HAŃBA I HONOR: Jak polscy generałowie ratowali Virtuti Militari
Czy wiedzieliście, że najwyższe polskie odznaczenie wojskowe trafiło kiedyś w ręce... Leonida Breżniewa? To była jedna z najbardziej upokarzających chwil w powojennej historii Polski, ale doczekała się niezwykłej odpowiedzi.
Akt serwilizmu
W 1974 roku Edward Gierek, chcąc przypodobać się Moskwie, przypiął radzieckiemu przywódcy Krzyż Wielki Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Breżniew – twórca doktryny o interwencjach zbrojnych w bratnich krajach – otrzymał order, którym honorowano największych bohaterów walk o niepodległość (często właśnie od Rosji).
Nawet komunistyczni dygnitarze byli zniesmaczeni. Mieczysław F. Rakowski pisał wprost: "Diabli wiedzą, po co nasi postanowili tak głęboko wleźć Breżniewowi w tyłek".
Akt odwagi (3 maja 1976 r.)
Dokładnie 50 lat temu polscy generałowie II RP powiedzieli: DOŚĆ. Pod wodzą gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza i gen. Romana Abrahama, legendarni dowódcy i żołnierze Armii Krajowej pojawili się na Jasnej Górze. W obecności Prymasa Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyły dokonali symbolicznego gestu:
Był to niemy, ale potężny protest przeciwko zhańbieniu narodowej świętości. Pokazali, że honoru nie da się kupić ani zadekretować uchwałą partii.
Sprawiedliwość po latach
Epilog tej historii jest niemal ironiczny. 10 lipca 1990 roku order odebrano Breżniewowi (pośmiertnie). Decyzję o uchyleniu nadania podpisał... Wojciech Jaruzelski.
Pamiętamy o tych, dla których „Honor i Ojczyzna” to nie były tylko puste słowa wyhaftowane na sztandarze. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz