powołanie.
Zawód, który kształtował umysły, budował serca i wznosił dusze.
Dziś — to pole wypalenia.
Miejsce, gdzie nauczyciele oddają wszystko:
oddech, cierpliwość, a czasem nawet godność 💔
👦🏻 Dziecko wchodzi do klasy — bez granic, bez słuchania, bez przeprosin.
Nie zna już znaczenia ciszy.
Nie rozumie, czym jest szacunek.
A nauczyciel... musi być wszystkim naraz:
pedagogiem, psychologiem, mediatorem,
tym, kto zamienia chaos w harmonię,
tym, kto się uśmiecha, nawet gdy serce pęka 😐
Zrobiono z niego maszynę —
bez prawa do zmęczenia, emocji, bólu czy słabości.
Ale nauczyciel to nie stal.
To człowiek z ciała i duszy.
Jego głos milknie, energia gaśnie, serce się wypala.
A gdy upada — jest oceniany.
Gdy się załamuje — jest winny.
Ilu z nich rozpada się w ciszy?
Niektórzy wychodzą z klasy z drżącymi dłońmi,
inni wracają do domu puści, dusząc łzy, by nie martwić bliskich.
A rano znów zakładają maskę spokoju,
by dawać — choć już prawie nic nie mają.
To nie brak pasji.
To zmęczenie — ogromne, niewidzialne,
które pożera siłę i dusi serce.
Nauczyciele nie proszą o pochwały.
Chcą tylko, by ktoś zauważył ich cichą walkę.
By dostrzegł ranę za uśmiechem,
by zrozumiał, że ich ból jest głęboki i prawdziwy.
A mimo wszystko…
Wciąż stoją.
Wciąż wierzą, uczą, kochają.
To ostatni żołnierze sumienia 🍂
~ Kawa z mlekiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz