1 kwietnia 1902 roku w Sankt Petersburgu urodził się Józef Mackiewicz (zdjęcie) pisarz, publicysta, żołnierz Armii Krajowej, zajadły antykomunista. Znienawidzony przez Rosjan do tego stopnia, że ich agentura uwikłała go w donosicielstwo i zdradę stanu na korzyść Niemiec, co omal nie skończyło się jego śmiercią. Pod koniec 1942 roku został skazany na karę śmierci przez sąd specjalny Armii Krajowej. Życie zawdzięcza tylko temu, że jego niedoszły kat, oficer wywiadu AK Sergiusz Piasecki odmówił wykonania wyroku, komendant Okręgu Wileńskiego AK podpułkownik Aleksander Krzyżanowski uniewinnił go.
W maju 1943 roku na zaproszenie Niemiec i za zgodą polskich władz podziemnych brał udział w pracach ekshumacyjnych w Katyniu. Po powrocie z miejsca kaźni polskich oficerów udzielił wywiadu Gońcowi Codziennemu pt "Widziałem na własne oczy". W roku 1944 w wydawanym przez siebie piśmie "Alarm" przestrzegał przed kolejną, tym razem sowiecką okupacją.
W 1945 roku Józef Mackiewicz został oczyszczony z zarzutu kolaboracji z hitlerowcami przez sąd koleżeński
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich . W Rzymie ukazał się też reportaż J. Mackiewicza o mordzie w Ponarach.
Mackiewicz był autorem pierwszej publikacji na temat zbrodni w Katyniu wydanej w języku angielskim The Katyn Wood Murders.
Jego twórczość, chociaż ogromna, do dziś nie jest zbyt szeroko znana, głównie z tego względu, że jej publikacje powstrzymywały przez lata ekipy rządzące.
Chcąc poznać jego poglądy i twórczość warto sięgnąć po takie pozycje jak "Nie trzeba głośno mówić", "W cieniu krzyża", "Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy" czy "Zbrodnia bez sądu i kary".
W 1971 roku prezydent RP na Uchodźstwie August Zaleski odznaczył go Krzyżem Komandorskim
Orderu Polonia Restituta.
Zmarł 31 stycznia 1985 roku.
Tak mówił o nim Czesław Miłosz:
"Mrukliwy, z tych, których trochę krzywy nos zagląda w kieliszek, w maciejówce, często w samodziale i długich butach, mógłby uchodzić za szaraczkowego szlachcica prosto ze wsi. Lubił nocą popijać w wileńskich restauracjach"
Boguś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz