Tego dnia, 14 października 1939
Rano przed zatoką Firth of Forth, u wybrzeży Szkocji, wynurzył się polski okręt podwodny.
ORP „Orzeł” płynął bez map. Estończycy zabrali je w Tallinnie, gdzie okręt został internowany. 18 września załoga uciekła z portu. Okręt miał uszkodzone radio i był pozbawiony większości uzbrojenia. Przez prawie trzy tygodnie krążył po Bałtyku, który kontrolowali Niemcy.
Nocą z 7 na 8 października dowódca, kpt. Jan Grudziński, poprowadził okręt przez Sund. Załoga miała tylko mapę narysowaną z pamięci przez oficera nawigacyjnego, ppor. Mariana Mokrskiego. W cieśninach „Orzeł” mijał patrole, wszedł na skałę i na mieliznę, przeszedł przez pole minowe. Z uszkodzonym radiem nie mógł powiadomić Brytyjczyków, że wychodzi z Bałtyku.
14 października załodze udało się nadać wiadomość. Na spotkanie wyszedł brytyjski niszczyciel HMS „Valorous” i zaprowadził „Orła” do portu w Rosyth.
Gen. Sikorski odznaczył Grudzińskiego Krzyżem Virtuti Militari. Czterech oficerów i 16 podoficerów i marynarzy dostało Krzyż Walecznych. Król Jerzy VI nadał Grudzińskiemu Order Wybitnej Służby (DSO).
„Orzeł” wszedł w skład brytyjskiej 2 Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Pływał na patrole po Morzu Północnym. 8 kwietnia 1940 roku u wybrzeży Norwegii zatopił niemiecki transportowiec „Rio de Janeiro” z żołnierzami płynącymi na inwazję. Był to jeden z pierwszych sygnałów, że Niemcy atakują Norwegię.
23 maja 1940 roku „Orzeł” wyszedł na siódmy patrol. Nigdy nie wrócił. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało.
(zdjęcie: Wikimedia Commons, Public Domain)
VaterlandPL
Bo historia to coś więcej niż daty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz