Ryzykowali własnym życiem, by ocalić przed niemieckim barbarzyństwem najsłynniejszy obraz Jana Matejki

W okresie I wojny światowej obraz został wywieziony prze carską administrację do Moskwy. Do Polski powrócił na mocy postanowień traktatu ryskiego kończącego wygraną wojnę z bolszewikami. W 1922 roku został ponownie umieszczony w Warszawie.

We wrześniu 1939 obraz ewakuowano i postanowiono ukryć. W asyście Stanisława Mikulicza-Radeckiego, Stanisława Ejsmonda oraz Bolesława Surałły udano się w kierunku Lublina. Podczas niemieckiego ataku powietrznego na Lublin, jedna z bomb lotniczych uderzyła w muzeum, zabijając dwóch artystów malarzy towarzyszących konwojowi – Stanisława Ejsmonda oraz Bolesława Surałłę.

Po klęsce Polski, Gestapo w Lublinie rozpoczęło intensywne poszukiwania obrazu. Początkowo Niemcy próbowali przekupić nagrodą, niemieckim obywatelstwem i paszportem do Niemiec prof. Władysława Woydę z lubelskiego muzeum, któremu przekazano pod opiekę dzieło. Następnie grozili mu pozbawieniem życia. Jednak prof. Woyda konsekwentnie odmawiał współpracy. Kiedy polskie radio w Londynie nadało fałszywą wiadomość o przybyciu obrazu do Wielkiej Brytanii, Niemcy zaprzestali dalszych poszukiwań. Profesor Woyda zdecydował się ostatecznie na ukrycie Bitwy pod Grunwaldem w jednej z podlubelskich wsi, gdzie obraz przebywał do momentu zajęcia Lublina przez Armię Czerwoną. 17 października 1944 został oficjalnie przejęty przez kierownika resortu kultury i sztuki przy PKWN. W latach 1945–49 został odrestaurowany.

„Nie zapomnę wstrząsającego wrażenia, jakie zrobił na mnie widok tego płótna rozpostartego w ogołoconej Zachęcie wiosną 1946 r. Leżało zniszczone, spękane, wyblakłe (...) Profesor Bohdan Marconi klęczał nad nim, rozpoczynając z poświęceniem i benedyktyńską cierpliwością restaurację obrazu” - wspominała Jadwiga Waydel-Dmochowska, autorka książki „Dawna Warszawa”.

Wkrótce został umieszczony w Muzeum Narodowym w Warszawie jako stały element ekspozycji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz