ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 15 lutego 2026

Kobieta, która pobiegła wtedy, gdy powiedziano jej, że nie wolno.

 Przytulność

 

Nazywa się Bobbi Gibb.

W 1966 roku Bobbi zgłosiła się do udziału w Maratonie Bostońskim. Odpowiedź była krótka i upokarzająca:
„Kobiety nie są fizjologicznie zdolne do przebiegnięcia maratonu. Nie możemy wziąć za to odpowiedzialności.”
Dla wielu byłby to koniec historii.
Dla Bobbi — dopiero początek.
Trenowała w tajemnicy. Cicho. Uparcie.
A w dniu maratonu ukryła się za krzakami niedaleko startu. Gdy minęła już część biegaczy, po prostu dołączyła do biegu.
Miała na sobie spodenki brata, męskie buty sportowe, kostium kąpielowy i luźny sweter. Nie dla stylu — dla bezpieczeństwa. Bała się, że jeśli ją odkryją, zostanie usunięta z trasy. Albo nawet aresztowana.
„Wiedziałam, że spróbują mnie zatrzymać” — wspominała po latach.
„Dlatego nie zdjęłam swetra, choć dosłownie dusiłam się z gorąca.”
Prawda jednak nie mogła pozostać ukryta na długo.
Biegacze szybko zorientowali się, że obok nich biegnie kobieta.
Bobbi spodziewała się najgorszego.
Stało się jednak coś niezwykłego.
Mężczyźni nie próbowali jej zatrzymać. Powiedzieli:
„Jeśli ktoś spróbuje ci przeszkodzić — my się tym zajmiemy.”
Gdy w końcu poczuła się bezpiecznie, zdjęła sweter.
A wtedy wzdłuż trasy rozległy się brawa.
Mężczyźni klaskali.
Kobiety płakały.
Przy Wellesley College czekały na nią setki studentek — skandując jej imię, skacząc z radości. Rozpoznały ją nie tylko jako kobietę, ale jako pionierkę.
Na mecie czekał na nią nawet gubernator Massachusetts, który uścisnął jej dłoń.
Bez numeru startowego.
Bez medalu.
Za to z czymś o wiele ważniejszym — szacunkiem, podziwem i miejscem w historii.
Bobbi Gibb została pierwszą kobietą, która przebiegła — i ukończyła — Maraton Bostoński.
Dziś jest legendą.
Nie tylko sportu.
Ale wolności.

Brak komentarzy: