ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 21 lipca 2022

"Śᴍɪᴇʀᴄ́ ᴢ ɴɪᴇʙᴀ" - Aʟɪᴀɴᴄᴋɪᴇ ɴᴀʟᴏᴛʏ ɴᴀ Kᴇ̨ᴅᴢɪᴇʀᴢʏɴ-Kᴏᴢ́ʟᴇ ᴄᴢ.2

 Okruchy Historii


Gdy Powstawały zakłady w Blachowni, Kędzierzynie (Azoty), czy Zdzieszowicach, nikt w III Rzeszy nie brał pod uwagę utraty górnego śląska. Nawet pod koniec wojny, kiedy alianckie naloty niszczyły instalacje, łożono wszelkie dostępne środki na ich odbudowę. Niemcy potrzebowali paliwa syntetycznego, bez którego cala machina wojenna stanęłaby w martwym punkcie.
22 stycznia 1945 roku po zaśnieżonej szosie z Oppeln do Heydebrack pędził partyjny mercedes. Za jego kierownicą siedział Albert Speer. Kierownik resortu uzbrojenia i amunicji Rzeszy. Zamierzał dokonać inspekcji górnośląskich zakładów w Kędzierzynie i Blachowni. Jazdę utrudniały tłumy uchodźców zmierzające w przeciwnym kierunku, jak i same warunki atmosferyczne. Pomimo tego, że Grupa Armii Środek istniała już praktycznie tylko na papierze, zakłady paliw syntetycznych miały nadal pracować. Nagle na drodze Speera pojawiła się ciężarówka, gołoledź nie pozwoliła mu jej wyminąć. Albert Speer nie dojechał już do miejsca, które zamierzał wizytować. Auto uległo poważnym uszkodzeniom, a jego kierowca trafił do szpitala i pomimo że nie doznał poważniejszych obrażeń, nie ponowił swojej podróży.
Tak naprawdę Górny Śląsk pozostawał stosunkowo długo bezpieczny. Dopiero na początku 1944 roku położenie zakładów przemysłowych uległo znacznemu pogorszeniu. W tym czasie zmienił się również prezes rejencji opolskiej, został nim doktor Herbert Mehlhorn. Swój obszar zarządzania objął w krytycznym czasie. W książce „Śmierć z nieba” opisano to w następujący sposób:
»Już pierwszego dnia urzędowania w Oppeln Mehlhorna poinformowano, że w jego rejencji, na terenie powiatu Cosel znajdują się trzy wielkie zakłady chemiczne produkujące głównie paliwa syntetyczne. W najbliższym czasie mogą być one celem terrorystycznych bombardowań wroga. Prezesa rejencji wtajemniczono jednak, że są one dobrze chronione. Rozbudowaną obronę przeciwlotniczą tego rejonu oparto na radarach i bateriach dział sterowanych elektrycznie, co w tamtym czasie było nowością techniczną. W rezultacie okolice miasta Cosel zyskały miano obszaru o największym stopniu intensyfikacji ognia przeciwlotniczego«.
Oprócz tego rozmieszczono również system zadymiania, który w razie potrzeby miał spowić mgłą i zasłonić fabryki. W marcu 1944 roku nad Kędzierzynem-Koźlem pojawił się aliancki samolot zwiadowczy. Który wykonał serię zdjęć. Na nic było dokładnie widać budowle zakładów Blechhammer, Heydebreck i Odertal.
7 lipca doszło do pierwszego nalotu, amerykańskich bombowców startujących z lotnisk we Włoszech. Ten pierwszy nalot nie był zbyt udany. Amerykanie stracili nad miastem 17 bombowców, kolejnym razem 8 sierpnia strącono ich aż 18, o uszkodzonych maszynach i tych, które spadły w drodze powrotnej nie wspominając. Cały teren był zasłonięty sztuczną mgłą z zadymiarek, ogień artylerii przeciwlotniczej był nadzwyczaj skuteczny, więc jankesi zrzucali swoje „prezenty” z dużej wysokości, z 6, a nawet 8 tysięcy metrów nie dbając zbytnio o szkody kolateralne na miejscowej ludności. Teren był częścią „starej Rzeszy” więc terenem należącym już do państwa agresora. Zapomniano już lub nie wiedziano, że mieszkają tam również polscy Ślązacy. Ci sami i ich dzieci, którzy bili się w trakcie powstania w 1921 o polskość tych ziem. Straty wśród ludności cywilnej są ciężkie do oszacowania. Były o wiele wyższe niż wśród personelu samych fabryk czy alianckich lotników. Z niemieckiego raportu na temat nalotu w dniu 22 sierpnia 1944 roku wynika, że w zakładach śmierć poniosło 18 osób. Można to zestawić z dwoma pierwszymi nalotami w dniach 7 lipca i 8 sierpnia, gdzie bomby spadały również na miejscowości Stare Koźle i Brześce. W tych dwóch atakach śmierć poniosło 136 cywili. Karol Szyndzielorz wspominał jeden z nalotów w następujący sposób:
»Wraz z ojcem natychmiast po nalocie pojechaliśmy do Starego Koźla ratować krewnych. Wszystkie domy były bez dachów, okien, a ludzie kryli się w piwnicach. Z wysokości ramion ojca widziałem zabitych, rannych szalejących z przerażenia, Tego widoku nigdy nie zapomnę.«
W sumie 15. Armia Lotnicza przeprowadziła dziewięć nalotów na Blechhammer, trzynaście na Heydebreck i osiem na Odertal, zrzucając około 4 tysięcy ton bomb. W wyniku tych działań utracili łącznie 220 bombowców, z których Niemcy strącili 29 nad samym Kędzierzynem-Koźlem zabijając 135 lotników. Ostatnie bombardowanie miało miejsce 26 grudnia 1944 roku. W atakach brało udział średnio 300 bombowców typu B-17 „latająca forteca i B-24 „Liberator”. Bomby niszczyły zarówno zabudowę przemysłową, jak i cywilną, ginęli zarówno Niemcy, jak i Ślązacy, oraz robotnicy przymusowi. Ostatecznie Zakłady uległy tak wielkim uszkodzeniom, że po nalocie 27 sierpnia wstrzymano produkcję na trzy miesiące. Choć później wydajność ośrodka była już znikoma, brakowało środków i siły, by odbudować zniszczenia. Gdy Albert Speer zmierzał do Kędzierzyna na wizytację, rozwiązywano już KZ Blechhammer, co oznaczało, że produkcja nie zostanie już nigdy wznowiona. W marcu 1945 roku do Koźla wkroczyła Armia Czerwona, ostatecznie kończąc historię produkcji paliwa syntetycznego w tym miejscu. Od maja do września trwał demontaż wszystkiego, co nadawało się do ponownego wykorzystania. Sowieci ładowali łupy wojenne na wagony i wywozili do ZSRR. Do marca 1946 roku w magazynach w Makarewie znalazło się 84800 ton produktów i maszyn pochodzących z Blechhammer. Jednak „wyzwoliciele” nie potrafili wykorzystać swoich zdobyczy. Aparaturę zrzucano z wagonów bezpośrednio obok trakcji kolejowej, gdzie pozostawała aż do kompletnego zniszczenia. Aparatury do produkcji paliw syntetycznych wywieziono nie tylko z Blachowni i koźla, ale również z ogromnego kombinatu Pöllitz AG. Rosjanie nigdy nie zbudowali nawet małego zakładu produkującego te paliwa. Cały materiał rozkradziono lub po prostu zamienił się w złom.
*Na fotografii:
1. Fragmenty dawnej zabudowy Oberschlesische Hydrierwerke AG w Heydebrack (Kędzierzyn-Koźle)
2. Amerykański B-24 pilotowany przez pułkownika Clarence`a Lokkera eksploduje nad Blechhammer.
3. Amerykańskie bomby spadają na Cosel (Koźle)

Brak komentarzy: