ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 10 sierpnia 2019

A jednak! Córka Rzeplińskiego przyznaje, że bez pieniędzy Sorosa nie byłoby serwisu MamPrawoWiedzieć. Dlaczego nie wnika w intencje "filantropa"?

Strategia na utrzymanie przy władzy dotychczasowego układu była niezwykle prosta. Działania polityczne miały zostać wsparte działaniami obywatelskimi, które przekonają wyborców, że jedynie kolejna kadencja Platformy Obywatelskiej i Bronisława Komorowskiego może zagwarantować Polsce stabilizację. Zmobilizowano wszystkie siły i kapitały. Z pomocą pospieszył także miliarder George Soros, który od lat finansuje „oddolne ruchy obywatelskie” w Polsce, by móc w pełni zrealizować swoją globalistyczno-multikulturową wizję świata. Pieniądze płynęły przez Fundację Batorego, która następnie przekazywała fundusze mniejszym organizacjom. Jak się okazuje, córki Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Rzeplińskiego, świadomie lub nieświadomie wpisywały się w ten plan. Obie zasiadały we władzach fundacji prowadzącej portal MamPrawoWiedziec.pl.
Stowarzyszenie 61. powstało w 2007 roku i otrzymało - jak podawła GPC - ponad 300 tysięcy dolarów dotacji. Środki te przeznaczono m.in. na rozwój portalu MamPrawoWiedziec.pl, o którym pozytywnie rozpisywała się „Gazeta Wyborcza”.Portal został szeroko zareklamowany przez Bronisława Komorowskiego podczas kampanii prezydenckiej, kiedy to powołując się na opublikowane w nim opracowania, zaatakował w telewizyjnej debacie wyborczej swojego kontrkandydata Andrzeja Dudę. Gdy okazało, się że Komorowski reklamował portal, z którym związana jest jego córka, zrobiło się głośno. Nazwisko Zofii Komorowskiej zostało wówczas usunięte z oficjalnej strony Stowarzyszenia 61.
Stowarzyszeniem nadal kieruje jednak córka innego czynnego aktywisty, uporczywie walczącego z rządem PiS - prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Andrzej Rzepliński, tkwiąc w ostatnim bastionie poprzedniego układu, za wszelką cenę próbuje powstrzymać zmiany wprowadzane przez Prawo i Sprawiedliwość.Podczas dzisiejszego kongresu sędziów, w którym uczestniczyli także politycy Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej stwierdził, że na początku obecnej kadencji Sejmu „wielu czuło się zaskoczonych i bezbronnych wobec argumentu - my jesteśmy suwerenem”. Jak stwierdził, „suwerenem są także sędziowie”. Szkoda tylko, że w parze z suwerennością nie zawsze idzie przejrzystość i uczciwość…
O tym, że organizacja córki Rzeplińskiego finansowana jest z pieniędzy Sorosa napisała kilka dni temu „Gazeta Polska Codziennie”.Róża Rzeplińska przyznaje w rozmowie z portalem Tomasza Lisa, że pieniądze od Sorosa rzeczywiście pozwoliły uruchomić serwis MamPrawoWiedziec.pl. Podanie tej informacji do wiadomości publicznej uznaje jednak za atak na jej ojca.
Jeżeli Stowarzyszenie 61 otrzymuje grant z konkursu Fundacji Batorego, to nie znaczy, że płyną pieniądze George’a Sorosa. Bo Fundacja Batorego rozdziela różne fundusze, np. przez ostatnie trzy lata pieniądze dla naszego stowarzyszenia od Batorego pochodziły z dotacji Islandii, Liechtensteinu i Norwegii, ale wcześniej - też te pochodzące z dotacji Sorosa. Bez jego pieniędzy i funduszy, które współfinansował nie byłoby serwisu Mam Prawo Wiedzieć
— mówi Rzeplińska w rozmowie z portalem naTemat.pl.
Róża Rzeplińska nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że jest patriotką i służy Polsce. Za czyje pieniądze? W to stara się nie wnikać.
Jestem patriotką, mam silną postawę propaństwową. Jestem harcmistrzynią, co rozumiem, jako służbę dla Polski. Popieram jawność życia publicznego. Nie będę się wikłać w spiskowe teorie dziejów by zastanawiać się, dlaczego ten czy inny filantrop przekazuje pieniądze. To ludzie, którzy mają określone poglądy, inaczej nie byliby filantropami
— stwierdziła. Pewnie, po co się wnikać w szczegóły i prześwietlać zamiary „filantropa”. Wystarczy, że hojnie sypie kasą.
Rzeplińska wskazuje jednak, że troska o pieniądze dla stowarzyszenia jest jednak spora. Przyznaje, że ma obawy co do dalszych losów „projektów obywatelskich”.
Zbliża się czas wyboru organizacji, która będzie operatorem konkursu grantowego „Obywatele dla Demokracji”. O pieniądze będą się ubiegać fundacje i stowarzyszenia, które promują demokrację, równość, społeczeństwo obywatelskie. Jak dotąd operatorem konkursu była Fundacja Batorego, która, jak zakładam, zamierza ponownie ubiegać się o pełnienie tej roli

— mówi Rzeplińska i dodaje:
Atak na mnie i Stowarzyszenie 61 może prowadzić do zdyskredytowania Fundacji Batorego, tak by operatorem środków została organizacja kierująca się innymi, konserwatywnymi wartościami. Media prowadzące nagonkę traktują mnie i Stowarzyszenie 61 jako narzędzia do osiągnięcia tego celu.
A może to stowarzyszenie jest narzędziem do osiągnięcia określonych celów politycznych? Dotychczas pieniądze dla tego rodzaju organizacji lały się szerokim strumieniem. Zmiana władzy na pewno zatrzyma ten proceder. Pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania - Wojciech Kaczmarczyk - zapowiedział już w rozmowach z portalem wPolityce.pl i z tygodnikiem „wSieci”, że od tej pory środki będą przeznaczane na realne działania obywatelskie, które budują narodową wspólnotę. Można się więc spodziewać, że wściekłość niektórych organizacji spiętrzy się jeszcze bardziej. Monopoliści nie lubią tracić raz zdobytego miejsca.

Brak komentarzy: