Nie zdąży nawet pożegnać brata. Nie mają nawet 16 lat. Przejdą kanałami pod niemieckimi pozycjami z misją, od której wiele będzie zależało.
To byli bracia bliźniacy. Los ich rozdzieli. Zygmunt i Józef. Harcerze 16 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego, należącej do Szarych Szeregów. Józef był jednym z najaktywniejszych łączników, lecz najbardziej niezwykła była jednak ich wspólna misja.
W nocy z 8 na 9 sierpnia 1944 roku obaj dostali rozkaz przedostania się poza Warszawę i nawiązania kontaktu z oddziałami AK znajdującymi się w Lasach Chojnowskich. Mieli przy sobie zaszyfrowane meldunki oraz hasła, które musieli zapamiętać. Dokumenty ukryli w ubraniach. Przez Czerniaków dotarli do kanału i 10 sierpnia przeszli nim pod niemieckimi pozycjami.
Pierwszy z włazu wyszedł Zygmunt. Niemal natychmiast po ich wyjściu ulicą przejechała ciężarówka pełna Niemców. Chłopcy ukryli się w ruinach, a następnie dzięki pomocy mieszkańców i przypadkowemu spotkaniu dotarli ukryci w sianie aż do Wilanowa. Stamtąd przedostali się do Lasów Chojnowskich.
Dostarczyli meldunki i wrócili do Warszawy z odpowiedzią dla dowództwa – ponownie kanałem. Niemcy zaczęli już wtedy orientować się, że kanał jest wykorzystywany i wrzucali do niego karbid. Mimo tego bracia podjęli kolejną próbę. Za wykonanie tej misji Zygmunt i Józef zostali odznaczeni Krzyżami Walecznych.
19 sierpnia Zygmunt Przewłocki zginął przy ul. Noakowskiego 10.
Niemiecki ostrzał wzniecił pożar na strychu kamienicy. Bracia dowodzili dwiema grupami gaszącymi pożar. Zygmunt wraz z Aleksandrem Platerem „Dziadkiem” zrywał palące się belki, gdy w ich pobliżu eksplodowały niemieckie pociski. Obaj zginęli na miejscu. Ich koledzy zostali ranni, ale budynek udało się uratować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz