Ignacy Szczeniowski - odznaczony najwyższym polskim orderem wojskowym: krzyżem Virtuti Militari bohater Powstania Warszawskiego po wojnie pracował w amerykańskim Dallas, jako barman. Zawsze miał w zasięgu ręki pistolet Magnum. Zmarł w roku 1972.
Oto, jak według poszukiwań historyka Macieja Kledzika wyglądała jedna z najbardziej brawurowych akcji okupacyjnej Warszawy, która ośmieszyła Niemców.
- W niedzielę w szkopskim mundurze pojechał na przejażdżkę po Żoliborzu, żeby wypróbować, czy dobry samochód. Zadzwonił do gestapo i obiecał zwrócić samochód, jeżeli szkopy wypuszczą z Alei Szucha jednego z jego chłopców. Zwolnili, a on im podrzucił samochód – wspomina okupacyjne wyczyny swojego przyrodniego stryja Olgierd Szczeniowski.
- Idąc na jakąś robotę z uzbrojonymi chłopcami, zobaczył przed Pocztą na placu Napoleona auto z szoferem. SS-mani poszli załatwić coś na Poczcie. Sterroryzowali szofera i pojechali autem, które później wymieniono na dwóch więźniów Pawiaka. W ustach brata był to doskonały kawał, ale następnego dnia (zdaje się, była to niedziela), gdy Niemcy szaleli poszukując auta, brat pojechał nim na spacer po Warszawie (mówił mi o tym wspólny znajomy, który go spotkał na ulicy).
Ignacy Szczeniowski urodził się w czerwcu 1906 roku w Kapuścianach w majątku ojca w powiecie bracławskim, blisko miasta Tulczyn. Walczył w wojnie obronnej Polski i bardzo wcześnie wszedł do AK. Przez pewien czas był w oddziale Ochrony Rządu. W czasie Powstania walczył w randze podchorążego-podporucznika pseudonim „Paprzyca” . Był ostatnim dowódcą, do kapitulacji, jedynej powstańczej reduty wysuniętej w Ogród Saski.
Źródło: Maciej Kledzik „Barman z Virtuti Militari” Tygodnik TVP, 10 czerwca 2022
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz