Agent imigracyjny w USA zastrzelił w Minneapolis kobietę, która chciała go rozjechać samochodem i liczyła na to, że on ucieknie i pozwoli jej odjechać. A on się nie odsunął jej z drogi, tylko do niej strzelił. Ta tragedia wywołała podobno ogromne kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Krótko tylko z pamięci napiszę, że taka sama sytuacja była w Warszawie, ze 30 lat temu, na tym rondzie z palmą, czyli na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i Nowego Światu - kierowca opla vectry chciał rozjechać zatrzymującego go policjanta, i policjant zabił tego kierowcę serią z beryla. Uznano - i słusznie - że zatrzymywanie samochodu było prawem i obowiązkiem policjanta, więc ustąpić z drogi nie miał prawa, zaś strzelał w swej obronie koniecznej, czyli najzupełniej prawidłowo. Nawet w Polsce takie strzelanie jest legalne, a co dopiero w USA. Awanturują się przeciwnicy prezydenta Trumpa, ale oni są tacy, że jakby ten prezydent uratowal tonące w oceanie dziecko, to oni by go oskarżyli o głodzenie rekinów - i taka jest sprawiedliwość w wersji "jak oni ją rozumieją". W Polsce mamy takich samych mądralińskich, i to niestety aż w rządzie.
A do kontroli się zatrzymujcie, przyjaciele. Ta porada prawna jest za darmo. Wasz adwokat <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz