Kalendarium...
27 stycznia 1968
„Minerve” zaginęła podczas ćwiczeń zorganizowanych niedaleko Tulonu, w których uczestniczyły jeszcze dwa inne francuskie okręty podwodne typu Daphné: „[Eurydice](https://fr.wikipedia.org/wiki/Eurydice_(sous-marin))” i „Junon”. W chwili katastrowy „Minerve” współpracowała bezpośrednio z morskim samolotem patrolowym Breguet Atlantic (który kalibrował radar w wykrywaniu peryskopów i chrap). Manewry jednak przerwano ze względu na bardzo złe warunki pogodowe. Ostatni kontakt między samolotem i okrętem nawiązano o godzinie 7.55. Cztery minuty później stacje sejsmologiczne na wybrzeżu odnotowały echo wybuchu podwodnego.
Oficjalnie bierze się pod uwagę dwie przyczyny katastrofy. Pierwszą miało być zablokowanie się tylnych sterów głębokości, co doprowadziło do niekontrolowanego zanurzania się okrętu pod dużym katem. Późniejsze symulacje wykazały, że przy dużej prędkości (około siedmiu węzłów) granica maksymalnego zanurzania (około 300 metrów) została przekroczona po dwóch minutach i doszło do implozji. Drugim powodem katastrofy mogło być dostanie się wody do wnętrza okrętu przez chrapy, w czasie ładowania akumulatorów na głębokości peryskopowej.
Sprawa była co najmniej dziwna, ponieważ w momencie zatonięcia „Minerve” była stosunkowo nowym okrętem (który został przyjęty przez francuską marynarkę wojenną 19 czerwca 1962 r.). Dodatkowo jej załoga miała duże doświadczenie, wiec błąd ludzki od razu wykluczono.
Podejrzenie padło więc na konstrukcję jednostki, tym bardziej że dwa lata później francuska marynarka wojenna utraciła drugi okręt tego samego typu - „Eurydice”, który zatonął wraz z 57-osobową załogą 4 marca 1970 roku na wysokości Saint-Tropez – około 50 Mm na zachód od miejsca utraty „Minerve”. Na pokładzie również sześcioletniej „Eurydice” doszło do wybuchu, którego przyczyn nigdy nie określono.
Rok 1968 był w ogóle tragiczny dla podwodników. Pomimo, że był to czas pokoju to utracono wtedy aż cztery okręty podwodne: francuską „Minerve”, izraelski INS „Dakar” (styczeń 1968 r.), radziecki „K-129” (marzec 1968 r.) oraz amerykański USS „Scorpion” (maj 1968 r.).
W przypadku „Minerve” pomimo, że znany był ogólny rejon wypadku to jednak nie udało się zlokalizować wraku pod wodą. Taką nieprzekraczalną dla ekip poszukiwawczych barierą była głębokość 2000 metrów, poniżej której znajdowały się szczątki okrętu.
Ale barierą było również stanowisko francuskiej marynarki wojennej, która pod pozorem tajności i zasłaniając się problemami technicznymi nie organizowała intensywnych poszukiwań swojego okrętu podwodnego. Walkę o zmianę tego stanowiska rozpoczął Hervé Fauve, syn kapitana André Fauve - dowódcy Minevre”. Dokładnie w pięćdziesiątą rocznicę katastrofy zebrał on członków rodzin zaginionych marynarzy i rozpoczął starania o wznowienie poszukiwań we francuskim ministerstwie obrony.
Minerwa została znaleziona 45 km od Tulonu 2370 m pod powierzchnią morza.
Okazało się, że wrak okrętu leży poza szelfem kontynentalnym na stosunkowo płaskiej powierzchni. Kadłub „Minerve” był rozczłonkowany na trzy grupy części rozrzuconych w promieniu 300 metrów. Pomimo zniszczeń identyfikacja była w miarę łatwa i stuprocentowo pewna. Po pierwsze na kiosku udało się odczytać pierwsze litery nazwy okrętu „MINE” („Minevre”), oraz literę S z jego numeru burtowego (S-647). Odnalezione fragmenty pokrycia kadłuba były dodatkowo pokryte czerwoną farbą, taką samą, jaką wykorzystywano na francuskich okrętach podwodnych w latach sześćdziesiątych.
https://www.letelegramme.fr/bretagne/toutes-les-infos/sous-marin-minerve-50-ans-de-mystere-102879.php
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz