ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 7 czerwca 2020

Felieton napisany ku przemyśleniom.

Lecimy? Wakacji w tym roku być może nie będzie, ale moglibyśmy spróbować udać się w podróż... Jest tylko jeden drobny warunek - trzeba się odpiąć od aktualnej wersji nas samych. Może trafi się nam coś ciekawego..? Zapraszam Państwa do Andaluzji! Malaga, mi amor;)

„W szczycie sezonu turystycznego, a zwłaszcza w sierpniu, turyści przebywający w Maladze stanowili trzykrotność liczby rdzennych mieszkańców miasta. Ściągali tu wielbiciele przyjemności celebrowanych w trójkącie odległości pomiędzy plażą, hotelem oraz eldorado z pamiątkami rozpościerającym się wzdłuż nadmorskiej promenady. Nie brakowało także grup spragnionych kontaktu z lokalną kulturą, na których intelektualne ambicje liczyli rezydenci międzynarodowych biur podróży. Sprzedawali im wycieczki, a wraz z nimi obietnicę dostępu do sztuki i tradycji, które przez stulecia stanowiły punkt odniesienia dla mieszkańców chłodniejszych części europejskiego kontynentu. Najmniej licznie do stolicy Wybrzeża Słońca przybywali latem samotnicy marzący o zdobyciu szczytów Sierra Nevada oraz wielbiciele wycieczek rowerowych, którzy przemykali po górskich bezdrożach, rozgrzanych latem do trudnych do zniesienia temperatur. Ewa nie zaliczała się do żadnej z tych kategorii. Nie miała w zwyczaju przynależeć do nikogo lub niczego, zwłaszcza że typologia grup turystów miała charakter umowny i tymczasowy. Zastanawiało ją bardziej to, dlaczego stosunkowo niewiele osób interesowało się – choćby symbolicznie – historią przekrwionej słońcem stolicy Andaluzji. Wygładzony przez czas miejski bruk opowiadał przecież czyjąś historię. Okiennice malageńskich kamienic skrywały przed szukającymi cienia oczyma przechodnia tajemnice przeznaczone tylko dla tych, którzy codziennie otwierali je lub zamykali. Od wewnątrz. Pierwsi mieszkańcy zawitali do Malagi w VIII stuleciu przed naszą erą. I od tamtej pory plątaniną śródmiejskich ulic przelewało się morze ludzkich głów spragnionych pokarmu dla ciała i duszy. Ulice prowadziły w określonym kierunku lub przechodziły jedna w drugą, dając przechodniowi do zrozumienia, że droga bywa czasami istotniejsza niż osiągniecie celu”.

Być drodze - to dobrze. Jeszcze lepiej – zabrać w drogę wszystkie zmysły. „Człowiek nie może odkryć nowych oceanów dopóki nie znajdzie odwagi, żeby stracić z oczu brzeg”, o czym uczył André Gide.

Tak to widzę.

Felieton napisałam ku przemyśleniom. Jest w nim fragment „Kruka andaluzyjskiego” oraz fragment sekretnego dziennika autorki książki.
Zdjęcie: Katarzyna Dryńska
#książka #książki #literatura #podróże #podróżnicy #podróżnik #realizmmagiczny #kryminał #historia #historiaposzukiwań #malaga #andaluzja #wybrzeżesłońca #costadelsol #pueblosblancos #słońce #turystyka #zostańwdomu #czytajksiążki #punktwidzenia #izolacja #wirus #krukandaluzyjski

Brak komentarzy: