20 lipca 1931 roku nad Lublinem przeszła wichura, której prędkość miała dochodzić do 370 km/h. Wiatr niszczył wszystko, co spotkał na swojej drodze.
W wyniku tornada uszkodzone zostały liczne zabudowania głownie na przedmieściach, uszkodzeniu uległa również część terenów fabrycznych. W wyniku trąby powietrznej śmierć miało ponieść sześć osób.
Poniżej relacja "Kuriera Lubelskiego:
" Autobus miejski wraz z pasażerami został rzucony przez wichurę o ścianę domu i zgnieciony. Pasażerowie odnieśli ciężkie rany. Poważnym uszkodzeniom uległ most prowadzący w kierunku Zamościa. Wszystkie przewody elektryczne i telefoniczne zostały przerwane. Z wielu domów huragan zerwał dachy. Zawaliły się kominy fabryczne. Drzewa w parkach zostały powyrywane z korzeniami. Ludźmi znajdującymi się na ulicach wiatr miotał jak piórkami. Mało tego, nawet samochody i autobusy porywane były przez wichurę. W gruzach legł młyn"
Na zdjęciu zniszczona lubelska rzeźnia.
Boguś

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz