Fragment wspomnień autorstwa generała dywizji Felicjana Sławoja Składkowskiego opisujący wydarzenia z czasów I wojny światowej:
,,Rano 9 grudnia (1914 roku przyp. M.S.) wyszliśmy za Limanową na pozycję, po paru godzinach wróciliśmy na te same kwatery i cały dzień spędziliśmy w mieście, jako pogotowie. Moskale bombardowali miasto i zapalili stodołę na plebanii. Sztab austriacki wskutek tego ewakuował się do Słotwiny. My zostaliśmy na noc w opuszczonym lokalu "Sokoła" i starostwa. O piątej rano, 10 grudnia, odmaszerowaliśmy do Słopnicy przez Lipowe. Już ze wszystkich stron złaziliśmy te góry. Ludność wyniszczona, ale ciągle nam sprzyja i zaciekła na Moskali. W Stopnicy Królewskiej batalion otrzymał znów nowego komendanta. Jest nim obywatel Rylski, który przyjechał z Ameryki. Obywatel Norwid dzisiaj rano odjechał do Nowego Targu po ludzi z IV, VI i II batalionu. Dzisiejszą noc przespaliśmy w Zalesiu. W tej chwili mamy atakować Młyńczyska. Piszę to siedząc w lesie na kłodzie drzewa z obywatelem Rylskim. Przed chwilą do Młyńczysk przejechało pół szwadronu naszej kawalerii. Za nim, jako straż przednia poszła kompania Wira. Urządziłem punkt opatrunkowy dla rannych, których na szczęście nie było. Podobno atak na Młyńczyska był tylko demonstracją. Komendant Główny został w Kamiennej. Wróciliśmy i my do Kamiennej na godzinę 6 wieczór, mając w powrocie cudny widok Tatr o zachodzie słońca. Rozkwaterowaliśmy się u stolarza, który nas przyjął jak najserdeczniej. Nie idziemy jeszcze spać mimo zmęczenia po całodziennym łażeniu, bo mówią, że jeszcze tego wieczoru musimy iść dalej. Byłaby wielka szkoda. Dom bardzo porządny nad rzeczką, złożony z sieni, dwóch pokoi i kuchni - warsztatu. Umeblowanie porządne, pokoje czyste, wybielone, obrazy świętych i na ścianie napis z Ameryki: "Boże, zbaw Polskę!" Źródło: Felicjan Sławoj Składkowski "Moja służba w Brygadzie: pamiętnik polowy". /Marta

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz