zagląda do niej tylko wtedy, gdy naprawdę musi. Gdy zaczyna przeszkadzać — odkłada ją na najwyższą półkę, poza zasięgiem rąk i pytań.
W zaciszu brukselskich gabinetów, bez fanfar i bez wstydu, z pakietu dokumentów dotyczących umowy handlowej UE–Mercosur zniknęła deklaracja, że porozumienie nie może wejść w życie bez zgody Parlamentu Europejskiego. Prezydencja cypryjska usunęła ją pod presją KE. Zniknęła jak poprawka wprowadzona nocą. Jak gwiazdka w regulaminie. Jak sumienie w procedurze „przyspieszonej”.
Komisja zapewne uzna, że to nie „usunięcie”, lecz „optymalizacja procesu decyzyjnego”. Parlament? Owszem, ważny. Ale później. Po fakcie. Gdy cła zostaną zniesione, towary ruszą w obieg, a rzeczywistość stanie się trudna — jeśli nie niemożliwa — do cofnięcia.
To stara sztuczka znana z polityki europejskiej od lat: najpierw fakty dokonane, potem debata. Najpierw handel, potem wartości. Najpierw interesy, dopiero na końcu europosłowie — by mogli sobie co najwyżej pogratulować, że zostali elegancko pominięci.
Ironia polega na tym, że ta sama Komisja Europejska, która godzinami poucza państwa członkowskie o praworządności, przejrzystości i roli parlamentów, w praktyce traktuje Parlament Europejski jak zbędny załącznik. Coś, co można odpiąć, gdy zaczyna być niewygodne. Demokracja — tak. Ale bez realnego udziału demokratycznie wybranych przedstawicieli.
Warto przy tym jasno powiedzieć: zgodnie z traktatami Parlament Europejski musi wyrazić zgodę na umowy handlowe tej rangi. Problem polega na tym, że Komisja od lat testuje granice, rozważając podział porozumień na części, które można wdrażać tymczasowo lub omijać pełną kontrolę parlamentarną. Formalnie wszystko się zgadza. Prawnie — coraz mniej.
Komisja znów wybiera skrót. Tyle że ten skrót prowadzi dokładnie tam, gdzie Unia najmniej chce trafić: do przekonania, że europejska demokracja jest dekoracją, a decyzje zapadają gdzie indziej. Bez głosowania. Bez sprzeciwu. Bez Parlamentu.
Na koniec zostaje więc pytanie, które w Brukseli powinno być słyszalne już głośno: czy europosłowie, sprowadzeni w tej historii do roli statystów, pracują nad wnioskiem o votum nieufności wobec Komisji Europejskiej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz