Wody Liwca płyną,
Tam się bije dzielny Sokół,
Ze swoją drużyną.
Lecz go Moskwa dusi,
Jeśli partję ma ocalić,
To uchodzić musi.
Musi z jawnej wywieść zguby
I broń i żołnierzy…
Lecz kto odwrót ten zakryje,
Gdy Moskwa uderzy?
Dwustu zuchów się zebrało
Z partji na ochotę,
— Idźcie bracia! Już my Moskwie
Damy tu robotę!
I jak burza, tak wpadają
Na armaty wroga —
Poszły w popłoch kanoniery,
Krzyczą: Radi Boga! —
Myśli Moskwa, że to Sokół
Wziął ich w te obroty,
Już się walą czarną rzeką
Te piechotne roty…
Stoją mężnie młode zuchy,
Bój się wszczął zajadły…
Do jednego bohatery
W walce owej padły.
Do jednego padły w walce,
Męczeńską drużyną —
Ale Sokół uszedł z swymi.
Tak to u nas giną!
Obcy piewca, cześć oddając
Takiej męstwa sile,
Nazwał bitwę pod Węgrowem:
— Polskie Termopile!
Maria Konopnicka „Bój pod Węgrowem”





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz