ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 17 października 2020

Wymienili uścisk dłoni i już było po wszystkim.

 Na zdjęciu załoga czołgu Panzerkampfwagen VI Ausf. B Tiger II w Budapeszcie. 17 Października 1944 roku.

Operacja Panzerfaust
Konwój esesmanów powoli zmierzał w stronę zamku. Siedzący koło Skorzenego von Fölkersam wyszeptał: - Byłoby niezbyt miło oberwać teraz z flanki, co, majorze?
Skorzeny nie odpowiedział. Serce waliło mu jak oszalałe. W napięciu oczekiwał, że zaraz wybuchnie pod nimi jedna z min, które miały rzekomo zabezpieczać drogę. Nic się jednak nie działo. Jedz trochę szybciej - rozkazał szeptem kierowcy i na migi pokazał kierowcom z tyłu, że mają robić to samo.
Jak dotąd, wszystko szło dobrze. Zbliżali się do węgierskich wartowników. Skorzeny pomachał do nich ręką. Węgrzy wyprężyli się w postawie na baczność. Za dżipem Skorzenego dowódcy jego czołgów sztywno salutowali w swych wieżyczkach. Skorzeny odetchnął z ulgą. Pokonali pierwszą przeszkodę.
Teraz jechali w kierunku rezydencji Horthyego z prędkością 30 kilometrów na godzinę. Od bramy dzielił ich niecały kilometr. Na zewnątrz stały trzy węgierskie czołgi. Czy Węgrzy będą strzelać? Nagle pierwszy z czołgów uniósł w górę lufę swego działa znak, że nie będzie strzelał.
Przejechali obok. Pojawiła się barykada. Skorzeny dał znak pierwszej panterze, która staranowała barykadę, odsłaniając ukryte za nią działa przeciwpancerne z sześcioosobową załogą.
Skorzeny nie czekał na reakcję przeciwnika. Wyskoczył z samochodu. Za nim podążyli jego ochrona i von Fölkersam. Wszędzie słychać było przeraźliwe dźwięki gwizdków i głosy oficerów, wykrzykujących rozkazy. Węgierski pułkownik rzucił się w ich stronę z pistoletem w ręce. Von Fölkersam wytrącił mu broń, rzucił się na Węgra i obaj potoczyli się po ziemi. Pojawił się kolejny Węgier. Na tego rzucił się Skorzeny. - Zaprowadź nas do komendanta Burgbergu! - rozkazał.
Węgier posłuchał. Potulnie poprowadził grupę szturmową, udzielając im po drodze instrukcji. Słyszeli dobiegające z zewnątrz przytłumione dźwięki strzelaniny. Nadal nikt nie próbował ich zatrzymać.
Skorzeny wpadł do pierwszego pokoju. Pod oknem przykucnął przy karabinie maszynowym węgierski żołnierz. Sierżant Holzer złapał karabin i wyrzucił go przez okno na dziedziniec. Węgier poddał się. Skorzeny pobiegł dalej. W oddali ukazały się kolejne drzwi. Zatrzymał się przed nimi i ku zdziwieniu wszystkich, lekko w nie zapukał. Otworzył mu węgierski generał dywizji.
- Czy pan jest komendantem Burgbergu? - zapytał Skorzeny, po czym, nie czekając na odpowiedź, krzyknął: Żądam natychmiastowego poddania zamku! Za każdą przelaną dodatkowo kroplę krwi odpowie pan osobiście.
Generał posłusznie przystał na żądanie: Poddaję wam Burgberg. Rozkażę natychmiast przerwać ognień. Wymienili uścisk dłoni i już było po wszystkim.
Kosztem życia 20 niemieckich żołnierzy schwytano admirała Horthyego, by wysłać go specjalnym pociągiem do Niemiec w charakterze „gościa Führera” i zastąpić proniemieckim hrabią Ferencem Szalasim. Ten natychmiast rozkazał węgierskim wojskom podjąć działania zbrojne przeciwko Armii Czerwonej, przez co Węgry długo jeszcze lojalnie walczyły po stronie Niemiec, nawet gdy opuścili je już wszyscy sprzymierzeńcy.
Po niemal roku porażek Otto Skorzeny przeprowadził brawurową akcję zakończoną sukcesem. Teraz, w zdobytej twierdzy, żył jak król, popijając najprzedniejszy tokaj, racząc się wybornym jedzeniem, a nawet kąpiąc się w barokowej wannie, z której korzystał cesarz Franciszek Józef.
Fragment pochodzi z książki „Ostatni Kontratak Hitlera”
Obraz może zawierać: 2 osoby

Brak komentarzy: