ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Relacja Polaka, któremu udało się uciec przed niemiecką egzekucją jesienią 1939 r.


Kasper Linge • Referat Informacji i Analiz
Jonathan Littell w „Łaskawe” opisał okrutne, i przeprowadzone na wielką skalę, egzekucje dokonywane przez Niemców w Babim Jarze na Ukrainie we wrześniu 1941 r. Oprócz bestialstwa i wyjątkowego barbarzyńska zadziwia jedna rzecz. Mianowicie, dziesiątki tysięcy Żydów maszerujących pod komendą prosto do dołów śmierci. Ten paraliż, czy być może nadzieja na odwrócenie losu w ostatniej chwili powodowały, że tłum ani się nie buntował, ani nie uciekał. Poniżej relacja z rozstrzeliwań w Polsce w listopadzie 1939 r. na ziemi chełmińskiej. Opisuje Polak, który uratował życie w ostatniej chwili.
„Głodzono nas tam [w więzieniu] i bito dwa dni (…) Po dwóch dniach (…) wyprowadzono nas do piaskowni pod Małem Czystem. Tam kazano nam wykopać bardzo długi dół na głębokość ok. 2,5 metra. Późnym wieczorem, gdy ukończyliśmy kopanie, dozorujący dwaj Niemcy wyciągnęli nas z dołu. Równocześnie usłyszałem krzyki ludzi przyprowadzonych z Dorposza, których Niemcy bili (…) Wśród skazańców poznałem wielu znajomych z okolicznych wsi. Był między nami z całą pewnością także mój ojciec, chociaż nie zdążyłem go wzrokiem odszukać. Wszystkim kazano położyć się twarzą do ziemi. W chwili, gdy Niemcy powiedzieli do nas „Hunde hinlegen!” (Psy, kłaść się!), jeden z nich uderzył mnie z tyłu karabinem tak, że upadłem. Podniosłem się jednak szybko i zacząłem uciekać. Posypały się za mną strzały, ale szczęśliwie zdołałem zbiec i przez chwilę leżałem nieruchomo, usłyszałem bowiem, że ktoś biegnie za mną. Domyśliłem się jednak, że jeszcze jakiś skazaniec zdołał zbiec z miejsca egzekucji. Gdy osoba ta mnie minęła, podniosłem się i zacząłem dalej uciekać. Długi czas słyszałem jeszcze strzały. Uświadomiłem sobie, że w tym czasie mordowano ludzi leżących nad wykopanym dołem. Zatrzymałem się dopiero za Lisewem w miejscu odległym od Małego Czystego o 20 km i zanocowałem w stogu jęczmienia. Nad ranem znalazłem schronienie w domu pewnego Polaka w okolicy Płużnicy. Następnego dnia poszedłem do wuja mego w Łążynie pod Toruniem i zatrzymałem się u niego przez 4 miesiące, po czym wróciłem do matki, do Błot, gdyż Selbstschutz był już wówczas rozwiązany. Ukrywałem się w chlewie i piwnicy do czerwca 1941 r. Niemcy poszukiwali mnie w tym czasie”.
[zdjęcie: ekshumacja ofiar zbrodni piaśnickiej, 1946 r.; fot. M. Syrowatko, zbiory Muzeum Miasta Gdyni]

Brak komentarzy: