ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Bo to co widać na zdjęciu to nie jest jakaś tam zwyczajna piwniczka tylko wejście do dawnej dworskiej lodowni w Broniszowie (woj. podkarpackie)

 

To jedna z moich ulubionych aktywności. Odwiedzanie dawnych zabudowań dworskich, takich które już się nigdy nie dźwigną z ruiny. Śledzę nasadzenia, namierzam niecki gdzie ongiś były stawy, rozglądam się za kapliczkami. Czasem w ruinie dworku bądź pałacu da się odszukać fragment podłogi bądź jakiś ciekawy element konstrukcyjny. Kurczę, widziałem już nawet szklaną warstwę podłogową (a właściwie to podpodłogową), której zadaniem była ochrona przed wilgocią, ale porządnej lodowni jeszcze nie. Bo to co widać na zdjęciu to nie jest jakaś tam zwyczajna piwniczka tylko wejście do dawnej dworskiej lodowni w Broniszowie (woj. podkarpackie) Przez te najcieplejsze miesiące w roku tego typu pomieszczenia były niezwykle ważne i jeśli dobrze zbudowane, sprawdzały się. Ich podstawową funkcją była rzecz jasna ochrona żywności w tym tej najszybciej ulegającej zepsuciu. Bardzo często umieszczano je w niewysokim, porośniętym drzewami pagórku. Wejście sytuowano od północy aby słońce jak najmniej operowało w tym miejscu. Budowano podwójne ściany a przestrzeń pomiędzy nimi izolowano słomą lub sitowiem. Montowano podwójne drzwi (jedne otwierały się na lewo a drugie na prawo) a korytarzyk prowadzący do wnętrza szedł po łuku. Chodziło o maksymalne utrudnienie cyrkulacji ciepłego powietrza, które mogło dostać się z zewnątrz. Na podłodze kładziono kratę, na której ustawiano później wycięte zimową porą lodowe bloki. Aby stworzyć jednorodną bryłę, która zachowywała dłużej swoje właściwości, lód polewało się gorącą wodą. To co stopniało spływało przez kratę. Żywność wisiała na hakach lub leżała w skrzyniach, w celach izolacyjnych także obłożonych słomą. Zimny napój czy deser w środku lata to było naprawdę coś co robiło wrażenie. Na koniec warto nadmienić, że lód z lodowni także bywał przedmiotem handlu. fot: Iwona Piętak

Brak komentarzy: