Mało kto to kojarzy, a jeden z największych polskich wynalazców XIX w. zaczynał jako zwykły zegarmistrz w Hrubieszowie.
Abraham Stern (zmarł 3 lutego 1842 w Warszawie) naprawiał zegarki, ale miał wielki talent do mechaniki. Wypatrzył go i sprowadził do Warszawy Stanisław Staszic – dał mu mecenat i wolną rękę. Reszta to historia.
Gdy Europa dopiero raczkowała w mechanizacji rolnictwa, on już u nas bydował zaawansowane maszyny rolnicze:
• mechaniczną piłę tartaczną
• młockarnię
• ogranicznik galopowania koni w zaprzęgu (żeby nie poniosły powozu)
• pierwszą na świecie żniwiarkę doczepianą do koni!
To nie wszystko - były jeszcze maszyny liczące. Każda z nich wykonywała inne działanie, a 30 listopada 1817 Stern zaprezentował maszynę ze wszystkimi pięcioma w jednej. W jednym z modeli wystarczyło wprowadzić dane i operacja była wykonywana przez mechanizm zegarowy. No i jeszcze jego ruchomy dalmierz z dwoma celownikami, który zastąpił stolik mierniczy w geodezji i został zaadaptowany przez artylerię.
W 1821 - wózek topograficzny do pomiaru gruntów, a rok później urządzenie do wyznaczania odległości i sporządzania planów bez użycia trygonometrii.
Był pradziadkiem Antoniego Słonimskiego i Nicolasa Slonimsky’ego (kompozytora/muzykologa).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz