Węgrów wpół do Uhrów wpół Wengrov
Węgrów - historyczna oś obrotu wydarzeń wokół 11-go listopada 1918 roku, czyli "krótka rozprawa między panem, wójtem i plebanem". W bramie, ale takiej solidnej, kutej, z dwoma wieżami...
To post dla dociekliwych i uważnych, a (spojler alert!) ciąg dalszy nastąpi...
Punktem wyjścia jest ... Węgrów jako pewna parafialna mieścinka pomiędzy zaściankowymi Dmochami pod Mokobodami nad Liwcem w podlaskiej ziemi drohickiej jak Węgrów otoczonymi podobnymi i chłopskimi wioskami (wczorajszy post o Romanie Dmowskim, synu brukarza, ale z tęsknotą za ziemią "dmochowską"), a "książęcym" pałacem w Starejwsi. Tamże na parę lat przed wielką rozprawą mocarstw zaborczych wraca wielki ród Radziwiłłów... I to w osobie bardzo światłej. Tak jak onegdaj zniesławiony przez Sienkiewicza właściciel Węgrowa - Bogusław Radziwiłł w opałach podczas potopu szwedzko-siedmiogrodzko-rosyjskiego miał z Podlasia (i Litwy...) uciekać "na Mazowsze" (bo włączamy tu zachodni skraj drohickiego Podlasia, gdzie Starawieś i Węgrów), tak i jego następca - już XX-wieczny Pan "na Starejwsi":
"Zegrze[.] Z licznego potomstwa, najstarszym synem Konstantego Mikołaja był Maciej Józef Radziwiłł (1842-1907). Jak opowiadał w „Pamiętnikach…” Krzysztof Radziwiłł, Maciej Józef miał młodzieńczą przeszłość rewolucyjną i niepodległościową, w wyniku czego został zesłany do Rosji. Gdy mógł powrócić, ożenił się z Jadwigą z hr. Krasińskich (1842-1913), córką Stanisława i Doroty z ks. Jabłonowskich. To ona wniosła w wianie dobra zegrzyńskie, a potem Radziwiłłowie dokupili Zatory w powiecie pułtuskim. Maciej Józef zarządzał ordynacją nieświesko-ołycką u swych zamożniejszych krewnych oraz w rodzinnej Połoneczce, a po ożenku – dobrami zegrzyńskimi. Ponieważ Rosjanie rozpoczęli realizację planu budowy fortyfikacji w Zegrzu, wykupili od niego część dóbr zegrzyńskich. Z funduszy w ten sposób uzyskanych Maciej Józef Radziwiłł wzniósł nową siedzibę w Jadwisinie oraz ufundował nowy kościół w Woli Kiełpińskiej. Poza prowadzeniem majątków, angażował się w życiu społecznym, działając m.in. (jako prezes) w Towarzystwie Rolniczym Guberni Warszawskiej oraz jako współinicjator powstania Towarzystwa Rolniczego w Radomiu. Był również prezesem Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. Spośród dzieci Maciejostwa Radziwiłłów z Zegrza najliczniejsze potomstwo zapewnili dwaj synowie, a po kądzieli córka Dorota (1871-1947), wydana za przedstawiciela niemieckiej arystokracji, Jana hr. Oppersdorffa. Syn Macieja Józefa, Maciej Mikołaj Radziwiłł (1873-1920) był prawnikiem i działał na polu gospodarczym. Był udziałowcem Towarzystwa Akcyjnego Tramwajów Warszawskich, które zelektryfikowało konne tramwaje (1908), a wraz z m.in. Józefem Ebertem, Stanisławem Karłowskim i Sewerynem ks. Czetwertyńskim w 1918 roku współzakładał pierwszą w Polsce niepodległej spółkę akcyjną „Siła i Światło”, która generalnie zajmowała się elektryfikacją, a uruchomiła m.in. podmiejską kolej dojazdową (EKD). Zajmował się popieraniem rozwoju przemysłowego kraju, jak też zaangażował się w budowę Teatru Polskiego w Warszawie. Politycznie związany z opcją rosyjską, był członkiem Komitetu Narodowego Polskiego. Naturalnie, nadal gospodarował w dobrach ziemskich w Zegrzu. W 1912 roku kupił jeszcze Starą Wieś (pow. węgrowski), niejako przywracając ten majątek Radziwiłłom po kilkuset latach. Oddał go bratu Franciszkowi Piusowi (1878-1944), działaczowi politycznemu, który gospodarował w Starej Wsi do końca istnienia wielkiej własności ziemskiej w Polsce. W 1897 roku Maciej Mikołaj Radziwiłł pojął za żonę Różę z hr. Potockich z Krzeszowic, córkę Artura i Róży z ks. Lubomirskich. W wianie Róża wniosła w dom radziwiłłowski dobra staszowskie, znajdujące się w Świętokrzyskiem."
Więcej na RDC: https://www.rdc.pl/.../rody-i-rodziny-mazowsza...
Następnym dalekim ("ruskim") punktem zaczepienia będzie Bobrujsk i tamtejsza pierwsza po rozbiorach "polska republika bobrujska" (post o także bardzo światłym i doświadczonym weterynarzu, pułkowniku, naukowcu współzałożycielu wydziału weterynarii w Warszawie, a naszym pierwszym weterynarzu powiatowym odradzającej się (II-giej) Rzeczpospolitej - Konradzie Millaku). Tutaj więcej:
Co zatem się stało, że pomimo asa w rękawie Ententy, ich potencjalnego zwycięstwa w I wojnie światowej, a nawet poparcia m.in. przez w/w "mazowieckich" Radziwiłłów - nie udało się im osadzić "naszego Podlasiaka" Romana Dmowskiego na czele odradzającego się państwa polskiego?
Albo się spóźnili, albo pojedynczy as to za mało, aby wygrać tę rozgrywkę...
"Górnolotne słowa komisarza tajnej policji polowej w Warszawie
Ericha Schultzego wypowiadane jeszcze niedawno podczas przesłuchań działaczy niepodległościowych, że Niemcy raczej oddadzą Alzację i Lotaryngię, niż uwolnią Komendanta, były już tylko pustym frazesem, z którego można się było teraz co najwyżej naśmiewać6. Supozycje Konopczyńskiego, iż dla polityków z Berlina ludzie tacy, jak bohater tego tekstu i Sosnkowski, będą w Warszawie najlepszymi gwarantami po pierwsze zatrzymania bolszewizmu, po wtóre zablokowania przejęcia w Polsce władzy przez Romana Dmowskiego i jego przyjaciół, innymi słowy stronników Ententy, idą wszakże nazbyt daleko7.
Z pewnością w kalkulacjach polityków z Berlina magdeburski więzień mógł się wydawać kandydatem do władzy w odradzającym się państwie polskim bardziej przewidywalnym, a nawet politycznie bliższym niż jego wielki konkurent w osobie Dmowskiego, ale czy można było bez ryzyka postawić na człowieka, którego trzymało się w więzieniu od kilkunastu miesięcy, a teraz wypuszcza".
Kiedy się wypuszcza? "Za pięć dwunasta"... 8-go listopada 1918r. Jednak nasza wiara w prosty scenariusz "veni, vidi, vici" - przybyłem, zobaczyłem, wygrałem - wraz z praktycznie bezkrwawym rozbrajaniem żołnierzy niemieckich - wciąż ma się dobrze. A ..."diabeł tkwi w szczególe", szczególnie tym nieodkrytym i/lub ... niedoczytanym:
"Tymczasem Piłsudski udał się samochodem ks. Lubomirskiego na Frascati. Tam uraczono go herbatą i śniadaniem. Wolał porozmawiać z regentem niż ze swoimi współpracownikami, którzy takiej postawy nie przyjęli dobrze, a może nawet byli nią nieprzyjemnie zaskoczeni. Ponoć udane namowy księcia spotkały
się ze „zjadliwymi spojrzeniami” ze strony peowiaków17. Trudno się jednak dziwić wyborowi Komendanta. Domyślał się zapewne, że Lubomirski ma szerszy ogląd spraw publicznych niż peowiaccy konspiratorzy, o których i tak wcześniej czy później otrzyma wszelkie informacje. Swoją rolę odgrywały też podziały, z którymi Piłsudski będzie sobie musiał radzić często wbrew oczekiwaniom
własnych stronników spoglądających na bieg spraw z wąskiej perspektywy jednej politycznej orientacji. Baczna i nadzwyczaj inteligentna obserwatorka wydarzeń księżna Maria z Branickich Lubomirska zapisała w swoim dzienniku pod datą 10 listopada takie oto słowa:
Piłsudski przybywa do Polski pięć minut przed wybiciem godziny! Oby potrafił za ster łodzi narodowej chwycić i przez rafy do portu zawinąć.
Długo Zdziś [książę Zdzisław Lubomirski - jeden z trzech członków wciąż wtedy działającej Rady Regencyjnej wraz z ... arcybiskupem metropolitą warszawskim Aleksandrem Kakowskim - z ... działającym rządem ... polskim!] konferował z Piłsudskim po herbacie… malował położenie, przemawiał gorącymi słowy: Polak do Polaka – ambicję podniecał, wyrażając mocne przekonanie, że on jeden Polskę zbawić potrafi w tym historycznym momencie najważniejszym ze wszystkich; sam należąc do szeregu poległych, z zaufaniem gotów oddać władzę Piłsudskiemu – który zwycięzcą być musi!
Piłsudski słuchał – mówił mało – nie chciał wyrażać zdania przed rozpoznaniem położenia – zawsze zagadkowy, uczynił na Zdzisiu RACZEJ dodatnie wrażenie, ale wydał mu się mizerny i zmęczony więzieniem. Drobniejszej miary Samson po obcięciu włosów przez Niewolę. U nas w Polsce ludzie twardej ręki nie są popularni, mamy tego przykład na Wielopolskim. Tych naród kocha, którzy
uosabiają jego duchowość. Piłsudski nazwał sam siebie „legendą” – jest psychozą chwili – wedle mnie twardym, realnym zadaniom nie podoła, nie ufam mu, nie wierzę mu, a tak bym wierzyć chciała! Bo nam w tej srogiej potrzebie tak bardzo przewodnika potrzeba18."
A jesteście pewni, że powiedziała "wszystko" i jeśli nawet, czy była świadkiem całej rozmowy?
Oba cytaty z:
Fides, Ratio et Patria. Studia Toruńskie 13/2020
ISSN 2392-1463
Mariusz Wołos*
Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk w Warszawie
ORCID: 000-0001-6943-1069
„Powrót żebraczego króla”1.
Józefa Piłsudskiego droga z Magdeburga
do Belwederu**
Obiecany spojler alert - na scenę opisywanej rozgrywki, dużo wcześniej, z wyższego pułapu i ... bardziej dyplomatycznie wkroczy inny Radziwiłł. Radzi Wy byście wiedzieć kto? A może się domyślacie?
A to nasze węgrowskie i bliskie - łomżyńskie ślady związane z Józefem Piłsudskim, zanim stał się w/w Komendantem i Marszałkiem:
Ktoś zarzuci - ale już "amerykańskiego" wpływu na 11-ty listopada 1918 roku związanego z innym ówczesnym mężem stanu, pianistą Ignacym Janem Paderewskim już z okolicą nie powiążesz! Powiążę, podwiążę ...
Ot, w odległości kilku rzutów beretem płaskim z węgrowskich warsztatów szkolnych w: Zespół Szkół Ponadpodstawowych im. Jana Kochanowskiego w Węgrowie .
"Paderewski h. Jelita vel Padarewski, Podarewski, na Podlasiu, nazwisko wzięli od wsi Padarew in. Padarzew (dawniej także Paderewo, Podarewo) i Padarewek, parafia Zambrów, gmina Sterdyń, niegdyś powiat Drohiczyn, dzisiaj Sokołów Podlaski. Obecnie Padarew nie istnieje jako odrębna wieś, jest kolonią wsi Łazów i znajduje się w woj. mazowieckim. " Z:
Miejsce wciąż urokliwe, nie wejdziecie, chyba że za specjalną łaską nowego rządcy:
Zdjęcia i informacje o ostatnich Radziwiłłach "na Starejwsi" z:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz