ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 15 lipca 2025

Jedwabne zostało użyte jak pałka, by zszargać pamięć całego narodu

 

The town of Jedwabne, in northeastern Poland, has become a flashpoint in the struggle over memory and moral responsibility in World War II history. The massacre of Jews there on July 10, 1941, has been widely cited as evidence of Polish complicity in the Holocaust. Yet the truth, as any serious historian of the period knows, is far more nuanced and far more disturbing in its full scope. At the center of this tragedy is Germany, whose policies, military occupation, and ideological machinery of genocide set the stage for every atrocity committed in occupied Poland. While local Polish men may have been involved in the events at Jedwabne, it is critical to understand that their actions occurred under the full control and coercion of the German occupiers. As Jan T. Gross himself wrote, “The undisputed bosses of life and death in Jedwabne were the Germans- they were “the only ones who could decide the fate of the Jews.” When German forces seized Jedwabne during Operation Barbarossa in June 1941, they inherited a deeply traumatized region. For nearly two years prior, eastern Poland had been under brutal Soviet occupation, following the Molotov-Ribbentrop Pact. During that time, Soviet authorities arrested, deported, and executed hundreds of thousands of Polish citizens. intellectuals, officers, clergy, landowners, and average citizens. In many towns, including Jedwabne, members of the local Jewish population were seen as active collaborators with the NKVD and Soviet administration. Some Jews committed atrocious and some participated in identifying Poles for deportation to Siberia or execution, creating a residue of resentment and betrayal. None of this justifies the massacre, but it provides the necessary context for how German occupiers, arriving in July 1941, could possibly weaponize local animosities and fears to stage what they framed as “spontaneous” pogroms. In reality, these were carefully orchestrated operations. As historian Marek Jan Chodakiewicz has written, “The Germans instigated, encouraged, and supervised the anti-Jewish violence, even if locals were involved.” It must also be stated: when Poles refused to help the Germans in such actions or worse, if they helped Jews they were executed on the spot. The penalty for aiding a Jew in German-occupied Poland was death, not just for the helper, but for their entire family. No other country in occupied Europe faced such draconian punishment. Despite this, more than 7,200 Poles are recognized by Yad Vashem as Righteous Among the Nations, the highest number of any nation (many have yet to be recognized). The claim that the massacre at Jedwabne occurred “without German guidance or assistance,” as some media and academic outlets have irresponsibly suggested, is both historically false and ethically damaging. It not only shifts blame from the architects of genocide to the occupied, it also undermines legitimate efforts to deal with an objective past. Jedwabne has been wielded like a cudgel to tarnish an entire nation, ignoring the broader reality of Polish suffering and resistance. In doing so, institutions like Yad Vashem risk substituting selective memory for serious history. As Tomasz Strzembosz once noted, “The historical truth must be pursued in full, not in fragments that serve a narrative.” Poland was a nation crucified between two totalitarian powers. Its citizens, Jewish and Christian alike were victims of policies designed to eradicate identity, faith, and freedom. To portray Poles as eager accomplices, while minimizing or erasing German orchestration, is to participate in a dangerous revisionism. Let us honor the victims of Jedwabne, and of all German and Soviet crimes equally (including Poles murdered), with the dignity of full truth, not propaganda, not silence, and not scapegoating. To do otherwise is to betray both memory and conscience.

Miasto Jedwabne, w północno-wschodniej Polsce, stało się punktem zapalnym w sporze o pamięć i moralną odpowiedzialność w historii II wojny światowej. Masakra Żydów, do której doszło tam 10 lipca 1941 roku, była powszechnie uznawana za dowód polskiego współudziału w Holokauście. Prawda jednak, jak wie każdy poważny historyk tego okresu, jest o wiele bardziej złożona i o wiele bardziej niepokojąca w całej swojej rozciągłości. W centrum tej tragedii znajdują się Niemcy, których polityka, okupacja wojskowa i ideologiczny mechanizm ludobójstwa stworzyły podwaliny pod wszelkie okrucieństwa popełnione w okupowanej Polsce. Chociaż lokalni Polacy mogli być zaangażowani w wydarzenia w Jedwabnem, kluczowe jest zrozumienie, że ich działania miały miejsce pod pełną kontrolą i przymusem niemieckich okupantów. Jak sam Jan T. Gross napisał: „Niekwestionowanymi władcami życia i śmierci w Jedwabnem byli Niemcy – tylko oni mogli decydować o losie Żydów”. Kiedy wojska niemieckie zajęły Jedwabne podczas operacji Barbarossa w czerwcu 1941 roku, odziedziczyły region głęboko dotknięty traumą. Przez prawie dwa lata wcześniej wschodnia Polska znajdowała się pod brutalną okupacją sowiecką, zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow. W tym czasie władze sowieckie aresztowały, deportowały i rozstrzelały setki tysięcy polskich obywateli: intelektualistów, oficerów, duchownych, ziemianów i zwykłych obywateli. W wielu miejscowościach, w tym w Jedwabnem, członkowie miejscowej ludności żydowskiej byli postrzegani jako aktywni kolaboranci NKWD i administracji sowieckiej. Niektórzy Żydzi dopuszczali się okrutnych czynów, a niektórzy brali udział w identyfikowaniu Polaków do deportacji na Syberię lub egzekucji, co pozostawiało po sobie ślady urazy i zdrady. Nic z tego nie usprawiedliwia masakry, ale stanowi niezbędny kontekst dla tego, jak niemieccy okupanci, przybywając w lipcu 1941 roku, mogli wykorzystać lokalne animozje i obawy jako broń do przeprowadzenia tego, co określili mianem „spontanicznych” pogromów. W rzeczywistości były to starannie zaplanowane operacje. Jak napisał historyk Marek Jan Chodakiewicz: „Niemcy podżegali, zachęcali i nadzorowali przemoc antyżydowską, nawet jeśli angażowała się w nią ludność miejscowa”. Należy również podkreślić: gdy Polacy odmawiali pomocy Niemcom w takich akcjach, a co gorsza, jeśli pomagali Żydom, byli rozstrzeliwani na miejscu. Karą za pomoc Żydowi w okupowanej przez Niemców Polsce była śmierć, nie tylko dla osoby udzielającej pomocy, ale dla całej jej rodziny. Żaden inny kraj w okupowanej Europie nie spotkał się z tak drakońską karą. Mimo to, ponad 7200 Polaków zostało uznanych przez Yad Vashem za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, co stanowi najwyższą liczbę spośród wszystkich narodów (wiele z nich wciąż czeka na uznanie). Twierdzenie, że masakra w Jedwabnem nastąpiła „bez niemieckiego kierownictwa i pomocy”, jak nieodpowiedzialnie sugerują niektóre media i ośrodki akademickie, jest zarówno nieprawdziwe z historycznego punktu widzenia, jak i szkodliwe etycznie. Nie tylko przerzuca ono winę z architektów ludobójstwa na okupowanych, ale także podważa uzasadnione wysiłki na rzecz rozliczenia się z obiektywną przeszłością. Jedwabne zostało użyte jak pałka, by zszargać pamięć całego narodu, ignorując szerszą rzeczywistość polskiego cierpienia i oporu. Czyniąc to, instytucje takie jak Yad Vashem ryzykują zastąpienie poważnej historii selektywną pamięcią. Jak zauważył kiedyś Tomasz Strzembosz: „Do prawdy historycznej należy dążyć w całości, a nie we fragmentach służących narracji”. Polska była narodem ukrzyżowanym między dwoma totalitarnymi potęgami. Jej obywatele, zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie, padli ofiarą polityki mającej na celu wykorzenienie tożsamości, wiary i wolności. Przedstawianie Polaków jako chętnych wspólników, przy jednoczesnym minimalizowaniu lub eliminowaniu niemieckiej orkiestracji, to uczestnictwo w niebezpiecznym rewizjonizmie. Oddajmy jednakowy hołd ofiarom Jedwabnego i wszystkich zbrodni niemieckich i sowieckich (w tym zamordowanym Polakom), z godnością pełnej prawdy, a nie propagandy, milczenia i szukania kozłów ofiarnych. Postępowanie przeciwne oznacza zdradę pamięci i sumienia.

Brak komentarzy: