Kiedyś, pod koniec lat 90' kiedy pojawiały się OFE, będąc jednym z przedstawicieli jednego z funduszy, przypadkowo poznałem pewnego byłego SB-ka po odwyku.
Opowiadał mi cuda, jak chlał na gnieźnieńskim komisariacie MO tygodniami. Mówił, że czasem trwało to nawet 2-3 tygodnie, a stare kanapy wypełnione były w środku butelkami po taniej wódzie.
Sytuacja z Piaseczna, ukazująca wielogodzinną libację funkcjonariuszy Policji, gwałt na młodej policjantce, a słuchy krążą, że były też i narkotyki, przypominają najczarniejsze scenariusze minionej epoki.
I ja miałbym ufać dziś polskiej policji, torującej drogę głowie państwa tylko po to, aby wtargnąć do pałacu prezydenckiego, aby pojmać niewinnych gości prezydenta kraju?!
Wolne żarty.
Państwo Tuska niczym nie różni się od państwa okresu PRL.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz