ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 7 lutego 2023

Marian Langiewicz

 Klub Miłośników Historii Polski

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i stoi
12 lutego 1863 roku podczas Powstania Styczniowego doszło do bitwy pod Świętym Krzyżem.
Po walkach w Wąchocku gen. Marian Langiewicz rozłożył dwa obozy – jeden pod dowództwem Dionizego Czachowskiego u podnóża góry, w Nowej Słupi, a drugi w klasztorze pobenedyktyńskim na Łysej Górze. Przebywał tam kilka dni, chcąc pozbierać rozproszonych po walkach wąchockich powstańców (jego oddział liczył wówczas ok. 1000 osób). W tym czasie do jego oddziału miał przystąpić Adam Chmielowski, później znany jako Brat Albert.
Pod dowództwem Gołubiewa wyruszyły przeciwko Polakom wojska rosyjskie w sile 6 rot piechoty oraz 60 kozaków. Ruszył też Ksawery Czengiery z 5 rotatmi, półszwadronem dragonów i kilkudziesięcioma kozakami. To on około 9.00 rano, rozdzieliwszy siły, uderzył w powstańców stacjonujących w Słupi i na górze. Zaskoczeni z początku powstańcy zajęli dogodne pozycje pod lasem koło Słupi Nowej. Na górze ostrzelano Moskali zza murów i z okien klasztoru, zmuszając ich do odwrotu. Podczas bitwy wykorzystano drewniane armaty. Bitwa zakończyła się po około 4 godzinach. Następnego dnia rano Langiewicz opuścił Święty Krzyż i udał się w stronę Staszowa.
Wykorzystanie drewnianych armat w czasie bitwy tak opisał w swoich wspomnieniach Władysław Zapałowski (pisownia oryginalna):
"Od strony Słupi – gdyż tylko stąd był możliwy napad usypano baterię i postawiono dwie armaty drewniane, na sposób tych, jakiemi posługiwał się generał Bem w czasie powstania Węgrów. Śmiano się z tych armat, jednak jak wkrótce się pokaże, wielką oddały usługę. [...] Nasi rozrzuceni po lesie i krzakach w tyralierkę, mężnie stawiali czoło, a gdy nieprzyjaciel podsuwał się coraz bliżej, Langiewicz kazał dać ognia z owych drewnianych armat. Nieprzyjaciel zdumiony stanął nie spodziewając się zastać armat, obrzucony gradem kul i natarczywością kosynierów zaczął się cofać".
Jan K. Janowski tak tłumaczył zwycięstwo powstańców (pisownia oryginalna):
"Strzelcy nasi w bitwie pod Słupią ukryci byli w lesie, a Moskale w zupełnie otwartym polu [...] w walce koło klasztoru nasi strzelali z poza murów i okien, i to najlepsi strzelcy".
Odsłonięci Rosjanie ponieśli duże straty co najmniej 60 zabitych i wielu rannych. Straty powstańców były niewielkie – Stanisław Zieliński podaje liczbę 18 zabitych powstańców.
W "Pamiętnikach o powstaniu styczniowym" Jan K. Janowski pisze (pisownia oryginalna):
"Nieprzyjaciel się cofnął. Moskale musieli mieć co najmniej 60 zabitych i wielu rannych. Rachunek ten nie jest przesadzonym, gdyż jak później się dowiedzieliśmy, Moskale w trzech dołach w Hucie Starej pogrzebali swoich poległych, a kilkadziesiąt fur potrzebowali dla swoich rannych".
Wieczna Chwała Walecznym!
Na fot.: Gen. Marian Langiewicz.

Brak komentarzy: