9 czerwca 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwdację getta w Olkuszu.
Oto relacja Mariana Głuszeckiego wówczas 42 letniego mieszkańca Olkusza:
„W czerwcu 1942 r. nastąpiła likwidacja getta w Olkuszu. (…) Akcja rozpoczęła się nad ranem. Dzielnica obstawiona była podwójnym szpalerem policji niemieckiej. (…) Milicjanci żydowscy, którzy na akcję tę przyszli specjalnie z Będzina i Sosnowca, znęcali się w niemożliwy sposób nad ludźmi, bijąc
i kopiąc ich nogami. Jeden z nich szczególnie wyróżniał się pod tym względem brutalnością.
Oto relacja Mariana Głuszeckiego wówczas 42 letniego mieszkańca Olkusza:
„W czerwcu 1942 r. nastąpiła likwidacja getta w Olkuszu. (…) Akcja rozpoczęła się nad ranem. Dzielnica obstawiona była podwójnym szpalerem policji niemieckiej. (…) Milicjanci żydowscy, którzy na akcję tę przyszli specjalnie z Będzina i Sosnowca, znęcali się w niemożliwy sposób nad ludźmi, bijąc
i kopiąc ich nogami. Jeden z nich szczególnie wyróżniał się pod tym względem brutalnością.
(…) zawołał mnie jeden z gestapowców
i zapytał, wskazując na to, co robi milicja
żydowska, jak mi się to podoba i co ja o tym sądzę. Powiedział, że ordnerzy żydowscy zachowują się znacznie gorzej niż gestapowcy i że wzywa mnie na świadka, że gestapo w ogóle ludzi nie bije, jak sam zresztą widzę (…). Wspomniany wyżej gestapowiec w mojej
obecności zawołał jednego ordnera do siebie, zbił go i zrzucił ze schodów, pytając się mnie, czy słusznie zrobił. Po skończonej likwidacji okazało się, że w kryjówkach znajduje się cała masa Żydów (…). Kryjówki zazwyczaj były
z góry przygotowane i tak dobre, że odkrycie ich przez Niemców było niemożliwe.
Wynajdywali je jednak, prześcigając się
w gorliwości, żydowscy ordnerzy,
doprowadzając tych ludzi na punkt zborny.
Ludzi ukrywających się (…) dołączono
automatycznie do transportu oświęcimskiego.
Każdy Żyd, spotkany w tym czasie na ulicy getta, był narażony na śmierć przez
zastrzelenie na miejscu”.
Boguś
i zapytał, wskazując na to, co robi milicja
żydowska, jak mi się to podoba i co ja o tym sądzę. Powiedział, że ordnerzy żydowscy zachowują się znacznie gorzej niż gestapowcy i że wzywa mnie na świadka, że gestapo w ogóle ludzi nie bije, jak sam zresztą widzę (…). Wspomniany wyżej gestapowiec w mojej
obecności zawołał jednego ordnera do siebie, zbił go i zrzucił ze schodów, pytając się mnie, czy słusznie zrobił. Po skończonej likwidacji okazało się, że w kryjówkach znajduje się cała masa Żydów (…). Kryjówki zazwyczaj były
z góry przygotowane i tak dobre, że odkrycie ich przez Niemców było niemożliwe.
Wynajdywali je jednak, prześcigając się
w gorliwości, żydowscy ordnerzy,
doprowadzając tych ludzi na punkt zborny.
Ludzi ukrywających się (…) dołączono
automatycznie do transportu oświęcimskiego.
Każdy Żyd, spotkany w tym czasie na ulicy getta, był narażony na śmierć przez
zastrzelenie na miejscu”.
Boguś

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz