ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 14 lutego 2026

Trener wszech czasów - Kazimierz Górski

 

"Trener wszech czasów - Kazimierz Górski pracował w warsztatach kolejowych. Piłka wróciła razem z Rosjanami w 1944 roku, jednak Górski zgłosił się na ochotnika do polskiego wojska. I tak trafił do Warszawy. Tu zaczęła się jego kariera w Legii - na początku pod nazwą WKS Warszawa. Tutaj też w 1948 roku zagrał w swoim jedynym w reprezentacji Polski meczu międzypaństwowym. I choć nasi przegrali z Danią aż 0:8, Górskiego nie zraziło to do piłki. A życiowe powołanie odnalazł jako trener. Najpierw w 1966 roku objął młodzieżową kadrę, a 1 grudnia 1970 roku został trenerem pierwszej reprezentacji Polski. Okazało się, że jak mało kto nadaje się do tego zawodu. Polacy przekonali się o tym, kiedy drużyna Górskiego na igrzyskach olimpijskich w Monachium okazała się najlepsza, zdobywając złoto! A potem, gdy w eliminacjach do Mistrzostw Świata w RFN odprawiła z kwitkiem Anglików. I to na ich terenie, na słynnym Wembley! Ten „zwycięski remis” poszedł w świat. Kropką nad „i” okazał się mundialowy turniej, na którym dziennikarze z całego świata wychwalali „radosny, ofensywny polski futbol”. I jednym głosem podkreślali, że gdyby nie ten nieszczęsny „mecz na wodzie” z RFN, to w wielkim finale z Holandią walczyliby Biało-Czerwoni. Ale wygrana z Brazylią i tytuł trzeciej najlepszej drużyny świata dały ogromną radość rodakom. Jak skromny lwowiak tego dokonał? Jeden z Orłów Górskiego, słynny bramkarz Jan Tomaszewski, podkreślał, że Kazimierz Górski miał „futbolowy rentgen”. Dzięki temu z każdego ze swoich podopiecznych wydobywał to, co najlepiej potrafił. Wiedział, jak scalić zespół różniących się i nie zawsze lubiących się piłkarzy. Łączył ich przede wszystkim szacunek do trenera, który miał zasady i je egzekwował, ale był też wyrozumiały dla ludzkich słabości. Nieraz wspominali, że jest dwunastym zawodnikiem i żartowali, że mają łatwiej, bo rywale grają jedenastoma piłkarzami, a u nich jest o jednego więcej." za Marcel Nawrocki

Brak komentarzy: