Przez kilkanaście godzin dziennie, ręcznie, razem z żoną, wypisywał dokumenty umożliwiające ucieczkę przez ZSRR i Japonię. Robił to nawet wtedy, gdy konsulat był już zamykany – według świadków wypisywał wizy do ostatnich minut, a nawet z okna odjeżdżającego pociągu. Szacuje się, że dzięki niemu uratowano kilka tysięcy osób, a pośrednio nawet więcej całych rodzin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz